Jutro będzie wielki dzień, gdy brzydka żaba codziennie od maja całowana przez dwie królewny zrzuci do końca żabią skórę i objawi światu swoją urodę. Już dziś widać jaka jest śliczna!
Do listy ulubionych zajęć ostatnio dorzuciłam stanie na chodniku po drugiej stronie ulicy naprżeciwko kamienicy i podziwianie nadbudowy i elewacji.
Sprawia mi to nieustanną przyjemność. Wybrany przeze mnie i L. kolor, będący jakby nie było samowolą budowlaną wyszedł tak pięknie i stylowo, że konserwator zabytków musi paść z zachwytu i wydać stosowną decyzję o zatwierdzeniu naszych samowolnych poczynań.
A jak nie, to uzbrojone w estetyczne działa wytoczymy wojnę i wtedy zobaczy się kto tu jest wrażliwy na piękno, walkę mam przecież w skorpionowskiej krwi, a w walce o słuszną sprawę rosną mi husarskie skrzydła.
Prace budowlane nie mają już tego początkowego rozmachu, gdy widać było jak mury pną się do góry.
Ale cieszą dalej- oczywiście jest piękny dach, są śliczne okna, jeszcze tylko odrobina elektryka, sporo hydraulika, gazownika, tynki i wylewki i na koniec listopada najważniejszy etap będę mieć już za sobą, pozostaną mi tylko same przyjemności wykończenia,
powiązane niewątpliwie z wykończeniem się (a propos, umywalki do łazienek będą tylko stąd: http://www.kolorymeksyku.pl/, a najbardziej podobają mi się miedziane i ta niklowana na samym końcu, piękna! )
Nie będę się spieszyć, podobno wszystko ma schnąć, ulatniać mają się opary, nie wprowadzę się na Wigilię, to wprowadzę się na Wielkanoc, najważniejsze że zbudowałam sobie sobie i dzieciom dom, o psie i kotach nie wspomnę.
A jutro po ściągnięciu rusztowań zrobię zdjęcia i Wam je pokażę, bo będą najlepszym świadectwem, że warto, warto marzyć!
Warto i trzeba!
Kocham moje marzenia, pieszczę je codziennie, tulę do piersi, myślę o nich, daję im szansę na życie i one mi się odwdzięczają!
Li.

Czekam bardzo niecierpliwie na zdjecia elewacji chociaz jestem pewna, widze to oczami wyobrazni, ze jest przepiekna.
Elewację trzeba obejrzeć w dzień, a z dworca Cię odbiorę, ostatecznie to tradycja;-)A co do pociągu… ech, czasem mam ochotę wsiąść do byle jakiego! I myślę, że w swojej ochocie nie jestem odosobniona :)
Kochana – dworzec to może zbyt duża przesada (lepiej kontempluj swoją budowę w tym czasie) ale sushi i oglądanie elewacji wieczorkiem to bardzo chętnie. Przybywam w środę na trzy dni.PS. A śniłaś mi się jak razem jechałyśmy gdzieś pociągiem.
No przecież Ci osobiście pokażę, która to :)Daj znać kiedy mam się stawić pod dworcem PKP :)
Chciałam powiedzieć, że śniłaś mi się dziś bardzo intensywnie.Może to dlatego, że w przyszłym tygodniu będę się plątać po Krakowie szukacjąc wzrokiem nowej schnącej elewacji?Umywalki przepiękne