Notka wcale nie na temat Dnia Zakochanych.

Jestem zakochana w swoich córkach, kotach, psie, w sobie jestem zakochana wprost bez pamięci i nie opuszczę się aż do śmierci, na co dzień mam tyle miłości, że nie muszę szczególnie obchodzić Dnia Zakochanych i mogę bez poczucia odrzucenia przez świętujące społeczeństwo miotać się niedzielnie pomiędzy pralką, kuchnią i Młodszą odrabiającą lekcje.
Lubię, naprawdę lubię zaokienny spokój niedziel i ich inny rytm dnia.
Lubię cały dzień nie wychodzić z domu i tak dobrowolnie uwięziona w murach mieszkania zajmować się tym, na co w tygodniu czasu nie mam.
A teraz szczególnie lubię usiąść nad planami nowego domu i po raz kolejny paroma kapryśnymi kreskami zburzyć wcześniej zbudowaną koncepcję kuchni.
Burzę i buduję, kreślę, poprawiam, myślę, wymyślam, przypominam sobie, zapominam, jeszcze do końca nie mam na nią pomysłu, ale gotować w niej już mam ochotę.
Dom jest gotowy do przyjęcia w siebie wszystkich moich wykończeniowych pomysłów, a one w mojej głowie biją się o przetrwanie.
Koniec, finito, the end, mam gładkie, oślepiająco białe ściany aż krzyczące z chęci pomalowania się na mocny kolor, daleki od mdłej bieli, mam ostateczne kształty pomieszczeń i mnóstwo powietrza do nasycenia go swoim zapachem.
Teraz robotnicy w celach remontowych demolują klatkę schodową kamienicy- sądząc po jej stanie ostatni raz malowana była w latach przedwojennych.
W międzyczasie wyremontowali zaszczurzoną i ciemną od stuletniego kurzu piwnicę, nareszcie jest w niej comme il faut-jasno, czysto, pusto, są wylewki zamiast klepiska, nowe ściany, umyte mury- cieszę się, że przy okazji nadbudowy inni współwłaściciele kamienicy poczuli chęć do zmian i że nasza wspólnota mieszkaniowa działa zgodnie dla poprawienia kamienicznej urody.
Ciągle ostatnio jestem w wielkiej zajętości, nie mam czasu na pisanie, choć może bardziej nie mam chęci, czuję że nareszcie nie muszę porządkować myśli literkami, pewne emocje skostniały już ostatecznie, innych do siebie nie dopuszczam, żyję dniem dzisiejszym nie wybiegając myślami w niepewną przyszłość.
Czasem tylko ogarnia mnie nagły smutek niewiadomego pochodzenia, taki smutek NN, nie znam jego przyczyny, ale pozwalam mu się we mnie wysmucić, bo po nim zawsze przychodzi jakaś radość i przyjeżdża od roku nie widziany przyjaciel z Wrocławia, który tak cudownie kłamie, że wyglądam na 25 lat, potem znowu wpadam w topiel z obowiązkami, muszę się ratować i nie myślę o niczym, tylko idę spać i śpię bez snów.
Wczoraj późno w nocy byłam na Plantach, wyglądały jak Narnia, śnieg był bajkowy, przez chwilę byłam sobą sprzed kilku lat, syciłam oczy, śnieg topniał mi na włosach, czułam się jak królowa. Przez chwilę, przez jedną chwilę.
Cholernie tęsknię za swoją dawną beztroską i bezczelnym przekonaniem, że wystarczy mieć na twarzy złoty puder, a przy dekolcie przypiętą czerwoną różę by odgonić złe wciórności i wiarybraki.
Nie mam depresji, nie płaczę po kątach, ciągle chce mi się śmiać, tylko czasem jestem zwyczajnie zmęczona moim wspaniałym życiem.
Ech…
Li.

9 Responses to Notka wcale nie na temat Dnia Zakochanych.

  1. Nieznane's awatar Jędz@ pisze:

    to ja poproszę trochę tego przekonania. Mam deficyt jakby…

  2. Nieznane's awatar Gofer73 pisze:

    Wygląda zatem, że wszystko idzie swoim torem i w dobrym kierunku :)

  3. Nieznane's awatar Li pisze:

    Z czego wniosek, że psychopaci są wśród…Was;-))Joasiu, a dlaczego już się nie pytasz? :)

  4. A Ty wiesz – Jungiści twierdzą, że snów nie mają tylko… psychopaci:)))ściskam do zgrzytu.

  5. Nieznane's awatar Li pisze:

    maczka, do jasnej ciasnej, rusz w końcu ten swój zgrabny tyłek i przyjdź obejrzeć moje dzieło (bo jam to nie chwaląc się uczynił(a) :))))Teraz zostało mi tylko wykończenie i niestety wizyta w banku po jakiś kredycik :(

  6. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    JESTES NIEMOŻLIWA !!! PRZE/ZUCH!!!pozdrawiam bardzo , bardzo ….maczka

  7. Nieznane's awatar marek pisze:

    :))). P.S. … dobra :).

  8. Nieznane's awatar Li pisze:

    Będzie, będzie, spoko, spoko :)Zazdroszczę słońca, Kraków ugina się od śniegu!

  9. Nieznane's awatar Agata pisze:

    Bardzo się cieszę z tego Twojego nowego domku. Nawet nie wiesz ile bym dała aby wypić z Tobą kawę w Twoich pięknych włościach. Przecież tyle Ci zawdzięczam… a nigdy nie miałyśmy okazji spotkać się i wypić naszą ulubioną kawę z mlekiem ;-). Może kiedyś… będzie taka okazja? Hm…Pozdrawiam serdecznie z wiosennej i pełnej słońca Irlandii ;-).