Pierwszego razu, po czterdziestce…

Wczorajsze straszliwe i dotkliwe w skutkach wydarzenie położyło się cieniem na mojej pewności siebie stawiając pod znakiem zapytania moją wykroczeniowo-motoryzacyjną przyszłość.
Oto ja, pewniak prawdziwy w nieotrzymywaniu mandatów wczoraj straciłam cnotę trafiając na niewrażliwego funkcjonariusza, odpornego na mój wdzięk, urok, spojrzenie spod rzęs, tudzież inne zalety, o których jedynie przez skromność nie wspomnę, ale zapewniam że są, choć oczywiście nieżyczliwi mogą ich nie dostrzegać, ale do okulisty z nimi!
Wyjeżdżałam sobie w prawo jak nakazywał znak z drogi podporządkowanej, w którą z drogi głównej wjeżdżał radiowóz. Oczywiście że go zauważyłam, bo niezbyt czyste miałam sumienie gadając przez komórkę. Ale ja wyjeżdżam, oni wjeżdżają, skąd by mi przyszło głowy, że będą tak niestabilni emocjonalnie, iż zmienią zdanie co do kierunku jazdy i pojadą za mną!
Pojechali, poobserwowali, zatrzymali i jeszcze w dodatku zaczęli mówić do mnie tonem protekcjonalnym i w stylu „Pani Moniczko”, co natychmiast siedzącego we mnie diabła sprowokowało do powiedzenia „Panie Wojtusiu”, bo zacne imię Wojciech nosił ten, który mi się przedstawił. Był niemiły, gburowaty, pewny siebie i najwyraźniej oczekiwał że się ukorzę i poproszę o łaskę. Tymczasem oświadczyłam, że znam wagę swojego wykroczenia, proszę o wypisanie mandatu bo bardzo się spieszę, nie chciałam podać, gdzie pracuję, a jak już podałam, to usłyszałam na temat mojej grupy zawodowej taką niepochlebną opinię, że tym bardziej wzrósł poziom mojej chęci otrzymania tego mandatu, wrzucenia go do schowka w celu ukrycia przed córkami i odjechania z wirtualnym piskiem opon.
Pan Wojtuś przetrzymał mnie w aucie pół godziny, rzekomo sprawdzając moją punktową przeszłość. A ja przecież nie mam przyjemności zbierania punktów ni mandatów, więc byłam czysta jak łza dziecka, co w końcu Pan Wojtuś z niezadowoleniem musiał skonstatować, wręczając mi przy okazji mandacik na 200 złotych, polecenie przelewu i słowa przestrogi na przyszłość, którymi rzecz jasna nie mam zamiaru się przejąć.
Nie ma jednak, tego złego… bo z tej złości postanowiłam pokazać samej sobie, że jestem porządnym kierowcą, pojechałam nareszcie zmienić zimowe opony na letnie i wymienić przepaloną żarówkę w prawym reflektorze, o!
Najważniejsze to trzymać fason przed tą bezlitosną, kpiącą, złośliwą, widzącą absolutnie wszystko kobietą w lustrze.
:)
Li.

10 Responses to Pierwszego razu, po czterdziestce…

  1. Nieznane's awatar Grazyna pisze:

    Oj, zdecydowanie policjanci się rozszaleli ! 30 kwietnia, tuż przed urlopem, zarobilismy mandat 350 zł + 8 pkt za niezatrzymanie się przed przejściem w Wa-wie, na którym to przejciu spacerował pieszy i był od nas jakieś 15 metrów…

  2. Nieznane's awatar Li pisze:

    Wika! Rety, nie sądziłam, że Ci chce się mnie czytać;-)Ucałuj moją ulubioną Czarownicę, przegapiłam sezon kwitnących tulipanów, ale przyjadę na lilie :) Ściskam mocno, zawsze tęsknię za Paczkowem i za Wami, pamiętaj!

  3. Nieznane's awatar Li pisze:

    Agata, daruj sobie tę "Panią", bo w połączeniu z moją mandatową porażką wpędzi mnie w kompleksy i czas będzie umierać ;-))A z ciekawości: w jaki sposób udało Ci się znaleźć mojego "tajnego" bloga? :)

  4. Nieznane's awatar Li pisze:

    Dana, nie ma przecież pewności, że tu gdzieś nie kłusuje :(

  5. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Droga Li, to chyba jakaś mandatowa plaga, bo moja mama, co się zowie na literę O., też ostatnio jeden załapała… no i punkty chyba też się posypały;/ ale ciii, bo o tym pewnie Ci nie powie:) tak dla uściślenia- pisze do Ciebie W. co Cię pozdrawia z Paczkowa (do którego z resztą dawno nie zaglądałaś!):)

  6. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Zapomniałam dodać, iż nie pamiętam, jak szybko jechałam (zawsze niepotrzebnie się spieszymy). W każdym razie sprawdź Li, ile pkt zarobiłaś :)Innym razem mi się upiekło, bo nie dosyć, że jestem blondynką to jeszcze głupią- utwierdziłam w tym przekonaniu policjantów.Złapali mnie na suszarkę i chcieli wypisać mandat, a ja w bek: " Panowie, darujcie, pouczcie, wlepcie mi 50 pt, ale nie pieniądze".-50 pkt? A ile w ogóle jest?-spytali-No, chyba 100.Puścili mnie wolno, bo takiej idiotki nie spotkali:)-nie wiedziałam, że jest 24! Dana

  7. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Uff, dobrze, że Agata jest bratnią duszą, bo byłby obłęd, gdyby jakiś nieparzystokopytny ssak tu się zagalopował….. Dana

  8. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    "Pani Moniczko" … Brrrr, tylko prawdziwego buca stać na taki zwrot. P.S. Znalazłam Panią ponownie, po roku, przez przypadek – tak to zwykle bywa :)Ale jestem ogromnie zadowolona z tego przypadku! Czytałam Panią stale na "starych śmieciach" i tutaj też już nadrobiłam zaległości. Pozdrawiam serdecznie. Agata

  9. Nieznane's awatar Li pisze:

    Strach myśleć jak pędziłaś przez tę wieś, Dana :)O punktach nic mi nie wiadomo, ale w sumie mogłam nie doczytać;-)

  10. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Nie dostałaś karnych punktów? Ja byłam lepsza. Pewnego razu jadąc przez wieś zauważyłam stojącą w krzakach skrzynkę. " O,geodeci, ale dlaczego kamuflują narzędzia pracy?". Nie ściągnęłam nogi z gazu i zarobiłam 300 zł oraz 10 pkt, bo był to mały radarek( nawet nie wiedziałam, że są takie na nóżkach:))) Pozdrawiam Dana