Za kilkanaście dni minie siedem lat od dnia, w którym kupiłam strych.
Na trzeźwo myślących realistach robił przygnębiające wrażenie- niski, zagracony, zagołębiony z dziurawym przeciekającym dachem, którego nie były w stanie uratować przyklejane latami kawałki papy. Brzydki był ten strych i brzydka była ona- odrapana kamienica, krzycząca o pomoc spadającym tynkiem.
Ale ja patrzyłam na niego moimi oczami i widziałam rozświetloną słońcem kuchnię, przytulny salon, sypialnie, łazienki i zakwiecony taras.
Wtedy jeszcze sypialnia miała być małżeńska, a gabinet do pracy dla męża koniecznie
w najspokojniejszym miejscu, tak by nie przeszkadzał mu stukot garnków i dzieci. Oraz ja.
Dziś mam wannę tylko dla siebie, gabinetu nie ma, w zamian dzieci mają wielką łazienkę.
Nie ma też męża, mogę sobie bezkarnie trzaskać garnkami forte fortissimo.
Za dziesięć dni będą moje czterdzieste trzecie urodziny, daję sobie w prezencie dom.
Nie ma w nim śladów przeszłości, jest jak nowonarodzone dziecko z genami kamienicy, ale bez szkodliwego wpływu złych zaszłości i dotykających boleśnie emocji.
Jest mój tak bardzo, że bardziej być nie może.
Zakochałam się, pokochałam od gołych ścian do ametystów, wyczuwam w nim same dobre emocje i radość, dał mi poczucie dumy z siebie samej.
Tak, jestem z siebie dumna, choć zmęczona i finansowo sponiewierana.
Miłość jednak warta jest największych poświęceń, będę dbać o tę miłość, wyrażam ją mocnymi jak moje uczucie kolorami na ścianach i już cieszę się na powrót do korzeni, do gości, do kolacji przy winie i świecach, na powrót do gotowania, do nareszcie! nareszcie! życia!
Ostatnie trzy lata były gorzkawe, ale i gorycz ma swoją datę przydatności do spożycia.
Koniec tego. Koniec!
Li.

Parafrazując..prawdziwą kobiete poznać po tym jak kończy :)GratkiA "forte fortissimo" można i solo
można ???…można:)wyrazy szacunku dla Li
Wiesz Li … kawał silnej z Ciebie kobiety !!! Ściskam Cię mocno, mocniuchno w pasie. Nawet nie wiesz jak mi się oczy śmieją do tych Twoich literek :))) Buziol :)))
Mam nadzieję wreszcie zapamiętać kiedy są twoje urodziny choć pewnie sobie tego nie życzysz ;-)
Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia! :)) Niech się darzy! :))
Ty to masz gest! Dom w prezencie na urodziny. No no… ;-)
…
Yenulka, She- fajny był (i jest) Wasz doping. Jestem u kresu drogi i przy okazji u kresu wytrzymałości, ale jestem szczęśliwa. Jeszcze trochę poczołgam się do przodu, a potem wejdę do wanny, zanurzę się w pianie i "pójdę na wrzosowisko i zapomnę wszystko". Ściskam!
