Wygooglałam satelitarne zdjęcia kamienicy!
Zdjęcia są sprzed pół roku, widać rusztowanie z zieloną siatką, no i nie ma już starego dachu.
Ale historia, z Kosmosu widać Wielki Mur i Wielką Nadbudowę … :D
Znalazłam sobie również i elektryka, choć nie przez Google, a przez stosunki międzyludzkie.
Na pierwszy, drugi i trzeci rzut oka elektryk wygląda bardzo porządnie, szczęśliwie nie widzę w nim ani grama fantazji, co po przejściach z Panem Romeczkiem uważam za zaletę i conditio sine qua non naszej współpracy.
Rety, jaka jestem zmęczona, straciłam dziś sporo złudzeń, ale i mam jakby więcej nadziei na bliski już koniec mojej budowlanej odysei.
No i będę mieć w kablach uporządkowany ruch elektronów swobodnych, znaczy się -prąd.
To jedyna definicja jaką pamiętam z fizyki!
Li.

coby ta odyseja budowlana sie skońszyła i coby pan Romek znalazł się ze swoją fachowością w odpowiednim miejscu(Twoja budowa)……życze z całego serca!!
Tu bylam ;-)
Blackberry, no i sprawa się rypła :)Mile łechcesz moje i tak rozrośnięte ego ;-))Valuś, haha- miał być tajny, a wyszło jak zwykle :)Anno, bardzo Ci dziękuję za niezmienne słowa wsparcia:)Ptaku, ja ciągle mam wrażenie, że poruszam się li i jedynie w granicach Trójkąta Bermudzkiego :) A czy elektryk się sprawdzi? Się zobaczy, się poobserwuje… :)
Elektryk na pokładzie, okręt znowu odnalazł właściwy kurs. Aj aj kapitanie aj aj :))) Pozdrawiam
To miał być tajny blog ;)
O rany! Li jak się cieszę, że Cię znalazłam :) Właśnie skończyłam czytać Twój blog w Interii. Od pierwszej do ostatniej notki! i właśnie ta ostatnia mnie zmroziła ;( czasem Los jest strasznie niesprawiedliwy! ale nie o tym miałam pisać. Już martwiłam się, że będę musiała błagać Cię o adres nowego bloga, a tu wystarczyło wpisać w google: "a co na to Lec" no i znalazłam :) Wiec zabieram się za czytanie. I dziękuję że nie przestałaś pisać:)Pozdrawiam gorącoBlackberry
Śledzę z zapartym tchem Twoje perypetie z budową, ale ja nadal mocno w Ciebie wierzę,nic nie zachwiało mojej wiary w Ciebie.Już bliżej końca niż dalej, jeszcze chwileczka, jeszcze momencik…..Ciągle trzymam te kciuki, Anna
Eeee, nie zawsze- Giertych to na ten przykład Smutny Roman;-)
Bo Romki zawsze były wesołe… http://www.youtube.com/watch?v=9EfdiKz-z8U