Dni i noce wyznaczone kolejnymi zadaniami skutecznie pozbawiły mnie przyjemności pisania. Poziom zmęczenia sięga mych ust, zamilkłam więc walcząc o każdy oddech.
Nie oglądam się w przeszłość, nie pamiętam co robiłam wczoraj, myślę tylko o tym co mam zrobić dziś, jutro sprawdzam w kalendarzu, nie ufając już swojej pamięci.
A co na to Lec?
Dokąd zmierza życie? Tam gdzie ty dopóki idziesz.
Idę-potykam się, ale idę.
Budowa, szukanie, kupowanie, załatwianie, praca, problemy, egzaminy Starszej do liceum, ludzie, sprawy, osaczenie, brak wolnego czasu, kradzież snu, czy to ciągle ja, czy odhumanizowany cyborg?
Z czegoś musiałam zrezygnować, by nie zwariować.
Padło na życie wirtualne, bo mogę je przerwać bez życiowych nieodwracalności, mogę je zmienić kiedy zechcę, mogę je wykasować, mogę je zostawić w jednym momencie, mam nad nim władzę absolutną, choć nad tym jednym panuję-inne sprawy są na etapie chaosu, któremu jeszcze daleko do ładu.
Zderzają mi się miękkie marzenia z twardą rzeczywistością, a to boli, naprawdę boli.
Czuję się jak bezbronna ofiara przemocy, znikąd pomocy, mam smutną świadomość, że mogę liczyć tylko na siebie. Nikogo więc o nic nie proszę, tylko twardnieję w środku coraz bardziej.
A co na to Lec?
Czasem przestaję wierzyć w błękit, zdaje mi się, że to przestrzeń idealnie pokryta sińcami.
Dam sobie radę, jak zawsze.
Ja przecież nigdy się nie poddaję, a upadam tylko po to, by przyjrzeć się mrówkom. :)
Li.

Li zbierzesz siły i ruszysz do boju! Wierzymy w Ciebie!!!! A gdybyś szukała kompana do podglądania mrówek -to słóżę swoją osobą….
Wstawaj! Nie czas na leżenie!!!! Wiosna już przyszła a za chwilę bedziesz podziwiać rozpasane lato w drzewach ze swojego tarasu. To musi cieszyć. Do tego dobre wino, paru przyjaciół, może sushi(żebyś nie musiała niczego przygotowywać mimo, że goście chętnie zawsze jedzą Twoje smakołyki).Koniec męki budowania, załatwiania już się zbliża a na końcu zawsze najtrudniej :-) Wstawaj!!! Nie czas na poddawanie się……
A co na to Lec, Li?Wszystko mija, nawet najdłuższa żmija.:))J.
3mamy kciuki :)Blackberry
No to ja też wpadnę sobie w dołek i będziemy tam razem!
Krzysiu, przyjdą dni, gdy będę miała ochotę wyłącznie na leżenie i bycie kobietą upadłą ;-))Joasiu, nie ma to jak wsparcie w histerii :D Anno, miła jest świadomość, że we mnie wierzysz, ściskam mocno!
Dasz radę, ja w Ciebie wierzę i Cię podziwiam!!!Anna
jakby co, to my tu czekamy niecierpliwie przebierając nóżkami – Twoja Osobista Histeryczno-Desantowa Grupa Wsparcia"))
Upadamy nie po to by leżeć ale po to by wstać. Jestem pewien, że zawsze wstaniesz :)