Na tarasie zakwitł clematis. Jednym kwiatem o bladoróżowych płatkach.
Niesamowicie mnie to wzruszyło, mam już własnego kwitnącego clematisa, pierwszy raz w życiu!
Dzieci śpią z okazji ostatnich dni wakacji, a ja czuję, że czas zebrać wszystkie siły na najbliższy miesiąc.
Bo jednak wygląda na to, że zdążę przeprowadzić się do konca września!
I narodzę się na nowo.
A co na to Lec?
Czasem trzeba okres między przeszłością a przyszłością przeżywać w jakimś zastępczym czasie gramatycznym.
Li.

Powiedz tylko kiedy i gdzie a zjawię się natychmiast :)))
trzymam kciuki, Li :)) uda Ci się! na pewno!!!
Valuś, z pierwszego piętra na trzecie! Dasz radę? Stawiam wino i kolację na tarasie;-)
Takie głupie myśli, to tylko Tobie mogą przychodzić do głowy, kochanie :)
Potrzebujesz kogoś do przenoszenia pudeł? :-)))
clematis brzmi prawie jak choroba skóry, a cellulitis jak piękny kwiat, ciekawe, dlaczego jest odwrotnieZgadnij komu takie głupie mysli do głowy przychodzą :)
Wszystko mija, nawet najdłuższa budowlana żmija :) /prawie Lec/A od jutra będzie powstawać moja łazienka i nareszcie swoje życie na ścianie zaczną moje ametysty :)
Doczekasz się i będzie już tylko lepiej :)Agata
"Życie jest ciągle walką, a pokój (sypialnia, kuchnia, łazienka i taras) jest (są) tylko owocem zwycięstwa"J.Conrad and Karla:)
Wiedziałam, że dokonasz cudu ;-). Wszędzie dobrze, ale w własnym domciu najlepiej! ;-) Całusy!
Li, Twoje notki przyprawiają mnie zawsze o żywsze bicie serca. Bardzo przeżywam Twój nowy dom i nie mogę doczekać się chwili, gdy napiszesz: Veni, Vidi, Vici.