Przychodzi klient do banku po kredyt hipoteczny i dyrektor banku mówi do niego tak:
nie masz Pan zdolności kredytowej, ale jeżeli zgadniesz Pan które oko mam szklane, dostaniesz Pan kredyt.
Klient patrzy w niebieskie oczy dyrektora i mówi: prawe.
– Skąd Pan wiesz? To prawda!
– Bo to oko patrzy bardziej po ludzku.
Hehe, moja ulubiona koleżanka aurora_vulgaris zadzwoniła dziś do mnie z tym kawałem, ale jako że czeka mnie konieczność wzięcia kredytu i wątpliwa przyjemność udowodniania bankowi, że mam zdolność kredytową, to pośmiałam się jakby półgębkiem…;-)
Budowa powoli wychodzi z kokonu, przepoczwarzając się w pięknego motyla.
Tynki są już skończone, centralne ogrzewania też, rodzi się woda i gaz, a po nich przyjdzie fala wylewki… ech, będę tęsknić! Od kilku miesięcy jestem zakochana po uszy w tym siermiężnym, pylącym, głośnym, absorbującym dziele stworzenia…
A kamienica jest już cała pomalowana i jak tylko granit obejmie cokół w mocnym i wiernym uścisku na lata, to pokażę zdjęcia.
Na szczęście dla nas, współwłaściciele poza jedną starszą parą i mną, nie mieszkają w kamienicy. Tym samym cedują decyzyjność, dając sporo wolnej ręki. A jako, że efektem kolorystycznym elewacji są zachwyceni, to mam nadzieję że na tej fali zachwytu pozwolą na szaleństwa remontowo-kolorystyczne klatki schodowej-na tych łukach, półcieniach i zakątkach.
Pomysł już mam! Klatka schodowa jest w stanie tragicznym, niemalowana od wojny, ze schodami wysokiego ryzyka…, ale z wielkimi aranżacyjnymi możliwościami!
Wszystko mnie cieszy, ale najbardziej chyba to, że moja Mama powiedziała mi, że jest ze mnie dumna. Po raz pierwszy w życiu.
W dodatku niczego nie krytykuje i wszystko jej się podoba!
Kurczę, taka jestem stara, a tak mnie cieszy uznanie własnej rodzicielki.
Nie przywykłam do niego, jako że z reguły robiłam za zakałę rodziny, rozwiedziona i takie tam inne, a tu proszę- własnym starym taką zrobiłam niespodziankę!
Li

kredyt studencki
Joasiu, no fruwa się fruwa w przestworzach:)Julianno, ech:)Aniu :)
Wiesz …, łezka mi się zakręciła…
Li,Ty…kosmitko:))
Rozumiem cie, bo chcesz miec wszystko perfekcyjnie wykonczone:) Co do cen to swiat rzeczywiscie oszalal, ale mysle ze twoj dom bedzie tak piekny i gustownie urzadzony, ze nawet tansze kontakty nie ujma mu uroku. Najwazniejsze ze bedziesz na swoim, a milosc i cieplo domu zastapia wszystko inne. Wazne ze dom bedzie mial dusze i charakter no i kochajaca sie rodzinke w nim. Lepsze kontakty zawsze mozna zmienic jak juz zamieszkasz w nowym domu i splacisz troche kredytu. Dom to skarbonka i zawsze bedzie cos innego albo nowego co chcielibysmy miec. Wiem jak trudno sobie odmawiac, ale to pewnie czesc naszego zycia i proba charkateru:) Pozdrawiam, Ania:)
tak już ten świat jest skonstruowany, że gdyby człowiek nawet dostał nagrodę Nobla, a matce własnej by się to nie podobało, to szczęście byłoby szczątkowe. Bez względu na wiek, na wykształcenie,na poziom życia, zawsze w środku pozostajemy dziećmi i oczy Matki są potwierdzeniem lub zaprzeczeniem naszego jestestwa.maczka pozdrawia.
Można się wykończyć! Bardzo spodobały mi się pewne kontakty, jak na taki brzydki przedmiot były śliczne, finezyjne i oryginalne. Cena jednego? 250 zł! Świat oszalał! No i oczywiście, że ich nie kupię…:-(Trzeba będzie odmawiać sobie wielu rzeczy, a to takie trudne!!!:)
To chyba najwieksza radosc kiedy rodzice sa z nas dumni. Milo slyszec ze budowa juz prawie skonczona:) Wykonals kawal niezlej roboty Li i sama pewnie jestes z siebie bardzo dumna, masz z reszta do tego powod. Jesszcze raz gratuluje i trzymam kciuki za szybkie ukonczenie i niewkonczenie sie:) Bo jak zapytalam moja przyjaciolke o wykonczenie domu, to powiedziala ze dom jeszcze nie wykonczony, ale oni juz prawie tak:)Serdecznie pozdrawiam Ania