Jak mie sobie wzion, to mie sobie mo!

Dwadzieścia pięć lata temu pewien góralski sześćdziesięciotrzyletni kawaler zapragnął się „łozenic” i uderzył w konkury do trzydziestopięcioletniej panny z dzieckiem z nieprawego łoża. „Brzydka ona, brzydki on, a taka ładna miłość”, był ślub, weselicho i adopcja syna na swojego. Zgodnie żyli, nie pił, nie bił, aż nagle w wieku osiemdziesięciu lat „łodbiło mu” i zakochał się w pięćdziesięcioletniej wdowie z sąsiedniego przysiółka.
Dziadziuś krzepki jeszcze-potrafił swoją miłość okazać w iście męski sposób- rąbał wdowie drzewo, nosił węgiel, oporządzał wdowie gospodarstwo, słowem- robił dla niej wszystko to, co przestał robić dla żony.
Pierwszy pozew o rozwód złożył osiem lat temu, ale na tej góralskiej bogobojnej wsi podniósł się taki wrzask, sąsiadki-baby go zagryzały, „z chałpy ni móg wyść”, że pozew cofnął na rozprawie, pod namową Sądu, niewiele zresztą rozumiejąc, bo „głuchawy letko jest”.
Drugi pozew złożył dwa lata później i tu już był konsekwentny, popierał powództwo i dowodził przed Sądem rozkładu pożycia, ale za babcią stanęła cała wieś barwnie i ze szczegółami opowiadająca o niewiernym dziadziusiu, podłej wdowie i biednej babci, która po rozwodzie nie będzie mieć gdzie mieszkać, bo w tak zwanym międzyczasie dziadziuś sprzedał wdowie swój pikny góralski dom za parę groszy i wdowa zaczęła do babci słać listy wzywające do opuszczenia jej własności.
Dziadziuś rozwodu nie dostał, ze względu na zasady współżycia społecznego.
Ten uparty góral w wieku osiemdziesięciu sześciu lat złożył kolejny pozew, ale tym razem posłuchał rady kogoś hm… moim zdaniem nie za mądrego i postanowił doprowadzić do sytuacji, że to babcia będzie chciała się z nim rozwieść-oto zaczął nagle babcię lać i wyzywać od, tu cytat” kurew, szmat, powsinóg, łajz i złodziejek”. Babcia, która przez trzydzieści lat małżeństwa nigdy od dziadziusia nie doznała przemocy ni wyzwisk, nagle w wieku siedemdziesięciu lat zaczęła chodzić posiniaczona i w potarganych włosach. Sprawa o znęcanie się dziadziusia nad babcią była niezwykle szybka i obyła się bez słuchania świadków, ponieważ dziadziuś oświadczył Sądowi, że do wszystkiego się przyznaje i że chce wyrok, ale babcię dalej łoić będzie „co by łobzydzic jej zycie we wspólnej chałpie”.
Jakież jednak było wielkie rozczarowanie dziadziusia, gdy okazało się, że wyrok w sprawie karnej o jego znęcanie się nad babcią, wzmocnił w sprawie rozwodowej procesową pozycję babci- teraz to bez żadnych wątpliwości, dziadziuś został uznany za wyłącznie winnego rozkładu pożycia, a skoro strona wyłącznie winna rozkładu domaga się rozwodu, a druga niewinna strona na to się nie zgadza, Sąd rozwodu nie da. I nie dał!
I na tym właśnie etapie, po wyroku Sądu I instancji, sprawa trafiła do mnie, na skutek prośby znajomego, pod tytułem „zrób coś z tym, bo tam dojdzie do tragedii”.
Nie chciałam nic robić, przeczytałam uzasadnienie wyroku i uznałam, że nie ma szans na sensowną apelację. Dziadziuś jednak bardzo nalegał, znajomy nalegał na mnie, ech- postanowiłam spróbować przekonać Sąd, że trwały i zupełny rozkład pożycia, jaki jest pomiędzy dziadziusiem a babcią-a co ustalił bez żadnych wątpliwości Sąd I Instancji -jest jakby mocniejszą przesłanką do rozwodu, niż nieudzielenie go ze względu na zasady współżycia społecznego i brak zgody babci.
Napisałam sążnistą i jakże kwiecistą apelację i właśnie wczoraj po raz pierwszy zobaczyłam na własne oczy swojego klienta i jego żonę, bo oczywiście i dziadziuś i babcia przyjechali z samiuśkiego Podhala na rozprawę przed Sądem Apelacyjnym.
Sąd z trudem utrzymywał powagę, ja niestety też.
Malutki, pokurczony dziadziuś przyjechał z postawną sześćdziesięcioletnią wdową, całą w koralach i z piękną góralską chustą. Siwiuteńka, bezzębna babcia ubrana na czarno, przyjechała z synem.
Na sali rozpraw babcia ciągle płakała, „głuchawy letko” dziadziuś okazał się głuchy jak pień i nic nie słyszał, w związku z czym przykładał do ucha dłoń zwiniętą w trąbkę i w trakcie referatu sędziego ciągle mnie pytał ” co gadajo”.
Po wygłoszeniu przeze mnie apelacji Sąd zapytał babcię o stanowisko procesowe, babcia z trudem wstała, łzy jej przestały płynąć, oczy zalśniły, spojrzenie stwardniało, a z ust -wbijając nas wszystkich przytomnych w wielkie zadziwienie -wydarł się niezwykle gromki głos mówiący: „nie dom rozwodu! Jak sobie mie wzion, to mie sobie mo”!
Wyrok Sądu I Instancji Sąd Apelacyjny utrzymał w mocy, ja poniosłam pierwszą w swoim życiu porażkę w sprawie rozwodowej, ale nie przejęłam się tym bo wdowa zachwycona iście „harlequinową” treścią mojej apelacji postanowiła mnie wynająć do sprawy rozwodowej numer cztery, którą oczywiście niezwłocznie trzeba założyć, bo dziadziuś przed śmiercią chce być wolny.
Ech… choć kusił mnie folklor tej sprawy, odmówiłam stanowczo, jednak drugiej porażki „nie zniesę”. Dziadziuś rozwodu nigdy nie dostanie, przy tym stanie rzeczy jestem tego pewna.
Ot, historyjka z życia wzięta.
Li.

