A takie tam babskie gadanie :)

Zaczynam fisiować. Znaczy się-wariować.
Widzę jakieś cienie na ścianie, słyszę głosy, zapominam o spotkaniach, odczuwam lęki przed wyjściem z chłodnej kamienicy na rozżarzoną ulicę, pół godziny stoję w upale przy aucie z włączoną klimatyzacją, zanim do niego wejdę, co w sumie wychodzi na to samo- rety, jak bardzo brakuje mi wakacji!
Wczoraj z pewną nieśmiałością zaczęłam przeglądać jakieś oferty i kto wie, czy na tydzień nie porzucę wykończeniowego bajzlu i nie wyjadę z przychówkiem w celach samoratunkowych reanimować się gdzieś nad morzem. Oczywiście natychmiast dla tak nierozważnego kroku znajdę tysiąc usprawiedliwień i niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nie ma ochoty uciec z upalnego miasta na upalną plażę.
Odnalazł się fachowiec od tarasu. Podobno telefon wpadł mu do wykopu i zaginął na wieki.
Za dwa tysiące lat zostanie odnaleziony jako wielka archeologiczna sensacja.
A dziś jadę do Skrzydlnej, pod Limanową zamówić drzwi.
Jutro jadę do Kalwarii, zamówić granit na blat kuchenny.
Pomocnik mojego fliziarza pomylił sobie pomieszczenia i zamiast kotłowni zagruntował mi klejem do płytek garderobę, wymalowaną i gotową do zapełnienia. Uch!
Odkryłam również, że zapalenie światła w sypialni będzie wymagało najpierw zamknięcia za sobą drzwi, bo kontakt jest dokładnie za nimi.
O innych drobnych uciążliwościach nawet nie wspominam.
Wczoraj dogadałam się z bardzo fajnym facetem w sprawie kuchni.
Uprościłam ją maksymalnie-i wykonawca ma zakaz planowania psujących się cargo, bajerów i buzerów- mam mieć wygodne, pojemne szuflady i żadnych wiszących szafek.
Stan na dzień dzisiejszy jest następujący: nieustanny huk od cięcia płytek, między innymi od realizacji pomysłu pocięcia na kawałki trzech bardzo drogich płytek o wymiarach 50×50 cm (bo tylko na trzy takie było mnie stać cha, cha…), a to w celu zrobienia wrażenia, że jest ich dużo, przy cięciu jest oczywiście mnóstwo pyłu, co rodzi konieczność podarowania kolejnego wina sąsiadowi spod budowy od roku udręczonemu, kolejne zakupy, bo po zmianie koncepcji musiałam dokupić płytek, zakaz zmiany koncepcji wydany sobie samej, trzy przepiękne kute lampy, zapierające w piersiach dech z powodu ich nadzwyczajnej urody, chaosik i bałaganik, Pani Jadzia załamująca ręce nad ogromem prac porządkowych, ale za to już powoli, powoli widać efekty.
Nie mogę doczekać się końca, który będzie przecież początkiem czegoś nowego.
Kończę kawę i zabieram się za coś. Mam tyle roboty, że nie wiem od czego zacząć, cholera jasna, psia kostka i krew.
Li.

11 Responses to A takie tam babskie gadanie :)

  1. Nieznane's awatar Li pisze:

    No właśnie napisałam notkę o Mazurach;-)Do Ciebie przyjadę w przyszłym roku, jak bum-cyk-cyk.I choć Bałtyk kocham najbardziej na świecie, to muszę brać pod uwagę pragnienia mojej Starszej, która koniecznie chce jechać na Mazury. No to pojedziemy, w sumie jest mi wszystko jedno, byle dalej od tego bajzlu jaki mam w Krakowie…

  2. Nieznane's awatar dijey pisze:

    Podobno (nie sprawdzałam) Bałtyk w tym roku bardzo ciepły, wróciłam właśnie z Hiszpanii, tam z kolei morze lodowate! Jeśli o mnie chodzi możecie przyjeżdżać – będziecie mieć metę i codziennie możecie sobie robić wypady nad morze. Jeśli tylko możesz zostawić dom, to się nie wahaj, tylko przyjeżdzajcie!

  3. Nieznane's awatar Li pisze:

    Di:) Myślałam o bardziej ciepłym morzu niż nasz cudowny Bałtyk. Ale teraz sama już nie wiem co mam zrobić… łamię się, bo to wykańczanie domu jest strasznie absorbujące, trudno mi to zostawić :(A z drugiej strony szkoda mi dzieci, nie mam nic dla nich na sierpień… :(No i z tej rozpaczy piję sobie wino i dumam. Prawdopodobnie stanie na tygodniu na Mazurach!

  4. Nieznane's awatar dijey pisze:

    Przeglądasz oferty z nad morza! Czy ja mam się obrazić?!? A mnie to nie łaska nawiedzić?;)

  5. Nieznane's awatar Li pisze:

    Karla, mam natręctwo jeżeli chodzi o kontakty, są po cztery na każdej ścianie, elektryk załamywał ręce, ale za to skonczę nareszcie z przedłużaczami! A na wakacje pojadę! Rozważałam coś ciepłego i leniwego typu Tunezja, ale ostatecznie po konsultacjach z córkami stanęło na Mazurach. Byłam tam tylko raz w życiu! I mam serdecznie dość upałów. No i odwiedzę Lidzbark Warmiński, szlachetne miejsce mojego urodzenia :)) Całusy!

  6. Nieznane's awatar Karla pisze:

    Li, w związku z włącznikiem światła – aleś Ty spostrzegawcza:). O tym, że rezygnując z lampek nocnych stojących na szafkach po obu stronach łóżka (wszak niedokończone książki muszą mieć miejsce do swobodnego oddechu), na rzecz kinkietów nad łóżkiem, pozbawiłam moją ciągle_padającą_baterie w telefonie możliwości podłączenia do gniazdka w okolicy łóżka, "dowiedziałam się" dużo po tym, jak ostatni członek ekipy pomachał mi na pożegnanie. Koniec z porannym budzeniem moją ulubioną Marizą, koniec z drzemką ustawioną na 10 minut, koniec z telefonami do bruneta_wieczorową_porą…Taka jestem bystra:)Nie zastanawiaj się tylko jedź na wakacje…

  7. Nieznane's awatar Li pisze:

    Jędzuś, bo nie mam gdzie mieszkać. Kieruje mną czysta desperacja;-)) CałusyAnna, wykańczają, ale się nie daję!Piotr- i chyba wyjadę, choć na tydzień!V. :) Pozdrawiam!

  8. Nieznane's awatar Jędz@ pisze:

    Jak ja Ci zazdroszczę tej sprawności w działaniu i kończeniu dzieła. Ja się pi….lę z remontami od dwóch i nadal nie widać końca.

  9. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    "to nie sztuka wybudowć nowy dom, sztuka sprawić by miał w sobie duszę…" szczerze zazdroszczę perypetii z fachowcami, będziesz miała co wspominać :) pozdrawiam. v

  10. Nieznane's awatar Piotr pisze:

    oj wyjedź, wyjedź, chociaż na tydzień, robota nie zając, lecz królik – i tak się rozmnoży :)

  11. Nieznane's awatar anabell pisze:

    Prace wykończeniowe niejednego już wykończyły nerwowo (finansowo też). Ale ja w Ciebie wierzę, jak o tym wiesz.Anna