Zimno, a w sercu maj.

Kraków przywitał nas uderzeniem śniegu prosto w twarz. Zimno, jak zimno!
W wynajętej norze stęsknione koty oszalały z radości, biały Bobcio wpadł w trans i mruczy od wczoraj, nie odstępując nas na koci krok. Dobrze być w domu.
Walizki czekają na rozpakowanie, na razie wyjęłam tylko figurki kotów- trzy porcelanowe koty z Londynu przez noc zawarły znajomość z resztą figurkowej kociej zgrai i już zadomowione cieszą oczy.
Rety, jak mi się chce wszystkiego i nic mi się nie chce!
Powroty do życia zawsze się spóźniają, są nacechowane lenistwem i brakiem zapału, żyją złudą i wspomnieniami…
Zostawiłam w Londynie ładowarkę do telefonu, popadł więc w ponure milczenie, nie mam auta, bo pozostawione w dniu wyjazdu w serwisie czeka aż po nie przyjadę, czuję się jeszcze trochę odcięta od mojego zwariowanego świata i bezpieczna z kubkiem kawy na kanapie.
Zaraz jednak ten świat zapuka do drzwi, bo przyjdzie mój wykonawca, dzieci wstaną i pewnie będą chciały coś jeść, a lodówka pusta, nowe kartki w kalendarzu czekają na zapiski i plany.
Wróciłam, ale już planuję następną podróż, bo przerwy od życia są konieczne dla życia.
Miłego dla Was!
Li.

7 Responses to Zimno, a w sercu maj.

  1. Nieznane's awatar Li pisze:

    :))) Całusy*

  2. Nieznane's awatar piowal pisze:

    Witaj ponownie w C.K. :)

  3. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Uwielbiam Londyn. Połaziłaś sobie moimi starymi szlakami.

  4. Nieznane's awatar Julianna pisze:

    A koty wyczochraj ode mnie :))) i asymiluj się kobietko :)))

  5. Nieznane's awatar Jędz@ pisze:

    No nareszcie. Już się martwiłam, że tam zostaniesz.

  6. Nieznane's awatar monina pisze:

    witam i zazdroszczę przygody:)

  7. Nieznane's awatar Karla pisze:

    Dobrze, że już wróciłaś…:*