19 Responses to Jak mie sobie wzion, to mie sobie mo!

  1. Nieznane's awatar Karla pisze:

    Wyobraźnia to potęga, Piotrze:)

  2. Nieznane's awatar piowal pisze:

    Powalająca historia :) Aż oczami wyobraźni ujrzałem te korale :)

  3. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    "Biydny dziadzius, umrze w grzechu":P, a przecie "Szercze nie sluga"Swietny tytul na piyrsom ksiazke kucharskom Li, ale bez historyjek zawodowyk sie nie lobyndzie:):)Serdecznosci Ania

  4. Najwyraźniej, całkiem jeszcze młoda;-) wdowa parzy swojemu statecznemu;-) lubemu mocno krzepiące ziółka :-)

  5. Nieznane's awatar Li pisze:

    Ptaku, aż zaczęłam się zastanawiać ile Ty NAPRAWDĘ masz lat, bo to oburzenie jest -hehe-podejrzane ;-) Zapominasz, że ja widziałam tego dziadziusia na własne oczy, to naprawdę prawdziwy (pra)dziadziuś. Ale nie będę dłużej nad tym się zastanawiać,w sumie jeżeli JESZCZE może, to niech mu będzie, w życiu trzeba umieć szukać przyjemności ;-)

  6. Nieznane's awatar Agata pisze:

    Tytuł książki całkiem trafny i Twoje 100sunkowo -kuchenne zmagania kulinarne są jak dla mnie bardzo ekscytujące. Kiedy czytam Twoje przepisy to wytężam swoją wyobraźnię…najpierw pobudzam swój zmysł powonienia, potem chcę nasączyć swój paluszek w owym daniu, przyglądam mu się czy jest apetyczny, jeśli tak, to wkładam go do buzi, oblizuję z każdej strony, mmmm, muskam i rozkoszuję się tym smakiem aż do zaślinienia ;-)))). A co! Dobranoc! ;-)

  7. Nieznane's awatar Czarny Ptak pisze:

    No proszę Cię Li i Ty myślisz że taki 88 letni dziadziuś nie może ????????????????? he he he no to faktycznie słabo z Tobą :)))

  8. Nieznane's awatar Li pisze:

    Dziewczyny, pewnie że napiszę książkę. Kiedyś :)Pierwsza kiedyś będzie z moimi przepisami, tytuł już mam- "Stosunki kuchenne", jak Wam się podoba? :)

  9. Nieznane's awatar Li pisze:

    Śmiem twierdzić Ptaku, że jednak zbyt optymistycznie oceniasz możliwości 88-letniego dziadziusia. Jaka sperma? Jakie jaja? Myślę, że to jednak miłość :) Taka metafizyczna ;-)

  10. Nieznane's awatar echoes69 pisze:

    co się obśmiałam, to moje :))) I też się przychylam do wniosku o napisanie książki!

  11. Nieznane's awatar Czarny Ptak pisze:

    Historia faktycznie barwna, jednak dla mnie wyjątkowo jaskrawa pod względem tego naszego piekiełka. "Bo tak ma być" i już, świadczy tylko o tym, że wiek nie ważny a facetowi jaja (przepraszam ale musiałem)zastępują mózg. Całe szczęście, że nie każdemu, bo to by świadczyło o wyjątkowej małości. Wiem, że Ty możesz mieć inne zdanie, jednak ja będę bronił opcji, że nie każdemu sperma odbiera jasność umysłu :))) Pozdrawiam

  12. Nieznane's awatar tojasiepytam pisze:

    Dziewczyno Złota, przepyszna historia! Namawiam, domagam sie i wywieram zdecydowana presję: pisz ksiażkę z historiami z zycia zawodowego wziętymi. W sosie słodko- kwaśnym i "na otro" (jak mawia mój ulubiony kucharz z baru wietnamskiego). Pójdzie jak swieże bułki i kredyt spłacisz raz-dwa. Sluchaj starszych!

  13. Nieznane's awatar Li pisze:

    Babcia jest stanowcza i nieugięta. Wziął ją? To ma ją mieć i już :)

  14. Nieznane's awatar Karla pisze:

    Ta historia dowodzi, że miłość może przytrafić się kazdemu, bez względu na wiek.Babcia jest cudna:D

  15. Nieznane's awatar Agata pisze:

    Zabawne. Choć się wierzyć nie chce, że to może dziać się naprawdę. Życie niesie wiele niespodzianek. Fajny scenariusz do filmu Jana Jakuba Kolskiego albo Romana Załuskiego taki drugi "kogel-mogel" ;-).

  16. Nieznane's awatar JędzA pisze:

    świetna historyjka

  17. Nieznane's awatar Li pisze:

    I basta :D

  18. Nieznane's awatar Re pisze:

    a jak sie górol upse to jus w ogóle ;)

  19. Nieznane's awatar anabell pisze:

    Prześliczna historia, która dowodzi, że życie pisze niesamowite i bardzo barwne scenariusze.A dziadziuś niesamowity.Bo to prawda,że jak się chłop uprze, to wszystko potrafi.Anna