Pewnego pięknego dnia ubiegłej jesieni, a może nawet i zimy poprosiłam któregoś z robotników o oderwanie jednego ze stopni prowadzących na strych starych schodów.
Ciekawa byłam ich budowy, musieliśmy znaleźć sposób na renowację zniszczonych schodów przy jak najmniejszej uciążliwości dla użytkowników. Nie miałam żadnych przeczuć, stopień wybrałam losowo. Znaleziona pod nim mumia szczura, ku mojej uldze rozsypała się w proch, ale tabliczka zostawiona 123 lata temu przez Józefa Jaskólskiego, podmajstra przetrwała i teraz oprawiona wisi wśród moich obrazów stanowiąc świadectwo marności nad marnościami, bo schody zrobione przez Pana Józefa trwają do dziś, a po nim… ech…
Uwielbiam na nią patrzeć i uwielbiam opowiadać tę historię.
Kamienica dała mi znak od siebie, a może to duch Józefa chciał by ktoś go wspominał?
Chodzę codziennie po schodach przez niego zrobionych i myślę o nim, wymyślam jak wyglądał, ile miał dzieci i czy udało mu się zostać majstrem.
Ciekawe, czy on wkładając tabliczkę do schodów myślał o tym, kim będzie ten, kto ją kiedyś znajdzie.
Li.



Piotrek- właśnie tak miało być : prawie równoŻeby nie było: ale nudno :)
a obrazki powiesiłaś tak jak ja – prawie równo:)
to dobry znak!
Anabell, to była zwykła czynszówka, śmiem twierdzić, że teraz dostała nowe życie z piękną elewacją. Wiem kto ją zaprojektował, w "stylu historyzmu" jak to ładnie napisano, bo co do projektanta dokumenty w archiwum są. Był to Stefan Ertel. Ściskam mocno!
Zgaga, ale pełną czy pustą? :)Przypomina mi się opowieść mojej starszej córki o smalcu- gdy jej babcia ojczysta, a moja była teściowa robiła porządki w piwnicy domu po swojej matce, znalazła tam, zakopane na początku lat 50-tych na wypadek wojny słoiki ze smalcem. Mamy taki jeden na pamiątkę, wygląda idealnie, niezła to jednak musi być bomba biologiczna, po tylu latach…Pozdrawiam!
Bronek, wszelki duch Pana Boga chwali!Widzę, że ciągle jesteś poza granicami naszego pięknego kraju?A ramka jest ze surowego metalu, zrobiona przez kowala, ale oczywiście współcześnie. Tabliczka była oheblowana, ale nie oprawiona. Właściwie to nie tabliczka, a kawałek popisanej ołówkiem deseczki.Pokryłam to werniksem, na wszelki wypadek.Ściskam mocno!
She, dziękuję :)
Lola, sama mi wpadła w ręce! Ciekawa jestem, czy te tabliczki z podpisami- bo przecież nie sądzę, że tylko Józef miał taką fantazję- miały być informacją dla potomnych, czy też swoistą kartą gwarancyjną?
Ale znalezisko! Ja pod starA podłogą znalazłam jedynie ,,zabytkową'' półlitrówkę…
Gdybym ja był ty Józefem, to bym myślał.
A coz to za ramka w ktora oprawiona jest tabliczka Pozdrawiam serdecznieBronekps przepraszam za brak polskich znakowmoze nastepnym razem
No to uwilas ladne, stylowe gniazdko…..niech Ci sie dobrze mieszka….pozdrawiam, wszystkiego dobrego!!
A ja mysle, ze Jozef byl dumny z pieknie zrobionych schodow w ktore wlozyl duzo serca, i ze podpisywal sie pod swoimi dzielami sztuki jak prawdziwy artysta.Udalo Ci sie wygrzebac taka perle. :)
Och, moje ulubione słówko-szajba :))) Jasne, że mam szajbę, ale traktuję to jak dar od losu :))Ściskam noworocznie i wszystkiego dobrego!!!
Długo nie reagowałam, bo właściwie wszystko co myślałam, już ktoś zdążył napisać. No tak, zatkało mnie. Jest pięknie, wyobrażam sobie ile trudu cię kosztowało stworzenie wnętrza wyglądającego na zamieszkane od dawna, tylko baaardzo zadbane. Wszystkie rzeczy tam po prostu przynależą i są na swoim miejscu. Domyślam się, jak trudno było przejść do porządku dziennego nad niektórymi niespodziankami losu, czytam Cię przecież od dawna, ale stworzyłaś ciepłe, eleganckie, czarujące wnętrze z lekką szajbą – myślę, że to Twój portret. Pozdrawiam najserdeczniej i pomyślności w tym roku nieprzerwanej życzę.
Pamiętam , gdy o tym pisałaś. Pomyślałam sobie,że może w archiwach miejskich znalazłoby się coś na temat ludzi, którzy budowali ten dom. Albo w pobliskiej parafii, w księgach parafialnych? My znalezliśmy b. wiele informacji wertując księgi parafialne w trakcie poszukiwań "rodzinnych". Udało nam się dotrzeć aż do XVI wieku.Miłego, ;)
korall, brak Twojego zawodu jest dla mnie zaszczytem :) pozdrawiam!
no i nie zawiodłam się:) piękne detale (pamiętam tamtą historię), Twoje zdrówko czarną espresso:) korall
…marek … trzy kropeczki, jak zwykle bardzo merytorycznie…:)
:)…