Zmęczona jestem.
Chcę zdobywać świat, ale świat wcale nie chce być zdobywany i stawia zbrojny opór strzelając do mnie jak do tarczy postawionej samotnie w polu.
Całe moje obecne życie podporządkowane dzieciom, budowie i pracy (kolejność przypadkowa) kosztuje mnie takie megawaty energii, że wieczorami wyłączam telefon i pogrążam się w letargu z herbatą z melisy w tle.
Nie zauważyłam Andrzejek, nie zauważę pewnie Sylwestra, albo się starzeję nagle i bez ostrzeżenia, albo taka karma i jeszcze trochę muszę przetrwać.
Czytam, bardzo dużo czytam. Czasem do rana, nie mogąc oderwać się od książki, w związku z czym jestem potem zmęczona, w związku z czym marudzę, ech…
Trzy ostatnie noce poświęciłam na trylogię „Millennium” Stiega Larssona, nie mogłam od niej odejść, to mroczna, fascynująca i świetnie napisana książka. Tomiska są obiecująco grube, każde ma ponad sześćset stron, połyka się je nie czując nasycenia.
A na budowie totalny bałagan, plątanina rur, kabli i miotających się pomiędzy nimi facetów w strojach roboczych, nic ciekawego, zaglądam tam bez zapału raz dziennie, rejestruję wylewkę na tarasie i wychodzę bez emocji. W końcu kiedyś ten bajzel się skończy.
Zabieram się do pracy, jedyny pożytek z piątku jest taki, że jest przed sobotą.
I tak sobie myślę, że to ten snujący się od śmierci Ilonki smutek, cienki ale mocny jak pajęcza nić, oplątujący noce i dni, oblepiający myśli o niej, nie dający o niej zapomnieć, przesyłający całusa w stronę jej zdjęcia, ściągnął mnie na ziemię i obciął mi skrzydła. Żebym pamiętała, że jestem tylko i li człowiekiem, istotą kruchą i marną.
Tak musi być, tak musi być- na razie.
Li.

Echoes:) Nie ma, ale są inne. Dziś znalazłam nowego Petera Mayle'a "Prowansja od A do Z":) A czytałaś Ferenca Mate? Te książki o Toskanii są idealne na zimę! Tyle w nich humoru, ciepła i smaków! Ściskam mocno:)
Też nie mogłam się oderwać od "Millenium"… ale trzeci tom od połowy czytałam wolniej, nie chciałam, żeby sie skończył… bo czwartego już nie ma :((
Olas, kup mu pierwszy tom, gwarantuję, że pogna po następne :) Każdy stanowi odrębną część, w sensie innej historii, połączonej jednak w całość osobami bohaterów i ich przeszłością. Coś jak "Trylogia" Sienkiewicza :)Dla kogoś, kto lubi kryminały te książki nadają się idealnie, zresztą mają podtytuł "Powieść kryminalna".
Polecam książkę Johna Grogana : Najdłuższa droga do domu.Nie jest mroczna ale fantastycznie rozjaśniająca najciemniejsze wieczory.Przy tej książce można odpocząć ale nie zgłupieć.pozdrawiam-Emi
Mam pytanie do tych książek. Można kupić jedną z nich czy tworzą spójną całość? Dla mężczyzny lubiącego kryminały pod choinkę się nadaje? Nie czytałam:( Olas
o widzisz a ja zamówiłam trylogię od mikołaja! za to polecam wielotomową opowieśc ,,obca" i inne tytuły Gabaldon! Monina
Joasiu, ale jak już na nim zasiądziesz…mhmmmm… :))A Lisbeth jest niesamowita, jestem pod wielkim wrażeniem wyobraźni autora, wymyśleć taką kobietę, ech!!! Szkoda, że Larsson zmarł nagle, nie doczekawszy sukcesu książki. I ile pozostawił po sobie tych tych jeszcze nienapisanych…
ach, być jak Lisbeth Salander:))A na taras też się wpraszam przebierając nogami z niecierpliwości.
La, a ja się uśmiecham jak Cię tu widzę.Kolację na tarasie masz zaklepaną, nie może być inaczej :)Całus
uśmiechnęłam się na myśl, że delektujemy sie tą samą książką, ciągle w biegu też odmawiam sobie snu na te przyjemności… nieustannie kibicuję Tobie Li i czekam na gotowy taras :) ściskam …. Lakiss