Ostatni z Anglii.

Tak, zdecydowanie moglabym mieszkac w Anglii.
Podoba mi sie nawet lewostronny ruch!
Za kazdym razem jednak dostaje dreszczy gdy widze Angielki z golymi nogami, w sandalkach, bez kurtek, rety, co za odpornosc na zimno!
Wczoraj nie moglam wyjsc z katedry westminsterskiej, ma w sobie tyle piekna, ze mozna zwariowac.
Zapalilam w niej swiece za Ilonke, tak mi ciagle zal, ze nie bede mogla jej juz niczego opowiedziec, ze nie posmiejemy sie razem, ze nie szukam dla niej prezentu, ze… ech, wszystko mija, nawet najdluzsza zmija, ale moj zal i tesknota za nia skamienialy i nie chca ruszyc sie z miejsca.
Jutro wsiadamy do samolotu, zaraz zaczne pakowanie, ilosc naszych zakupow przekracza zdrowy rozsadek i daje murowany nadbagaz, ale pewnym rzeczom nie mozna bylo sie oprzec, opieranie sie grozilo strasznymi konsekwencjami nieposiadania na przyklad slicznej bielizny, och jakiej slicznej! Przyjemne, acz nierozsadne zakupy dadza nieprzyjemne i realne konsekwencje, ale pomysle o tym jutro.
Dzis jeszcze mam wakacje i jeszcze troche funtow w portfelu na prezenty, dla Ciebie tez i dla Ciebie, no i oczywiscie, ze dla Ciebie braciszku :)
Milego dla Was!
Li.

3 Responses to Ostatni z Anglii.

  1. Nieznane's awatar Li pisze:

    Marek, zauważam pewną frywolność;-)Jestem:)

  2. Nieznane's awatar Marek pisze:

    Mam nadzieję że szczęśliwie wróciłyście z zimowych wakacji i Twoja śliczna bielizna przyleciała z Tobą he he he. Pozdrawiam.

  3. Nieznane's awatar Karla pisze:

    Dobrze, że wracasz…Już się tych butów doczekać nie mogę:):*