Kiedyś było tak:
A teraz:
Wchodzę do łazienki.
Mam ochotę na kąpiel.
Zapalam ulubioną lampę nad lustrem i …
… zastanawiam się czy wziąć prysznic czy…
… wejść do pachnącej piany.
Wygrywa kąpiel w wannie, puszczam wodę, a na jej dźwięk do akcji wkraczają ONE:
Masza zawsze robi obchód po wannie, fascynuje ją różowa kaczuszka.
Kaczuszka nie umie pływać i rozpaczliwie kiwa się w npianie, leżąc na boku.
Ma jednak na kaczej piersi napis zapewniający mnie o wielkiej miłości i jest prezentem od mojej starszej córki.
Kąpię się z nią zawsze, kolorystycznie tworzy piękny kontrapunkt dla zgaszonej szarości i bladego różu ściany.
Kocia wataha nie odpuszcza i delikatnie, na swoich cudownych, miękkich białych łapkach wchodzi Sasza,
posiadaczka ślicznych różowych poduszeczek, pasujących mi oczywiście do łazienki.
Król Szary zjawia się pod koniec, udaje że nie jest zainteresowany, a w łazience znalazł się przypadkiem, właściwie to…
… on tylko szuka Bobcia.
Bobcio to koci kameleon, ale ja zawsze go znajdę.
To typ klasycznego podglądacza, interesują go wszystkie łazienkowe czynności, a już tryskający wodą prysznic w kabinie to jak kolejny sezon „Gotowych na wszystko”.
Na zdjęciu poniżej można podziwiać ( ale zapewniam, że nie jest to obowiązkowe) motyw dekoracyjny ze szklanej mozaiki osobiście przeze mnie przyklejany.
Według mnie jest wisienką na torcie, a zdania przeciwnego, jak ktoś oczywiście odważy się je mieć- nie słucham.
Moja młodsza córka latała goła, ale ręka jest przyzwoicie pokazana, prawda?
Tu kolekcja moich perfum.
Ze zgrozą zauważam, że ostatnio kupuję tylko takie, które pasują mi do łazienki.
A to kolekcja przedwojennych buteleczek na perfumy pomieszanych z ładnym szajsem.
Grunt to mieszać.
Chciałam jeszcze dołożyć zdjęcie jak wychodzę z wanny, ale film mi się właśnie skończył.
Następnym razem…
: )
Li.
















Ins, jak miło Cię widzieć! :))
Przeuroczo. Gdybym miała taką łazienkę i codzienny dylemat wanna-prysznic to pojawiałabym się w pracy solidnie spóźniona. Ale jakże zrelaksowana! :) Wczoraj miałam przyjemność uczestniczyć w spotkaniu z polarnikiem Markiem Kamińskim, który mówił o przełamywaniu barier i podążaniu z marzeniami. Ty zdecydowanie to potrafisz! :)
Kuka, Sasza jest przepiękna, ma śliczny okrągły pyszczek, przepiękne bursztynowe oczy i jest tak rozczulająco gapciowata… :)
Lola, bo ja nie lubię półśrodków, kocham secesję i rozmach, a już najbardziej kocham stan, gdy mojej wyobraźni zaczyna brakować wyobraźni :))Ten dom pozwala mi na szaleństwa, nie muszę się liczyć z nikim zachowawczo nastawionym do życia, mogę robić co mi się podoba, a już najbardziej poprzez wnętrza pokazywać siebie. Jestem naprawdę szczęśliwa, że podoba Ci się to co udało mi się do tej pory zrobić. A przecież jeszcze tyle ścian i kątów czeka na moją fantazję! No i taras od wiosny będzie wciągnięty w to szaleństwo, o! Całusy!
Napisałam nową notkę, bo można zwariować od tych komplementów :)
Li,zerkłam tu znowu,jeżeli pozwolisz,kotki masz przecudnej maści.A zwłaszcza ten w łatki brązowo czarne.Też pod kolor podłogi.Kuka.
Mnie tez slow brakuje. Dalas czadu Li. Nie tam zadne kompromisy, poszlas na calosc. Jestes nie tylko piekna, ale i odwazna kobieta. :)
Cieszę się, że podobają się Wam moje szaleństwa. Wariaci są wśród nas :)
brak slow na to cudo, piękno i magie :)) miałam to szczęście widzieć to na żywo :)) buziaki, Li:))
Dech mi zaparło…..Bosko. Dana
Jędzo, Ty miałaś szczęście być przyjęta w rezydencji, ja natomiast na jakimś strychu;-) Musisz jednak przyznać, że nasza droga Li zdjęć robić nie potrafi – to wszystko na "żywca" wygląda duuuuuużo efektowniej.
