Sama nie wiem, czy mam w życiu tzw. szczęście czy go nie mam.
Nie czuję się nieszczęśliwa, czasem tylko jestem przygnieciona przez problemy, ale jakoś się przecież spod nich mniej lub bardziej poobijana wygrzebuję.
Nie czuję się jednak szczęśliwa, choć przecież twierdzę, że szczęście to brak nieszczęścia, skoro więc nie jestem nieszczęśliwa, to powinnam być szczęśliwa, ech… można snuć rozważania długo i smakowicie, ale komu by się tam chciało w taką spokojną piątkową noc.
Nie czuję się jednak szczęśliwa, choć przecież twierdzę, że szczęście to brak nieszczęścia, skoro więc nie jestem nieszczęśliwa, to powinnam być szczęśliwa, ech… można snuć rozważania długo i smakowicie, ale komu by się tam chciało w taką spokojną piątkową noc.
Dziś wieczorem brak szczęścia dotknął mnie wyjątkowo boleśnie- Lufthansa kurierem i po dwóch miesiącach przysłała zagubione na lotnisku narty Starszej, a właściwie moje, wędrowały sobie po świecie, dawno się z nimi pożegnałam, odżałowałam, głównie z powodu ochoty na odszkodowanie, ech…, a tu jak syn marnotrawny wróciły do domu.
Nie jestem nieszczęśliwa, ale na pewno jestem zła.
Zła jestem na bank, który wymyśla tysiące niepotrzebnych dokumentów mających nadać mi walor osoby wiarygodnej kredytowo, a tymczasem prace wykończeniowe stoją i się nudzą.
A ja nudzę otoczenie. Nie cierpię wszelakich urzędów, zaświadczeń, wyciągów, poświadczeń i kolejek. Wszelkie tzw. „załatwiania” są dla mnie najwstrętniejszymi czynnościami, papierkologia to nie jest moja ideologia.
Cierpiąc na brak dużych pieniędzy na rzeczy wielkie, bawię się rzeczami małymi, finansując z bieżących dochodów różne drobiazgi, na przykład jakże piękną pergolę na tarasie- macie ją na rysunku powyżej, razem oczywiście ze zdjęciem miejsca, w którym będzie zainstalowana.
Na drugim zdjęciu jest widok ściany tarasu z mieszkania, balustrada schodowa zobowiązuje mnie do estetycznej czujności, pergola i balustrada tarasowa musi do niej nawiązywać, bo inaczej będzie wojna stylów pomiędzy kutymi elementami.
Różowa linia na rysunku pokazuje miejsce położenia dachu sąsiedniej kamienicy, nie jest najpiękniejszy i muszę go jakoś zasłonić, nie zasłaniając sobie jednocześnie wschodzącego słońca. Prostokąt w prawym dolnym rogu rysunku jest szybą, postanowiłam zrobić szklaną balustradę w połączeniu z cudnie ( och jak cudnie!) wykutymi elementami, już to widzę oczami wyobraźni, a mam nadzieję zobaczyć na żywo w ciągu dwóch tygodni.
Zrezygnowałam z pomysłów ogrodniczych typu iglaki na tarasie, jednak stawiam na kwiaty i krzewy kwitnące, feerię kolorów, może uda mi się wyhodować clematisy i wiciokrzewy, a poza tym pewniaki w postaci pelargonii, petunii, begonii, niecierpków, astrów, wrzosów i oczywiście maciejki, bo wieczór w zapachu maciejki ma urok nie do odparcia.
Zrezygnowałam z pomysłów ogrodniczych typu iglaki na tarasie, jednak stawiam na kwiaty i krzewy kwitnące, feerię kolorów, może uda mi się wyhodować clematisy i wiciokrzewy, a poza tym pewniaki w postaci pelargonii, petunii, begonii, niecierpków, astrów, wrzosów i oczywiście maciejki, bo wieczór w zapachu maciejki ma urok nie do odparcia.
Wciąż nie tracę nadziei na przeprowadzkę lipcową, bo dlaczego nie?
Mam swoją drogę krzyżową, ale moja skończy się szczęśliwie, nie może być inaczej!
Li.


pergola przepiękna! A decyzja, że taras będzie bez iglaków, moim zdaniem, bardzo słuszna! Ja posadziłam wczoraj resztę roślinek i dziś patrzę, jak poniewiera nimi wiatr… mam nadzieję, że przeżyją :)
Daro, ja też nie wiem dlaczego wciągnął Cię mój blog. Oby nie jak bagno;-))Nie lubię surfinii za ich nadmierną krzykliwość, jest ich za dużo i za fioletowo. Z daleka jeszcze da się do wytrzymać, z bliska już nie. A adres przecież masz- wirtualny :P
no Li Ty niepospolitą kobietą jesteś-więc nie pasują do Ciebie kwiaty pospolite! no sam nie wiem dlaczego mnie wciągnął Twój blog? ale wciągnął!!hmmmmm powinienem zamruczeć…..ale zakład wciąż TRWA!!!A kwiaty gdybym miał adres,to…
Daro, a surfini jakoś nie. Nie przepadam za nimi, są zbyt chimeryczne i pospolite :)Folię zerwę, gdy balustrada osiągnie przydatność do spożycia :PPtaku, ze dwa może zapodam, ale nie więcej!
Ja bym jednak gdzie nie gdzie iglaki zapodał, nic piękniej nie pachnie jak iglaki po deszczu :) Pozdrawiam
Li a sufrini nie wzięłaś pod uwagę???? ….no i broń boże nie zerwij tej folji z balustrady! Dodaje super smaczku….
Yo, na końcu :P
a kiedy ta parapetówa w końcu? :)
Piękna ta XXI-wieczna secesja. Taka lekkość i wdzięk wpisane w niezłomną formę.Kogoś mi to przypomina ;)))
Mam artystę-kowala, a nie kowala :)Anabell, nie uwierzysz, ale mnie też bardzo się podoba i balustrada i pergola i dalsze kute żelazne plany też. Tylko teraz kasy jakby mi brak, ufam jednak że to stan przejściowy :)Zdjęcia rzecz jasne będą, gdy będzie co fotografować. Pozdrawiam :)
Nie pisałam o tym wcześniej, ale uważam że bardzo ładne są te Twoje balustrady i ta pergola też. Życzę Ci,byś się już w lipcu mogła przeprowadzić. I czekam na dalsze zdjęcia. Anna
Ale piękna! Niesamowita i niespotykana!A jak będzie balustrada wyglądać od frontu? Kto Ci to robi, Li? Jakiś kowal?