Jest smutno i bardzo nerwowo.
Badania nie chcą dać się popędzić, wiszę na telefonie, jeżdżę, nie mam czasu dla siebie i dla Was, goni mnie praca, jestem ogromnie zmęczona, zasypiam natychmiast po przyłożeniu głowy do jakiejkolwiek poduszki, czasem pozwalam sobie na luksus kąpieli w wannie w musującym pudrze o zapachu karmelu i cynamonu, czuję się wtedy jak w szarlotce i przez chwilę jest mi dobrze.
Nowe auto traktuje mnie jak idiotkę i pokazuje na wskaźniku jaki bieg mam wrzucić, ale jednocześnie cudownie podgrzewa mi kręgosłup, jakoś mniej mnie boli, jednak podgrzewane siedzenia mają swój urok, dają mi chwilowe ukojenie. Jak tak dalej pójdzie, to ugotuję sobie pupę na twardo….:)
Wyniki moich badań dają mi nadzieję, że jeszcze trochę pożyję. Czasem słońce, czasem deszcz.
Na maile odpiszę jak będę miała trochę spokoju.
Jest szósta rano, kończę kawę, idę pod prysznic, dzień czas zacząć, piekę dzieciom bułeczki na śniadanie, niedługo zapomną, że mają matkę.
Li.

/ciepło przytulam/
Oh jak to byloby cudownie, gdyby podgrzewane siedzenia byly recepta na twarda pupe, a nie godziny cwiczen …..pozdrawiam
Li uważaj na te podgrzewanie tyłka, to jest zdradliwe, ja przez to cholerstwo zaziębiłam korzonki, a nie życze tego nikomu….aućtrzymaj się bedzie dobrze! a dziewczyny wybaczą, kochają Cię nad życie, nie zapominaj o tymściskamLa
A propos auta. Z cienkiego przesiadłam się na małą Toyotę( dla przyjaciół-Tojcia).Nie znam się na technice i pewnego razu nie domknęłam drzwi-wstawiłam "małą" do garażu. Wróciłam do domu i tel-"Alarm pani wyje ".To nic. Wczoraj nie dotarłam do pracy,ponieważ przedwczoraj "szarpałam" się z bagażnikiem, a on się potem odmroził ( nie wiem kiedy), pewnie "odskoczył" i rozładował mi akumulator!Li,jestem pewna, że Twoje nowe auto nie będzie takie złośliwe:) Dana
Cholera, już nic nie napiszę o "raju"( bo znowu namieszam), ale muszę wyrazić swoje zdanie:-uff………..dzięki,że się odezwałaś-hm…rodzice( ich wiek, nasza do nich miłość,itd…)-to rzecz trudna. Moja mama przechytrzyła śmierć-Twojemu tacie też się uda!!!-zadbaj o siebie. Gdzie nowe buty i kosmetyczka do jasnej ciasnej!!!!! Dana
Bułeczki robi się w pięć minut, może napiszę przepis :) A robię je dlatego, że jestem beznadziejną matką, przynajmniej ostatnio, Aga :)Przez żołądek do serca i takie tam… stare i sprawdzone :)
Jestem myślami z Tobą! Podziwiam Cię, że jeszcze masz ochotę na pieczenie bułeczek. Jesteś cudowną Matką! Całusy!!!
Musujący puder, zanotowałam, nawet nie wiedziałam, że jest coś takiego. Mnie też się baaaardzo przyda.Pozdrawiam Li
Trzymaj się! Wirtualne wsparcie posyłam. Uściski :)))PS. Bywam tutaj od dobrych kilku miesięcy i dopiero dziś zobaczyłam, że jest możliwość zamieszczenia komentarza – jakoś zawsze szukałam go pod tekstem a nie nad;)
Nie jest łatwo ale będzie dobrze. Grunt to nie poddawać się czarnym myślom. Trzymaj się ciepło Li. :-) —Z innej beczki.. Podziałałaś mi na wyobraźnię tymi bułkami. Auta, które uczy cię jak jeździć, też jestem ciekaw :-)))
Trzymaj się dzielna Istoto. Wierzę,ze będzie dobrze. Anna
Trzymaj się dzielnie:*
Jestem z Tobą myślami Kochana. Kate
to cholernie trudny czaspozdrawiam serdecznie