O Pradze, o braku płytek na tarasie, o miłości… :)

Wystarczy cały dzień leniwie powłóczyć się po pięknych miejscach, posiedzieć w klimatycznych praskich knajpkach, pogadać o wszystkim nieważnym i niczym ważnym, pośmiać się beztrosko, niecierpliwie czekać na sobotnią noc i lądowanie samolotu z Burgas, mocno przytulić młodszą córkę i wzruszyć się jej płaczem pełnym ulgi, że oto nastąpił kres „straszliwej” tęsknoty za mamą, a potem jeszcze ukryć się z L. w salonie z butelką wina i gadać do czwartej rano o tym, o czym gadają kobiety, by uznać, że był to świetny weekend.
A gdy do tego doda się dwie pary butów z wyprzedaży u Baty i dwa piękne koty z czeskiego szkła do mojej kociej kolekcji, to doprawdy chcieć więcej byłoby grzechem…

Fantastyczne popraskie samopoczucie czule przeniesione z niedzieli wściekło się dziś z braku widoku płytek na tarasie. Z tarasowym fachowcem nie ma kontaktu, jego telefon milczy, milczy, milczy, znowu pada deszcz bezlitośnie mocząc gumową wylewkę, a ja tłumiąc mordercze myśli skupiam wzrok na położonej przez innego fachowca podłodze w kuchni i mruczę sobie z ukontentowania, bo jest śliczna.
Tym samym równowaga w przyrodzie zostaje zachowana, czasem słońce, czasem deszcz, praca jednego równoważy brak pracy drugiego, jakoś to będzie, bo jeszcze tak nie było, żeby nie było, poweekendowo czuję w sobie Szwejka jak nic!
Nalewam kieliszek morawskiego wina, zabieram się za rozpakowywanie walizki, nie dam sobie zepsuć uroku minionego weekendu, gwałtownie zakochana w Pradze mam zamiar okupować dom L. i J. co jakiś czas. Myślę, że mnie nie wyrzucą, wszak trzeba pomagać takiej miłości :))
Li.

9 Responses to O Pradze, o braku płytek na tarasie, o miłości… :)

  1. Nieznane's awatar Agata pisze:

    Butki masz śliczne, natomiast ja po urodzeniu małej odzwyczaiłam się od obcasów ;-(. Z tymi imionami Jacek i Romek miałam do czynienia w swoim życiu i obaj to dwa gnioty, chyba coś w tym jest ;-). Nigdy nie byłam w Pradze, ale za to w Ostrawie byłam ;-).

  2. Nieznane's awatar Re pisze:

    Echhh…. Praga… Echhhh…

  3. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Nie strasz…, majster, który będzie wykańczał moje mieszkanie ma na imię Romek. Aaaaaaaa, jak poznałam jego imię, to od razu moje myśli pofrunęły ku Tobie :DP.S. Buty świetne, ja zdecydowanie optuję za białymi :)Agata

  4. Nieznane's awatar Li pisze:

    Karla, a wiesz jak się w nich cudnie chodzi? Są przewygodne i ślicznie wygladają na nogach :)A urok obcasów jest zabójczy;-) Wiatrówka TO NIEZŁY pomysł. Najlepiej od razu naładowana solą i pieprzem! No i popatrz ile takich Panów Romeczków i Jacusiów chodzi po tym budowlanym świecie!!!

  5. Nieznane's awatar Karla pisze:

    Mylisz się, Li… urok tych białych butów zawiera się pomiędzy noskami a flekami:) Całe są cudne! Kup wiatrówkę i celuj w zadek każdego fachowca, który nie odbiera telefonu po drugim sygnale…

  6. Nieznane's awatar Li pisze:

    Lola, Praga jest taka klimatyczna i piękna, że naprawdę czasem brakuje tchu :)Mam tam do zobaczenia jeszcze tyle miejsc, a ciągle chce mi się wracać w te, które już widziałam…Zdjęcia domu będą, jak nareszcie będzie co fotografować. Na razie jest chaos i bałagan, choć przyznaję, że powoli, powoli zaczyna się z tego wyłaniać ostateczny kształt :) Całusy

  7. Nieznane's awatar Lola pisze:

    Kocham Prage. Byla moja pierwsza zagraniczna miloscia i pol swiata pozniej nadal jest ta najwieksza.Czekam cierpliwie na zdjecia domu. Moze byc na razie bez tarasu. ;) Ach Ci fachowcy. Nic tylko ich z dachu spychac.

  8. Nieznane's awatar Li pisze:

    Cały urok w tym oryginalnym obcasie Dana, no ale może się mylę;-)

  9. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Buty, buty i ten stukot nóg…..:) Te z prawej bardziej mi się podobają ( białe mają oryginalny, ale dziwny obcas. To Twój styl?) Koty są przecudne!Ten biały z prawej wygląda jak karafka:) Dana