Są takie dni jak dziś, gdy obudzona dzwonkiem domofonu i bez czułego pocałunku, ale za to z entuzjastycznie witającym mnie psem mam ochotę poprzenosić jakieś góry.
Zaokienny poranek mokry od deszczu energicznie wpływa przez okno wcale nie miejską świeżością, a lista spraw do załatwienia oscyluje pomiędzy koniecznością zakupu płytek do kotłowni (za całe 19,99 zł.), a wyjazdem do Bukowiny.
Po przedwczorajszym deszczu dach przecieka „tylko” w dwóch miejscach, zmniejszenie liczby przecieków postanowiłam potraktować optymistycznie i z prawdziwym podziwem dla naszych niezawodnych dekarzy oraz z nadzieją dojścia do zerowego ideału.
O morderczych myślach w tej pogodnej notce wspominać nie będę.
Za godzinę będzie transport z podłogą, podłoga to ważna rzecz.
Nie mówiąc o tym, że to kolejny krok zupełnie nieważny dla ludzkości, ale za to jaki ważny dla mnie!
Dowiedziałam się, co stało się z moim poprzednim fachowcem od tarasu, po dwóch tygodniach kompletnego milczenia L. udało się go dopaść.
Stracił telefon w wykopie, do którego zresztą wpadł razem z nim.
Oczywiście i na szczęście żyje.
Ale i tak nie przebił rekina Pana Romeczka, prawda?
Zabieram się za piątek i zobaczy się, na ile wystarczy mi tej porannej energii.
Są takie dni jak dziś, gdy wszystkie kłopoty przesłania bliżej niezidentyfikowana radość, prawdopodobnie radość życia, ale możliwe że się mylę i jest to zwyczajnie objaw postradania zmysłów.
Li.

Li, specjalnie nie czytalam dzisiaj komentarzy, bowiem chce powiedziec: "zbyt duzo wiesz, by sie zakochac", bardzo, bardzo niedobry nawyk "selekcji". Zyj, po prostu zyj. Najwiecej radosci moga sprawiac najbrdziej zwykle momenty, przeciez wiesz… pomieszane z odrobina szalenstwa. Z gory przepraszam za slowa zbyt smiale. Li, kobieto, z literek mila, rozgladnij sie jednak, czasami warto troche szerzej rozwinac skrzydla.
Powrót z Bukowiny w mgle to pikuś w porównaniu z drogą do Bukowiny- trafiłam akurat na oberwanie chmury w Nowym Targu:) Miałam wrażenie, że zaraz odpłynę! A Litwinki od wczoraj w nocy są już na Litwie, zachwycone Polską :)Jak tam Jędzuś, opalona? Zadowolona?
Jak powrót z Bukowiny? Litwinki zadowolone?
Carpe diem! ;-)
Chwilo trwaj…Sądzę, że Pan Romeczek pozostanie bezkonkurencyjny:)