Życie ciągle zaskakuje mnie swoją nieprzewidywalnością.
Teraz trwam w stanie zaskoczenia nagłą bezsennością, wygoniła mnie z łóżka na tułaczkę po mieszkaniu, skazuje na nocną samotność i ranne podkrążone oczy.
W dzbanku parzy się melisa z pomarańczą, jak ona nie da mi ukojenia, to zacznę czytać drugi tom „Domu nad rozlewiskiem”, po kilku stronach na pewno zasnę, tom pierwszy jakoś zmęczyłam, drugi nudzi mnie od kilkunastu miesięcy, nie mogę przez niego przebrnąć, leży na widoku jak wyrzut sumienia, przecież nie zostawia się nie przeczytanych książek, bo wpadają w czarną rozpacz i stają się wydawniczym dramatem.
Nie jestem w stanie zrozumieć sukcesu tej książki, ale pewnie przemawia przeze mnie zazdrość niespełnionej autorki wydawniczego hitu, którego ciągle jeszcze nie napisałam, ale na pewno napiszę. Kiedyś.
Zabieram się do czytania. Na sam widok okładki ziewam roooozdzierającoooo…, choć rośnie mi ciśnienie, gdy czytam z niej że ma być to polski „Rok w Prowansji”. Znaczy się podróbka, jak chińska Chanel noszona przez posłankę Szczypińską, ale na torebce podobne były przynajmniej litery, a tu podobieństwa brak. „Rok w Prowansji” to jedna z moich najulubieńszych książek, smakowita, barwna, ciepła jak świeża bagietka, chrupiąca humorem, często ją sobie poczytuję, zawsze mam wtedy ochotę na jedzenie, na wino, oliwki, sery i suszone pomidory.
A tu nie mam ochoty na przeczytanie następnej strony. Zakładam jednak możliwość, że się nie znam, starzeję, marudzę i wybrzydzam.
A co na to Lec?
Myśleli, że dzieło to czytałem z wypiekami na twarzy. A to były rumieńce wstydu.
Li.

Yo- jak zwykle- celnie :)
dla mnie w tym "Domu na rozlewiskiem" za dużo jest wody, ale to pewnie ze względu na to rozlewisko własnie:)szkoda czasu, tyle fajnych książek czeka…
Taki już jestem, troskliwy :)))
Bardzo dziękuję za troskę:)))
Sorry nie wiedziałem, że nosisz takie okulary, ale w tym wypadku nie powinnaś w zasadzie niczego tam odczytać, ewentualnie mogę polecić bardzo dobre szkła kontaktowe, przynajmniej nie będą tak nosa obciążały ;)))
Karla, wyjęłaś mi wprost z ust ten jakże barwny opis :**
Ptaku, zestawienie kolorystyczne jest dla astygmatyka, z denkami od musztardówek na nosie, nie do przyjęcia:)Wtrąciłam się, powodowana obywatelskim obowiązkiem. No dobrze, prywatą też:)
Chodzi o krój czy o kolor, już kiedyś ją zmieniłem bo była jeszcze bardziej zakręcona :)
Publicznie, publicznie :) Przestanę Cię odwiedzać nocami :P Prawdę powiedziawszy masz na blogu czcionkę, której nie jestem w stanie swobodnie czytać, muszę odwracać wzrok, dawać oczom wytchnienie, znowu trochę przeczytać,znowu odwracać wzrok, to jakaś pokuta dla czytelników, prawda ?:) Albo test na wytrzymałość :P
Ups a to poszło publicznie? :)))
Joasiu :))) Żeby nie było- Twoje książki połykam :)))
Ptaku, stwierdzam z ubolewaniem, że nie grzeszysz dyskrecją;-))
:)))
Przynajmniej nie mogłaś spać przez chwilę u mnie :)I co nie pomogło na sen? :))) Pozdrawiam
Li, niepamięć w tym wypadku jest błogosławieństwem:)Każdą niepoleconą książkę, która wpada mi w ręce, testuję. Otwieram bez szczególnego zaangażowania, czytam cała stronę, i jeśli mnie choc w najmniejszym stopniu zaintryguje – kupuję. Jeszcze się nie zawiodłam, choc może to wynik nieświadomosci. Pewnie wiele fantastycznie napisanych historii wróciło na półkę, tylko dlatego, że losowo otworzyłam na przypisach:D
Filmu nie widziałam, ciągle zapominam włączyć tv :)
Obawiam się, że tej książce nic nie pomoże. Podobnie jak dziełu filmowemu (serialowemu) powstałemu na tej podstawie.
Jędzo, a czy kurs szybkiego czytania by pomógł? Jak myślisz? :)
Nie ma że boli! Zaciśnij zęby, napnij pośladki i czytaj. Choćby to miał być najlepszy lek na sen.Książce się należy czytanie jak psu micha. Ja też mam tę drugą część. Dostałam pod choinkę. Jestem już chyba na 15 stronie! Ha!
Beem, a jak mnie podoba się Twoje stwierdzenie "O Li przemądra" :P !!!
O Li przemądra, jak mi się podoba twoje stwierdzenie, że "przecież nie zostawia się nie przeczytanych książek, bo wpadają w czarną rozpacz" – tak jest naprawdę, tez mam poczucie winy, kiedy nie mogę doczytać, a bywa, że i zacząć jakiejś książki, bo co to, jedna – dwie strony i niechęć. Albo czytam i się zżymam i bardzo chcę już skończyć. Tak, one, te książki, są w jakiś sposób żywe. Może na półce stoją gwiazdy i kuli się sirota z podwiniętym ogonem.
Aga, ale mam nadzieję że to nie z powodu "tej sprawy" nie sypiasz? Damy sobie z nią radę, jak zwykle :) Całusy i zachowuj spokój :)
Li, nie jesteś sama w tej bezsenności ;(.