Wstałam w środku nocy budząc koty i gwałcąc uśpioną ścianę kamienicy zapalonym prostokątem światła.
Postałam w jasnym oknie z kubkiem herbaty patrząc na zaokienny kawałek świata-podobno pantha rei, a widok za oknem uparcie stoi w miejscu.
Zawsze wolna od postanowień i noworocznych deklaracji, corocznie lekceważąca noworoczne oczekiwania, dziś jednak pragnę, by ten najgorszy rok odszedł ze swoim nadbagażem i nigdy już nie trafił do mnie z powrotem.
Weszłam w swoje głęboko ukryte pragnienia i rozpaliłam w nich nadzieję, dokładam im myśli i marzeń, niech buzują, niech znowu zrobi się ciepło i jasno w moim świecie, niech w tej jasności znowu zaiskrzą jak ulubiony złoty puder niegdysiejsze cieszące mnie drobiazgi, niech znowu chce mi się szukać radości, przypiąć do płaszcza czerwoną różę, niech wróci do mnie żelazna konsekwencja w szukaniu życiowych przyjemności, niech…
To naprawdę był fatalny rok. nie chcę więcej takich dni.
Nieistotne, że zbudowałam dom.
Kupa cegieł i betonu nie zrównoważy niedwracalnych strat w ludziach, emocjach i przyjaźni.
To nie był dobry rok, bo po raz pierwszy w moim życiu miałam dni, których nie chciało mi się przeżyć, nie znane mi nigdy wcześniej stany depresyjne, jakieś cholerne zniechęcenia, jakiś brak radości i najgorsze z najgorszych- dni, w których traciłam wiarę w człowieka.
Tyle było smutku u bliskich mi ludzi, zalewały mnie jego fala, a ja przecież kiepsko pływam, czułam że idę na dno, od płaczu traciłam oddech, powoli umierałam na życie…
Ale wiecie co?
Jestem pod moim pancerzykiem skorpiona mięciutka i wrażliwa na bodźce, nawet te które dopiero się rodzą, przeczuwam stany, które dopiero kiełkują, i dziś jak nigdy czuję zmiany, wielkie zmiany!
Nie tylko dla mnie to był fatalny rok i siła ludzkich zawiedzionych nadziei i oczekiwań wyzwoliła nieznane siły przyrody, podgrzane przez kosmiczne promieniowanie z gwiazdek z nieba płyną do nas falą ciepła, energii, chęci, jasności i radości!
Niech to będą choćby tylko stare podgrzane miłości, nowe twórcze zauroczenia, ciepłe spojrzenia, kosmiczne pomysły z ziemskim wykonaniem, czuły dotyk, uśmiech, śmiech, poranna kawa w łóżku, wieczorny masaż, ech!
Idzie zmiana, wyczuwam ją swoim radarem, a gdyby zatrzymała się gdzieś po drodze, to sięgam po broń ostateczną- czary-mary i odczaruję cię zły losie, mam jeszcze w sobie trochę siły, nie złamałeś mnie do końca, jeszcze potrafię ci się przeciwstawić, dość już tego poniewierania mną w codzienności!
Odczaruję cię zły losie i pójdę kupić sobie czerwone szpilki, mój fetysz przeciwko szarości.
Czary-mary, chcę znowu żyć!
Li.

Całusy ponoworoczne, mnie też swędzą łopatki Dominiko, skrzydła tam rosną piękne! I dobrze, bo w ubiegłym roku ciągle tłukłam sobie tyłek od tych nagłych upadków:)Będzie dobrze, nie może przecież być inaczej, najlepszego dla Was!Li
Dobrze Li, nasz proroku. Bedzie lepiej, a nawet dobrze i tego bedziemy sie trzymac. :*
odemnie masz uśmiech i ciepłe myśli,życzę spełnienia najskrytszych marzeń
Szczęśliwego Nowego Roku Li :) Jestem pewien, że twój radar cię nie zawiedzie :)
zdrowia zdrowia zdrowia z resztą poradzisz:):):)
Najlepszego, Li. Ty poczulas cos radarem, mnie wczoraj, w czasie bezsennej nocy, zaswedzialy lopatki. Powaznie! Skrzydla rosna! Pozycze Ci je, jesli bedziesz potrzebowac :)
Bądź szczęśliwsza w nadchodzącym roku. Pozdrawiam:)
… Dobrego Roku … Li … DOBREGO .
Zaczaruj Nowy Rok czerwonymi szpilkami a wszystko się uda. Wiesz nie wierzyłam, że skorpiony mają tak wrażliwą duszę, ale na swoim przykładzie muszę stwierdzić, że faktycznie w pewnym momencie trzeba nabrać dużo dystansu, żeby nie zwariować i nie pomylić priorytetów czygo w nadchodzącym roku życzę sobie, Tobie i całemu światu. Klaudia
Nowe idzie. Lepsze. I tego Ci życzę:*
No! :-)