Kolejny piątek na drodze do wieczności!

Trudno znaleźć pogodną stronę życia gdy liście za oknem ciągle mokre, bank w celach kredytowych żąda ode mnie informacji w stylu numeru buta i wielkości miseczki, starsza córka leży złożona anginą, młodsza- dotychczasowy blond-aniołek i plasterek miodu zaczyna gwałtownie dojrzewać i mówić do mnie :”ale posłuchaj mnie, kobieto!”, a na podwórku zamieszkały szczury. Tak! W XXI wieku w centrum Krakowa!
Podwórko po budowie mamy ślicznie posprzątane, z nowym murowanym śmietnikiem, porządną do niego brukowaną ścieżką, z posadzonym przeze mnie winobluszczem, wytynkowanym starym murem… prawdę mówiąc nic dziwnego, że szczurom też się podoba….
Nigdy jednak przedtem ich u nas nie widziałam, choć podwórko było pełne zakamarków, śmieci i rupieci, czyli tego co szczury lubią najbardziej. Podobno były w piwnicy, ale tam przed remontem nie miałam odwagi zejść. Zdziwiona więc ich nagłą bezczelnością w spacerowaniu pod lipą i wylegiwaniu się na murkach, nie mówiąc o wypuszczaniu się do kamienicy, zadzwoniłam do szczurołapa. Ten ustaliwszy adres powiedział, że mój telefon jest kolejnym z tej właśnie ulicy, bo przez generalny remont sąsiedniej ulicy połączony z wymianą kanalizacji, torów tramwajowych itd, szczury zaczęły szukać nowych terenów do kolonizacji. Ha!
Postanowiłam więc postawić na broń biologiczną, bo ze względu na psa wszelkich trutek boję się jak ognia i wyniosłam na podwórko Szarego, to przecież byk prawdziwy, kocur o dziewięciokilowej posturze, wystarczy że się pokaże, zaznaczy teren, a szczury będą drżeć ze strachu i uciekną w popłochu w obawie o swoje szczurze życie.
Szary- wyznaczony do zaszczytnej roli bohaterskiego szczurołapa i postawiony na zielonej trawce zesztywniał, zaczął miauczeć, drżeć i przeraźliwie dyszeć z przestrachu, po czym wpił się we mnie pazurami, mając w oczach tak głęboką rozpacz i stres, że czym prędzej w celach ratunkowych zaniosłam go do domu, gdzie schował się w sobie tylko wiadome miejsce i nie było go do wieczora.
Ale co tam, mam przecież cztery koty, wzięłam więc drugiego kocura- Bobcia, który dzieciństwo spędził w bezdomności na działkach, może zostały mu resztki instynktu, za piłeczką w domu lata pokazowo. Bobcio zachował się inaczej niż Szary- zamiast dyszenia postawił na tak pełne przerażenia miauczenie, że szczury zapewne upiły się w swych norach z radości.
Przyniosłam go do domu i też się schował. Dwóm pozostałym kotom postanowiłam oszczędzić upokorzenia, choć wydaje mi się, że Masza dałaby radę, ona jest najbardziej bojowa.
Nie doceniłam jednak swojego psa-suki zwanej Karą Boską. Ta klucha wylegująca się na kanapach i fotelach okazała się najbardziej sprawnym i zwinnym szczurołapem z całej zgrai, pokazując mi się z miotającym się w jej pysku szczurem, a wrzask jakiego narobiłam z kolei ja sama przebił natężeniem dźwięku moje koty i odbił się w okolicy szerokim echem.
Skutek jest taki, że boję się wychodzić z nią na podwórko, Kara wypuszczona na samodzielne sikanie przyniosła w pysku młodego szczura, zagryzła go, ułożyła na wycieraczce, szczęśliwie jednak znalazła go Pani Jadzia, a nie ja. Pani Jadzia z byle szczurzego powodu nie wpada w panikę, tylko łapie za ogon i wynosi do śmieci.
Do rozlicznych więc problemów, z których ostatnio składa się moje bajkowe życie doszły szczury, które nie dają się w dodatku nabrać na graną na flecie gamę, bo i taki pomysł zaczerpnięty
z literatury przyszedł mi do głowy!
No i kto ma najgorzej? Jak zwykle ja!
Uch!!!
Li.

18 Responses to Kolejny piątek na drodze do wieczności!

  1. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Chaaaaa:)))))))))))) Dana

  2. Nieznane's awatar Li pisze:

    Lola, dobra wiadomość jest taka, że w kamienicy wymienione są rury kanalizacyjne, nowe są plastikowe i śliskie, więc szczury nie mają się po czym wspinać. Jest więc nadzieja, że nasze tyłki ocaleją :D

  3. Nieznane's awatar Lola pisze:

    O rany! Chyba zaczelabym korzystac z nocnika. ;)

  4. Nieznane's awatar Li pisze:

    Nie, nie 2 000 000, tylko 2 :DI żadnych więcej psów, Kara ma tak bujną psią osobowość, że zastępuje całe stado!

