Ostatnie urodziny zaowocowały dla mnie nową rodzinną ksywką- Mohira.
Moje córki rzadko nazywają mnie „Mamusią”.
Z reguły jestem Mimi, Mami, Mamut, Mamutek ewentualnie w chwilach największej czułości Mimiś, a teraz ta Mohira!
A było to tak:
młodsza córka na urodziny postanowiła sprawić mi przepiękny naszyjnik, złożony z nanizanych na nitkę srebrnych liter tworzących imię „Monika”.
Na jej nieszczęście w sklepiku z tą „uroczą” biżuterią brakowało literek „n” i „k”. Dziecko w panice, bo hm… kupowało się prezent dla matki w ostatniej chwili, wymyśliło że zamiast n moze być h, a zamiast k może być r i tak nagle narodziła się Mohira, które to imię jakoś natrętnie kojarzy mi się z moherem, ale mam nadzieję, że to czysty przypadek.
Za każdym razem jednak, gdy słyszę od nich tę Mohirę, to pękam ze śmiechu:)
Li.

Słysząc Mohira, widzę postać szczelnie zakrytą workowatą burką, siedzącą obok mężczyzny z karabinem typu AK-47, do złudzenia przypominającego Osamę:)
A mnie sie kojarzy Mohira z jakas grecka albo rzymska boginia, ktorych pewnie nigdy za wiele. Jedna wiecej nie zaszkodzi. Moglabys byc opiekunka Moherow albo i nie, jakies pomysly? Moze patronka budowniczych albo zabytkow? Twoja cora ma wyobraznie:)Ania
Dawno tak się nie uśmiałam:)))))) Dana
no mnie się skojarzyło raczej z jakąś squaw normalnie. Ale ja ostatnio chyba przedawkowałam Cejrowskiego.Stooooooooooo Laaaaat Kochana i oby nam się!daj znać co z nartami!
A propos berecików- ostatnio słyszałam hasło: "Lepiej być moherem, niż Tuska frajerem", hehe…
Zaczęłam dziergać Ci beret. Z mohairu. Na Gwiazdkę zdażę;-)
Mnie tez sie natychmiast skojarzylo z moherem i juz Cie widzialam w moherowym berecie. :))
Yo, ależ nie trzeba było tak dużo tych "a" :)Wzruszonam :*
spóźnione, ale baaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaardzo serdeczne życzenia!