Do wczoraj nie miałam jeszcze schodów, półek na książki, podłogi w sypialni i w salonie, pomalowanego przedpokoju, salonu, kuchni i sypialni. Druty na dole widowiskowo sterczały z puszek, a wszechobecny pył kpił sobie z zabiegów Pani Jadzi w postaci nieustannego mycia podłóg na górze. Lekko załamana podjęłam decycję, że w wynajętym mieszkaniu zostaję jeszcze na październik. Ulżyło mi i poszłam do pracy.
Wróciłam za pięć godzin:
1. stolarz był w trakcie montażu półek, a stopnie na schody pięknie wycięte i wybarwione leżały sobie jak gdyby nigdy nic czekając na zamontowanie.
2. przybyly niewiadomo skąd montażysta od podłóg kończył układanie podłogi w sypialni, gdzie chwilę wcześniej zostały pomalowane ściany
3. elektryk z uśmiechem na ustach ujarzmiał druty
4. znalazło się i szkło do półek w pokoju Starszej
5. stolarz od kuchni zadzwonił że będzie we wtorek.
6. Nie odwołałam firmy przeprowadzkowej.
Przyjechali wieczorem, zabrali tonę makulatury, ubraniowych śmieci i meble do wyrzucenia.
Przenieśli na górę trochę kartonów i teraz mamy rzeczy w dwóch mieszkaniach, nie mamy kanapy ani foteli, bo je wyrzuciłam, śpimy materacach, bo łóżka też wyrzuciłam, nikt nie wie, gdzie co ma, kartony triumfują, stan absolutnej tymczasowości i bałaganu.
Na górze są piękne łazienki, ale w wynajętej norze jest kuchnia. Pożyjemy więc chwilę na dwa fronty, wszak to tylko różnica dwóch pięter, po dwadzieścia sześć stopni schodów na piętro.
Kondycja w górę i szable w dłoń!
A teraz uwaga: kończę ładować aparat, idę na górę zrobić zdjęcia, zwłaszcza schodom, bo są absolutnie i bezwstydnie przepiękne!
Całusy dla wszystkich niecierpliwych,
Li.

No są te zdjęcia, są :) Oczywiście że mam cykora, co powiecie na temat tego co ze mną budowaliście;-)))
jeszcze obrobka photoshopem, to pewnie jutro beda opublikowane ;). Poki co czekamy, a czy cierpliwie to juz indywidualna sprawa ;)
Hm… Zdjęcia pewnie będą wieczorem. Li pisała, że idzie je robić więc publikacja będzie nieco później. Czekamy zatem cierpliwie. :)
Ja już nie uwierzę w Twoje zapewnienia, dopóki nie zobaczę zdjęć :D Agata
Półtorej godziny i żadnych zdjęć… No nic, poczekam jeszcze :)
Nareszcie!:*