Bezsenność zabiera mi poduszkę, a bez poduszki nie przyjdzie do mnie wygodny sen.
Marznę w łóżkowej samotności… wstaję, otulam się miękkim pledem i wchodząc w noc znajduję towarzystwo telewizora, a zaspana kawa z mlekiem stygnie w kubku z oburzenia niezwyczajną porą.
Zwalniam budzik z obowiązku krzyku o wpół do szóstej rano, dziś daję mu wolny dzień, niech sobie tyka w pokoju w spokoju.
Poczytam. Pooglądam. Poczuwam. Pomyślę. Pogłaszczę kota.
Rety, jak ja nienawidzę bezsnu. Pozbawia mnie kolorowych snów-przeciwwagi dla szarego maja.
Li.

Dziś spałam jak zabita Karla, znaczy się- trzeba w kratkę :)Mnie chyba dopada poniedziałkowy stres po weekendowym rozluźnieniu, muszę nad tym zapanować.Bronek :) Maj jest cudowny, ale w tym roku lekko poszarzał na niebie. Choć na tle tej szarości kolory są ostrzejsze, a tulipany na Plantach przepiękne!
Maj kojarzy mi się z czerwonymi i żółtymi tulipanami..I ten zapach :)PozdrawiamBronek
Wczoraj bezsen krążył po okolicy… Też mnie dopadł w swoje macki. Dziś rano, słodziutki głosik – mamusiu chcę płatki – brutalnie przywrócił mnie do rzeczywistości… Nie lubię rzeczywistości w poniedziałek rano. Bardzo nie lubię:)