… i wtedy wrócę!
Niedziela, wpół do dziesiątej wieczorem, Młodsza niesie kilka podręczników ze swojego pokoju do salonu i sadowi się przed telewizorem. Pytam:
-Gusia, mówiłaś, że lekcje są odrobione?
-Odrobiłam! Teraz tylko będę się uczyć.
Wczorajszy tekst rozłożył mnie na łopatki:
-Mamaaaa, jedźmy do McDonalds’a…!
-A co z Twoim wegetarianizmem?
-Przecież mówiłaś, że tam w mięsie jest sama chemia!
:)
Li.

Li, daj sobie więcej czasu :-)
czas minął…a ja mam taki apetyt na zdjęcia:)pozdr. korall
w Ameryce ktoś przegrał proces o odszkodowanie w skutek zatrucia się hamburgerem w McDonaldzie. McDonald udowodnił po prostu, że w ich hamburgerze nie ma mięsa.
Mięso to jest sama chemia;-) a w Mc Donald's mięsa nie ma. Jedynie związki nieorganiczne, jak podejrzewam;-)
No widzisz, widocznie między wegeterianizmem a sama chemią nie ma wielkiej różnicy. Kto wie, czy to nie jest odkrycie naukowe, prawie???
Od dluzszego czasu sie zastanawiam, czy nie zalozyc bloga "moje dziecko" powiedzialo. Tu mamy kolejny przyklad, ze warto.Moj dialog z corka (4,5roku) – Kiedy bede duza? – No, codziennie rosniesz. – No ale kiedy. – A czemu pytasz? – Bo jak bede duza, to bede miec dzieci. Dwojke. Dwie dziewczynki. – Aha – (milcze, zagryazm wargi, zeby sie nie zasmiac) – Chcesz miec dwie coreczki, tak? – Hmmm, moze byc jede chlopiec. – Aha.Ot, dzien jak co dzien :)
Jędzo, wiadomo że w dzisiejszych czasach trzeba się pilnować, ale przy dziecku człowiek jakoś traci czujność ;-)
Noooooo! Ale Ci zasunęła!Patrz, jak to trzeba na każdym kroku pilnować co się i DO KOGO mówi!
Hahahaha, boska jest ta Twoja Gusia!