Niebo deszczem na ziemię wylewa swoje mniej lub bardziej uzasadnione żale.
Lubię padający deszcz, a okno z widokiem na mokrą szarość zatrzymuje mnie w domu i zmusza do podjęcia obiecywanych sobie od dawna czynności sprzątająco-wyrzucających.
Uzbrojona więc w butelkę czerwonego wina wrzucam w wielkie, niebieskie worki przedmioty z przeszłości, osobno gazety, osobno zabawki Młodszej, ciuchy, jakieś nieokreśloności, nic-nie-przydatności, buty nigdy nie ubrane, torebki nienoszone na których koty ostrzyły sobie pazury, stosy kosmetyków kupionych w nadziei używania, ale ile można wklepać w siebie kremu pod oczy?
Mam niezłomne postanowienie przeprowadzenia się bez śmieci-rupieci, bo przecież będzie mi potrzebne miejsce na nowe.
Wczoraj byłam w miejscu przepięknym i pachnącym, oszołomiona bogactwem chodziłam w deszczu alejkami i nie mogłam zdecydować się na wybór roślin na taras.
Do wczoraj wiedziałam jakie chcę, ale oczywiście złośliwy los musiał podstawić mi przed oczy rośliny, o których nawet nie wiedziałam, jak bardzo ich pragnę, bo o ich istnieniu nie miałam pojęcia!
Cała tarasowa koncepcja przewróciła mi się do góry nogami, a już największym nieszczęściem jest to, że taras ma tylko dwadzieścia kilka metrów.
Zagracę go jak nic, już to widzę… ale to będzie takie piękne gracenie…, moja wyobraźnia szaleje, kocham moją wyobraźnię za to, że nie ma granic ni kordonów.
Li.

Ola, pielęgnacji skóry pod oczami poświęcę następną notkę. Mam parę patentów;-))Piotrze, kiedyś to byly czasy, że "każdy na plaży…itd"… :)))
A propos kremu pod oczy, 36 na kark wlazło i chyba zaczynam potrzebować. Poleć coś, oczy masz piękne (widziałam na poprzednim blogu:-)Olka
wszystkiego naj….dla M.,a czy byłaś dziewczyną ratownika,bo ciągle z tym imieniem mam takie skojarzenia:) :)))))
Wszystkiego najlepszego i spełnienia marzeń!!! Całuski!Posprzątałaś już? ;)
Dzięki G. za pamięć! Dziś Moniki, Floriana i Wieńczysława, wszystkim najlepsze życzenia :)
Monia, najlepsze życzenia imieninowe! G.
Przy mnie wszystkie dadzą radę, Ptaku :P
Dzisiaj cały dzień poświęciłem na zieleninę, od rana kupowałem, przywoziłem, transportowałem, kopałem, sadziłem iglaki na tarasie. Stare odmówiły współpracy i zdechły a mnie się dziura od sąsiadki zrobiła i trzeba było ja zasadzić. Potem zacząłem system nawadniający montować, co to go wczoraj kupiłem ale deszcz mi przerwał i no, właśnie, i już mi się dzisiaj nie chce. Jutro skończę. Tak to z krzakami jest, że wody potrzebują bo bez niej odmawiają posłuszeństwa, mam nadzieję, że teraz dłużej wytrzymają :) pamiętaj tylko wybierz takie rośliny co to mogą na tarasie rosnąć, bo nie wszystkie dają radę. Pozdrawiam