Jeee, ten obraz byłby idealny też do mojej sypialni:))) Poproszę o smsa:)
Co tam Almodovar – cała monarchia Osztrak – Magyar!:))
czasem są takie chwile w życiu pisarki, że słów nie starcza i można tylko niczym pierwotne stworzenie zakrzyknąć w zachwycie: aaaaaaaaaaa!!!Rozmach masz niczym Almodovar:)
Gdybym tego wszystkiego nie widziała naocznie, to podejrzewałabym jakiś fotomontaż. Ale nie, tak tam jest. Czy ja przesadziłam z tą rezydencją?
La :* Madame: w dzisiejszych czasach się biega i pachnie :)
Korall, wiele do pokazania to ja już nie mam :)Za to mam jeszcze wiele do zrobienia przed pokazaniem :) Pozdrawiam!
Anabell, mogę nie mieć wielu rzeczy, ale perfumy zawsze :)
http://www.attyka.com/show/Haluch_02.htm
Karla, mam na podorędziu taką artystkę wspaniałą Jolę Haluch. Robi cuda z metalu, a ostatnio łączy metal z kryształkami, efekt jest świetny. Jak chcesz to wyślę Ci smsem namiar na nią. Jest bardzo twórcza, mówisz jej że pragniesz mieć lampę po pierwsze niepowtarzalną, po drugie na całej długości lustra, a po trzecie piękną, choć to po trzecie powinno być po pierwsze :) Zrobiła mi wszystkie lampy, półki w salonie, schody, balustradę do schodów i przepiękną lampę nad schodami, którą niedługo pokażę. Do tego przepięknie maluje, dostałma od niej w prezencie obraz z wrzosami, zaraz podam Ci linka, przypadkiem mam- przez chwilę wisiał w necie. Idealny do mojej sypialni :))Warto u niej coś zamówić, bo te rzeczy są niepowtarzalne i klimatyczne!Całusy :)
Lampa jest aaabsolutnie fantastyczna! Li, gdzie Ty wynajdujesz takie cudeńka?Szary przypomina mi kotka z reklamy Whiskasa. Nadejdzie taki dzień, że moje psy będą musiały podzielić swoją przestrzeń życiową z nowym członkiem rodziny. Koniecznie szarym:)
Nie będę zapewne oryginalna, ale łazienka zdecydowanie mi się podoba. Właściwie mogłabyś w niej organizować babskie pogaduchy.No właśnie- duża łazienka i duża kuchnia- to są te dwie rzeczy o których wciąż marzę, wiedząc,że nigdy się nie spełnią. Jedyne co mnie nie kręci to…perfumy. Od czasu własnej manufaktury z pachnidłami mam chyba uczulenie na wszelkie perfumy i nie używam.Miłego, ;)
oglądałam przy porannej kawie, przy następnej oglądam, super, na jutrzejszą mam nadzieję będą następne i opuszczę na stałe forum Wnętrza:):):) pozdrawiam, korall
Jeżeli chodzi o łazienkę, to Twoja oryginalność jest niepodzielna:)) Moja jest malutka, nie mam wanny, a co za tym idzie kaczuszki:( Ale kolekcje perfum udało mi się upchać pod lusterkiem… i tak się zastanawiam po co mi ich aż tyle? Przecież nigdy nie mam czasu, żeby leżeć i pachnieć:)
errata!oczywiście miało być moja stopa :)La
no to już postanowione, ja stopa musi zostawić ślad w tej królewskiej łazience ;)zapach bułeczek doleciał do Gdańska, ogladając wiadomości z polskich dróg i peronów utwierdzałam się, że w przekonaniu, że jednak podjęłam słuszną decyzję, ale serce wyrywało się … ech!Li zmieniłaś nr? wysyłał do Ciebie/Was smsa, ale ciągle oczekuje na łączach :( buuup.S. Bobcio jest ewidentnie z rodziny mojej Leny, tylko nie wiem jak ona zdołała się do mnie doszwędać pozostawiając ziomala w Krakowie….ściskam noworocznie La
Wszystko jest cudne, włącznie z kotami. Kaczuszkę moja Jessica ma taką samą tylko żółtą i również pływa boczkiem ;-).