Piszę, żeby nie było, że nie piszę, ale co to za pisanie…

I kto by pomyślał, że będą mnie cieszyć jak wyspa Kuba gorące kaloryfery?
Od wczoraj licznik gazu pędzi do przodu, a moje mury grzeją się w cieple jak staruszka na przypiecku. Jest prawie dobrze, poza oczywiście doniesieniami, że gazu zabraknie…
Trwam w dziwnym stanie aktywnego oczekiwania, z budowy prawie nie wychodzę, wściekam się, że elektryk może dopiero w sobotę, a szafy będą dopiero we wtorek, mam bardzo mało czasu na przeprowadzkę, nie będę mieć kuchni, ani tysiąca innych rzeczy, ale czym to jest wobec własnego dachu, własnej ciepłej wody i własnego pieca, ogromnego i przytulnego, własnej ściany w kolorze czerwonego wina i nawet tego, że mojej kapryśnej, nastolatkowo niezadowolonej z życia Starszej „się podoba”.
Dochodzę do celu i choć jest to w stosunkach z życiem ciężko wypracowany orgazm, jestem usatysfakcjonowana i szczęśliwa.
Oraz przerażona, ale o tym następnym razem.
Li.

10 Responses to Piszę, żeby nie było, że nie piszę, ale co to za pisanie…

  1. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Finiszujesz Li i mam nadzieje ze pecha zostawiasz daleko za soba, powodzenia Ania

  2. Nieznane's awatar Yo pisze:

    to ale daj w końcu jakieś zdjecie!!!!

  3. Nieznane's awatar Jędz@ pisze:

    Ja już zamawiam kawę na tarasie, pół na pół z mlekiem, a nawet z odrobiną cukru! mogę przywieźć czajnik, a nawet kawę i mleko. Tylko tarasu nie przywiozę. Cieszę się, że finiszujesz moja droga :)

  4. Nieznane's awatar Karla pisze:

    Ech… czym jest brak kuchni w porównaniu z pierwszym porankiem na tarasie, po nocy przespanej we własnej sypialni:)

  5. My tu za chwilę poumieramy z ciekawości… :-)))

  6. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Za rok odbieram mieszkanie. I za każdym razem, gdy przechodzę obok budowy mam łzy w oczach. Ktoś powie: głupia baba. A ja już teraz po prostu wiem, że własny kąt, to baza, poczucie bezpieczeństwa. P.S. Nie wiem, czy chcę oglądać zdjęcia, które miejmy nadzieję, WRESZCIE zostaną nam udostępnione. Tak se myślę, że jak zobaczę te cuda, to "usechnę" z zazdrości :D Agata

  7. Nieznane's awatar She pisze:

    Ale dawkujesz nam napiecie…..ale dobijasz juz do konca zmagan…teraz bedzie Ci brakowalo tej budowy i chodzenia z kawa do robotnikow…

  8. Nieznane's awatar Beem pisze:

    Finiszujesz! Domyślam się ile emocji szarpie w tych ostatnich chwilach. Będzie super. Jakieś foty będą? Ametysty? Pozdrawiam :)

  9. Nieznane's awatar Katarzyna pisze:

    Ja na Twoim miejscu już bym nie miała siły się przerażać ;)))

  10. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Ta ekscytacja i pożądanie zblaknie, jak stary mąż. Ciesz się chwilą, bo te emocje już nie wrócą! Buziaki. Anita