Żmija i siedem dni tygodnia.

A co na to Lec?
Wszystko mija, nawet najdłuższa żmija.
Mija mnie żmija,
jest wyjątkowo długa, widocznie to nowy gatunek, endemiczny bo we mnie tylko żyjący.
Pełznie przez moje noce i dni, ale ja już nareszcie mam surowicę na jej jad i przestałam bać się nie wiadomo czego i nie wiadomo kogo, bo niedawne odkrycie że najbardziej boję się samego strachu, tej niespersonalizowanej materii oblepiającej rozum, mrożącej myśli i dławiącej logikę uzbroiło mnie w antidotum na jad pełen braku wiary we własne możliwości.
Jest prawie dobrze.
A co na to Lec?
Niektórym wyrastają skrzydła z garbu.
Lokal na firmę już mam, bardzo blisko domu, za dwoma rogami, pięcioma chodnikami i z widokiem, co jakoś ma dla mnie znaczenie, bo czasem muszę stanąć w oknie i popatrzeć w kierunku swoich myśli, z szerokim horyzontem, polem dla wyobraźni i placem manewrowym dla nagłej zmiany planu na życie.
Dobrze, że los zepchnął mnie z wygodnej i nudnej drogi stabilizacji i zasiedzenia.
I choć tłukę się teraz na wybojach i wpadam w dziury boleśnie obijając sobie tyłek, to czuję się jak zdobywca!
Kładę na szalę przemijania moje emocje, rzadkie ostatnio radości, dorzucam wszędobylskiego smutku, kropię zawodowym sukcesem, dosypuję budowlanego piachu i ciągle wychodzi mi ciekawe życie.
A co na to Lec?
Biedny, kto gwiazd nie widzi bez uderzenia w zęby.
Będzie dobrze, nie może przecież być inaczej.
:)
Li.

8 Responses to Żmija i siedem dni tygodnia.

  1. Nieznane's awatar Li pisze:

    Bronek, ale się cieszę że Cię tu widzę :)Czasy Licencji wydają mi się takie odległe… tyle się zmieniło, tylko upływ czasu się nie zmienia. Ściskam mocno!

  2. Nieznane's awatar Li pisze:

    Klaudia, Skorpiony mają twardy pancerzyk, ale w środku są mięciutkie:) Damy radę;-)

  3. Nieznane's awatar Li pisze:

    B. :) Trzymam kciuki, najważniejsze to ufać, że będzie dobrze. Powodzenia!

  4. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    "Przecież każdy musi mieć kogoś kto go kocha…" To cytat z Licencji który który bardzo mi się spodobał:)Wpadłem tam na chwilkę powspominać.Pozdrawiam – Bronekps.lubisz gady/płazy ?:):):)

  5. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Och dziewczyno idziesz do przodu jak burza. Kocham Leca, którego poznałam dzięki Tobie. I rzeczywiście wszystko mija, nawet najdłuższa żmija i minęła mi jesienna deprecha i jest ok. Pozdrawiam i trzymam kciuki ale chyba niepotrzebnie, dasz sobie bez nich radę wszak jesteś Skorpionem. Klaudia

  6. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Och Li, jak ja uwielbiam czytać Twojego bloga!Wróciłam do domu po operacji onkologicznej – leczenia ciąg dalszy nastapi. Hustawka emocji, nerwy, zobojętnienie, wszystko jak na karuzeli.I dopiero teraz zajrzałam tu – i już mi lepiej. Dziękuję.B.

  7. Nieznane's awatar Li pisze:

    Marzena, no to chyba muszę wszem i wobec wyjaśnić, że w mojej poczekalni znalazłaś miłość swojego życia :D Dziś nawet o Tobie myślałam, usiłując zmierzyć sobie temperaturę swoim wybajerzonym termometrem elekronicznym- jak zwykle mi się nie udało i tak pomyślałam sobie, czy wśród farmaceutów nie ma czarnego rynku termometrów rtęciowych ?:)Zwykłych, poczciwych i niezawodnych! Zadzwonię:*

  8. Nieznane's awatar Marzena pisze:

    Witaj Monia dość dawno nie byłm u Ciebie , a tu takie zmiany , ale mocna jesteś przecież wiesz poradzisz sobie jak zwykle , pozdrawiam M.PS.aż wierzyć mi się nie chce że nie będę bywała w tym szczęśliwym dla mnie korytarzu ;-)