Trzykrotnie przemalowywane ściany w salonie marszczyły się już od zniecierpliwienia. Łaskotane wałkiem z farbą w różnych kolorach były albo rozdrażnione, albo rozśmieszone albo zachowywały irytującą obojętność. Zwykłe i niezwykłe szarości, brudne różne róże, mniej lub bardziej aksamitne burgundy, czekoladowe i kakaowe brązy, trzy odcienie wrzosów, ech… codziennie spotykał mnie akolorystyczny pech.
W żadnym z tych kolorów nie było mi do twarzy, a bez twarzy nie mogłam trafić w ten jeden, jedyny odcień pełnego zadowolenia, spokoju i satysfakcji.
Do wczoraj.
Kolor wybrałam z mieszalnika, miał kosmicznie brzmiący symbol 10YR28072.
Jest kolorem moich marzeń, nie do określenia i jednoznacznego zaszeregowania, bo zawieszony pomiędzy szarością, a brązem ma w sobie kolory całego świata.
Głęboki, ale nie ciemny daje niesamowite możliwości aranżacji i grania tłem.
Ten kolor jest ciepło-gorzki, pachnie, otula mnie, zmiękcza, zachwyca i uszczęśliwia.
I po co mi mężczyzna, skoro do szczęścia wystarczą mi tylko pomalowane ściany?
Li.

o kurczako, muszę zobaczyć ten kolor!!
mężczyzna jest wielofunkcyjny, może być także do pomalowania ściany, nawet kosmicznym kolorem z mieszalnika
Cudnie Monia , PKP znasz ten skrót , od siebie donoszę, że Pola zaraz po Czikicie jest najcudowniejszym psem na świecie
Cuda się zdarzają, ale nie aż takie cuda Dana :))Beem: niniejszym obwieszczam koniec malowania :)
Wyobraź sobie Li i pomalowane ściany i cudnego mężczyznę (wiernego, inteligentnego,oddanego, lojalnego,przystojnego, zadbanego,bogatego, uczynnego, pracowitego etc)….Sama nie wierzę w to, co piszę, ale ponoć cuda się zdarzają:) Dana
Uff, to lubimy.:). Czy to już ostatnie ściany?
z mężczyzną to jak z tym kolorem "trafić w ten jeden, jedyny odcień pełnego zadowolenia, spokoju i satysfakcji",z tym że spokój zamieniłbym na ekstazę:)
Eee tam.. Nie wierzysz w to co mówisz. Mężczyzna zawsze się przyda. ;-)
Li, przy Twoich opisach, wyobraźnia pracuje na pełnych obrotach :)
Anabell, a już chciałam pisać maila, czy wszystko ok. Za długo milczałaś! :)Zdjęcia będą, ale przecież nie z takiego bałaganu… :P Poza tym kolor na zdjęciach zawsze szaleje, nie wiem czy uda mi się oddać jego urodę. Pozostaje wyobraźnia…:)
Opisujesz, opisujesz, a zdjęć brak. Ale ja lubię Twoje opisy:)))
Lola, no jasne że pokażę tylko niech dojrzeje. Dopiero się urodził :)
To pokaz go nam.