Cześć Serpentyno, fajnego masz nicka- pokręconego;)
Karla, siedem lat temu kupiłam, potem trzeba było rozwikłać pokręcony stan prawny, potem ustanowić kuratora dla nieznanej z miejsca pobytu włascicielki kamienicy obok, potem musiałam się rozwieść, a potem nareszcie, rok temu w maju mogłam zacząć budować. I tak szybko poszło! Dziś mi wprawiono drzwi. Są bez klamek. Klamki zostały w Skrzydlnej. Pani Ewa zatrzasnęła się w pokoju Gusi, tłukła się i krzyczała przez kilkanaście minut zanim ktoś ją usłyszał przez huk przecinarek do listew podłogowych. Bo od dziś mam też listwy. Klamki mają być za dwa tygodnie,będzie wesoło :))
Lola, konserwator zabytków pewnie elewację widział, ale na razie nie zgłaszamy budowy d odbioru, może się rozejdzie po kościach :) Jakby nie było-samowola kolorystyczna jak byk!Nowa ścieżka jest na razie najgłębiej strzeżoną tajemnicą o której prawie wszyscy wiedzą , hehe :) Jak wyjdzie to się ujawnię, ale nie ma to nic wspólnego z budowanictwem, elewacjami itp-tego tematu mam dość do końca życia.A co do Joanny i jej pisania- ciekawa jestem co było dalej i czy żyli dlugo i szczęśliwie :)Całusy
Najbardziej podziwiam Cię za cierpliwość. 7 lat… Od pażdziernika, kiedy kupiłam działkę, nie mogłam doczekać się sierpnia następnego roku, żeby móc się wprowadzić. Gdzieś od maja byłam nieprzyjemna dla otoczenia, w czerwcu gryzłam bez powodu, a pod koniec lipca kompletnie mi odbiło:) Wszystko kręciło się wokół budowy. Totalny odlot:) A Ty czekasz 7 długich lat… czekasz i walczysz. Ech… :*
No pochwal sie Li, pochwal ta nowa sciezka. ;) Kamienice jak wrozka odczarowalas z potwora w pieknego motyla. Pamietam, ze urzad miasta widzial go w duzo bardziej "przygaszonych" kolorach, bardziej w wersji poczwarki niz motyla. Ciekawa jestem czy czepiali sie gdy zobaczyli efekt koncowy, czy tez uznali, ze od teraz Ty bedziesz dobierac kolory dla miasta Krakowa. I to pewnie jest ta nowa sciezka. ;))A pani Joanna pisze cos nowego? Juz nie pamietam kiedy ostatnio smialam sie czytajac ksiazke. Kryzys, jesien, moze by tak cos napisac ku pokrzepieniu serc? ;)
Pochwalę się jak mi wyjdzie moja droga koleżanko literatko :PMontują mi drzwi. Asystuję tam wiernie jak pies :)
A kiedy się tu pochwalisz nową drogą w Twoim życiu? Bo to przecież i zawód możesz rychło zmienić:)) Na razie to mała ścieżynka w leśnym zaciszu, ale jak Cię znam, to raz-dwa walniesz autostradę.Prawo serii, kochana, prawo serii:))
Li, Kochana, nawet nie wiesz, jak się cieszę :) Jestem zachwycona tym, co wyczarowałaś przez te trzy lata! Gratuluję! Życzę Ci, byś znalazła w swym pałacu, to wszystko, czego takiej Czarodziejce trzeba, by była szczęśliwa ;-)Całuję, Kate :)
Masz pelne prawo byc dumna i klepac sie po ramieniu, to jest nie tylko realizacja wizji, ale przede wszystkim wielki sukces zyciowy….gratuluje i zycze Ci duzo, duzo szczesliwych chwil, cudownych kolacji i wiernych przyjaciol…
Aż się nie chce wierzyć że to jest to samo miejsce – dobrze smakują zrealizowane marzenia, prawda?:)Odwaliłaś kawał dobrej roboty – wielki szacun :up:
Li – ciesze się Twoją radością.Wiedziałam,że dasz radę, ani przez chwilę nie zwątpiłam w Twoje zwycięstwo.Masz pełne prawo być dumna nie tylko z domu, z siebie przede wszystkim. I wznoszę toast- Twoje zdrowie Li! Bądz tu szczęśliwa, radosna i jak zawsze twórcza.
Droga Li – wciaz Cie czytam i podziwiam Twa wytrwalosc. Zawsze czuje dume i radosc z wysilku jaki wkladasz w nowy dom. Dzisiejszy post oddaje to tak wyraznie i entuzjastycznie ze nie potrafie nie zareagowac – GRATULUJE! Twoj sen sie ziscil (i widzialam na zdjeciach jak bedzie pieknie), nie znichecily Cie porazki i przedluzajace sie terminy. Oczywiscie ze masz prawo go kochac i byc zen dumna, jest to spelnienie marzenia, swietny prezent dla siebie samej. Nawet osobiste klopoty nie stanely na przeszkodzie a przeciez niejedna by zalamaly. Bardzo sie ciesze, zycze wspanialych chwil w nowych scianach i udanych kolacji – zasluzylas i masz swe marzenie. I bede wypatrywac fotografii.Serpentyna