  5. Nieznane's awatar yenulka pisze:

    dwa miliony???? znaczy się tyle 2 000 000 ??? o matulu…..to zdecydowanie potrzebujesz więcej psów ;)

  6. Nieznane's awatar Li pisze:

    Aurora, no dzięki za pomysł, nie omieszkam skorzystać;-))

  7. Nieznane's awatar Li pisze:

    Karla, walka ze szczurami to jak walka z komarami. Mnożą się szybko, chowają skutecznie, a do tego podobno są inteligentne i potrafią ostrzegać się przed skutkami trutek. Co zresztą da zatrucie kilku szczurów poza tym, że zdechną pewnie w męczarniach, a to jest przykre? Walka pojedyńczych ludzi nie wystarczy, tu trzeba przypuścić atak sił miejskich, by nie rzec- globalnych. Ciekawe, czy jest ze szczurów jakiś pożytek, poza tym że potrafią wyczuć wcześniej trzęsienie ziemi i tsunami? Całusy:*

  8. Nieznane's awatar Li pisze:

    Daro, to prawda- nie jest mi do śmiechu, bo jakoś wyjątkowo boję się szczurów :(

  9. Nieznane's awatar Li pisze:

    Yenulka, moje koty to rozpuszczone i wygłaskane kluchy, które nie wychodzą na zewnątrz. Miałam jednak nadzieję, że odezwie się w nich instynkt, w domu z wielkim zapałem polują na sztuczną myszę:)

  10. Nieznane's awatar Li pisze:

    Smoothoperator, porównanie do Licencji to dla mnie zaszczyt, ale nie wiem co ona na to;-) Z plotek wiem, że zaginęła gdzieś między światłowodami;-)A co do mojego psa, to największym szacunkiem darzy mnie wtedy, gdy szykuję jej jedzenie :)

  11. Nieznane's awatar Li pisze:

    Anabell, no dzięki, dzięki bo własnie wystraszylaś mnie okropnie;-))Jedną z bardziej przerażających opowieści pewnej mojej koleżanki była opowieść o tym, jak w dzieciństwie z rodzicami mieszkała w centrum Krakowa na parterze starej kamienicy. I właśne pewnego dnia, mając osiem lat została pokąsana przez szczura w- nie bójmy się tego słowa- tyłek. Długo miała traumę, oj długo…, brrr…Administratorka ma się zająć problemem, choć tych szczurów jest podobno kilka milionów!!!Kara załatwiła dwa o których mi wiadomo :)

  12. Jeśli nie da rady wyplenić, trzeba pokochać, a na wyprawy do wc polecam zabieranie durszlaka. Najlepiej metalowego ;-)

  13. Nieznane's awatar Karla pisze:

    Brrr, fuj i "gęsia skórka" – to na samą myśl o szczurach:)Jeśli jeszcze kiedyś przyjdzie Ci do głowy wyruszyc na wojnę z gryzoniami, to ja Cię bardzo proszę – uzbrój się w coś wiecej niż tylko w kota… może Uzi będzie bardziej przydatny:)))

  14. Nieznane's awatar Daro pisze:

    Uśmiałem się z Twoich dzielnych kotów!chociaż zdaję sobie sprawę że Tobie wogóle nie do śmiechu!!! Kolejne wyzwanie Li -walka ze szczurami! za dużo jak na jedną kobietę….

  15. Nieznane's awatar yenulka pisze:

    Umarłabym chyba po znalezieniu szczura w łazience…Li, fajne masz koty ;)

  16. Witam,Czy się mylę, że swego czasu byłaś "Licencją" i dosyć raptownie, przerwałaś pisanie?Niezależnie od mojej intuicji, piszesz ciekawie i z werwą.Z opisanego wydarzenia ze szczurem wynika, Twój pies-suka bardzo Cię ceni i poważa, gdyż w psim mniemaniu, przekazał Ci był prezent w dowód najwyższego szacunku dla Ciebie,pozdrawiam

  17. Nieznane's awatar anabell pisze:

    Li, nie żebym chciała Cię straszyć, ale ja już miałam w domu wizytę szczura-przybył uprzejmie przez muszlę klozetową, ale,że z owego pomieszczenia nie znalazł nigdzie wyjścia, wrócił z powrotem ta samą drogą, co poznaliśmy po śladach łapek. Gdy zadzwoniłam z pretensjami do ADM, dowiedziałam się,że to normalka, bo ilekroć gdzieś coś naprawiają w kanalizacji, to szczury zaczynają szukać spokojniejszych miejsc.I doradzono mi zakupienie deski z ciężką klapą oraz wrzucenie do odpływu muszli niezatapialnej kostki trucizny.Wyobrażasz sobie, co przeżywałam gdy musiałam wejść do miejsca odosobnienia? W naszym budynku to i na IV piętro zaglądały z wizytą.Niestety metody "naturalne" są mało skuteczne. Anna