Nie potrafię opisać emocji na widok moich własnych, najwłaśniejszych schodów!
I choć to dopiero nieśmiała zajawka tego co będzie, zaledwie schodowy kręgosłup, ja nie muszę już zamykać oczu, by zobaczyć je takimi jakimi będą za kilka tygodni- z solidnymi, dębowymi stopniami, z cudnej urody kutą balustradą obejmującą je swoimi ramionami,… ech, jak ja kocham ten dom!
Mogę być tam kilka razy w ciągu dnia i za każdym razem jest inaczej, bo inaczej wpada słońce przez okna, inne cienie wygodnie leżą na tarasie, inny kawałek ściany zyskuje pożądaną gładkość, jestem wciąż i wciąż nienasycona i stęskniona końca, będącego przecież początkiem.
W weekend przyjeżdża do mnie kowal o wdzięcznym nazwisku Żelazny, mam do niego kute interesy, potrzebuję balustrady na taras, fantazyjnych kwietników na okna, nie są to może najpotrzebniejsze rzeczy, ale wraz z wiosną zbliża się dzień, w którym w każdym szanującym się domu powinny za oknem wylądować kwiaty i upiększyć szare miasto, bo nie ma to jak krzycząca na deszcz czerwień pelargonii.
Wszystko (nie)spokojnie idzie w dobrym kierunku, choć ciągle jeszcze nie mam pojęcia, jakim kolorem obdarzyć kuchnię, mam w stosunku do niej spore wymagania: ma być klasyczna, ale nie nudna, ma być ciepła, ale nie rustykalna, ma być przyjemna kolorystycznie, ale nie dominująca, ma być funkcjonalna, ale nie kosmiczna, no i ma być taka jakiej nikt jeszcze nie ma, to ostatnie biorąc pod uwagę moją fantazję, wydaje mi się najprostsze!
Jeszcze trochę, jeszcze trochę, zaprawdę już zupełnie niedługo, pierwszego dnia lipca w piżamie wypiję rano kawę na moim tarasie, założymy się?
:))
Li.

Zycze powodzenia ,widzę ,że konsekwencję , upór i wyobrażnie już masz.W życiu trzeba miećdużo marzeń i celów a wtedy zawsze coś z nich zrealizujesz.Jak czlowiek nie ma tego ,to jestjak woda stojąca w miejscu która nie ma nic wspólnego z wodą ż r o d l a n ą . . . ,bet.
ale Ci zazdroszczę. :))) Zazdrość straszna rzecz :)JOL.
Li, sami zboczency i seryjni mordercy. Ja tak napawde jestem facetem z wasem. Ale to moze i lepiej, bo te worki to pewnie bardzo ciezkie beda wiec sie szybciej z nim towarzystwo upora, a potem bedzie juz takie zmeczone, ze na zadne mordy nie bedzie juz mialo sily. ;)
Noszę się z myślą zrobienia kompletnie szalonej i spontanicznej imprezy dla moich czytelników :)Zakładam optymistycznie, że nie czytają mnie dewianci i seryjni mordercy…;-)Anitaes- mój adres ciągle wisi na moim starym, ukochanym blogu:www.licencja.blog.interia.pl, u mnie w linkach :)Gdyby jednak nie chciało Ci się tam zaglądać, to podaję tu: Mo67@poczta.fm, pozdrawiam!
Li no załóżmy się! Przyjmuje zakład (mam nadzieję że wygrsz)oby……ale jeżeli nie dasz rady-czuję sie zaproszony na ten sławety taras!~D
Witaj Li Wcale Ci się nie dziwię że nie możesz się doczekać,ja przechodziłam to wiele lat temu.Życzę Ci takiej samej radości.Wykończyć dom to cała przyjemność
Li, jak do ciebie napisać? anitaes
Ja też się chętnie założę! Tylko co dostanę jeżeli wygram? D.
Ja się chętnie założę, mogę nawet przegrać dla dobra sprawy :)
Cieszę się Li, że już bliżej niż dalej.Nasza kuchnia też nabiera rumieńców, ale co do kolorów każdy ma własne zdanie i bądź tu mądrym może stanie na tym, że każdy wybierze na własną ścianę ;) Moon
Lola, no właśnie- fotografuję, ale te zdjęcia z wykończenia pokażę razem z efektem finalnym :)Sama rozumiesz- dla większego wrażenia ;-))Całusy!
No to juz jest co fotografowac. ;)