Nie lubię bałaganu, a ciągle go gdzieś mam.
Dziś wchodzę w siebie, by porządnie posprzątać.
Powymiatam kąty i poukładam na półkach z emocjami.
Wrzucę do pralki oddzielające mnie od świata zakurzone zasłony i wyleję wybielacz na czarne myśli.
Czuję jak ogarnia mnie rewolucyjny zapał do zmian, dość mam już tego ucisku na piersiach i panoszenia się stresu.
Dziś zrobię sobie dobry dla mnie samej dzień.
Będę dla siebie miła, czuła i delikatna.
Kupię sobie ptasie mleczko.
I stos gazet.
Wieczorem pójdę na urodziny do D.
I żadnych smutnych myśli, rien de rien.
Li.

No dobrze, zgłoszę bloga, uwielbiam jak się mnie prosi … :DAle jak będę musiała prosić się o sms-y…, to… (niesprecyzowana groźba).
cytrynowe.Znawca ptasiego mleczka.
Zdecydowanie waniliowe i zdecydowanie stajemy do walki :) Agata
Li, bardzo mi przykro z powodu choroby taty, ale nie traćmy nadziei.Jeśli tylko znajdziesz czas i ochotę…Moje zaproszenie jest zawsze aktualne:) D.
Od razu rozkaz:)Zapraszałam serdecznie z uśmiechem na ustach:)La, tak mało mnie znasz…Chyba zjem śledzia, bo nie przepadam za ptasim mleczkiem:) Dana
pojechałaś już do Dany Li? to zabrzmiało jak rozkaz;)zdecydowałaś już? można głosować? oddam swój głos, ale uprzedzam zagryzam waniliowym!!!ściskamLa
Li, Twój blog powinien startować w dwóch kategoriach, bo jeszcze komentarze powinny być nominowane w "Absurdalne i offowe". ;-)
stawaj do konkursu ! maczka będzie wspierać ;)))
oczywiście cytrynowe, oczywiście zagłosuję:):) korall
ps(oczywiście, że z Wedla, inne się nie liczy)
też się waham z tym blogiem, to moze sie umówmy tak, ze ja zagłosuje na Ciebie, a Ty na mnie, a jak przegramy to sobie kupimy na spółkę pudełko ptasiego mleczka (cytrynowego) jako nagrodę pocieszenia i zjemy na spółkę.
Aga, poddam to pod głosowanie :)
Dana, moje "wątłe" barki zatrzęsły się ze śmiechu, a kawa opryskała ekran laptopa :)Masz jednak rację- jak umiera tata, to ani SPA , ani kosmetyczka nie pomoże. Ale może pomóc chwila wygłupów i beztroski.
Hm….Za dużo nosisz ciężarów na swoich wątłych barkach.Musisz odpocząć.SPA tu nie pomoże, kosmetyczka też nie ( to środki doraźne).Musisz do mnie przyjechać !:) Dana
Li, bo ja mam refleks szachisty. Zanim ja pomyślę, napiszę i umieszczę komentarz to już lawina komentarzy jest przede mną. O rany zaczęło się od ptasiego mleczka a kończy się głosowaniem na blog roku. Li, czy Ty wiesz, że ja nie mogę brać udziału w głosowaniu? Mieszkam za granicą. Za to mogę polecać i grozić utratą życia jeśli nie zagłosują. Wiem, że mnie wybawisz z tych gróźb karalnych ;-)))
Pogubiłem się już. ;-D
Li, myślisz, że wie co mówi? bo zwykle mówi co wie:)))
Karla, Krzysiu codziennie patrzy na siebie w lustrze i mruczy: ale ze mnie brylancik :)
Li, oczywiście, że stajemy:)Krzysiu, nie aż tak drogo – królestwo możemy sobie darowac:)
Aga, teraz toczy się poważna dyskusja na temat konkursu, ptasie mleczko już zjedzone :)
No właśnie, w tamtym roku nie zgrzeszyliśmy, czas wrócić do gry! Łaknę krwi :)
W sumie jadam ptasie mleczko w każdej postaci, ale tylko z Wedla, na szczęście mamy polskie sklepy w IRL. Oczywiście najlepsze cytrynowe, ale z braku laku dobry kit na zapchaj dziurę ;-). Li narobiła mi smaka, mąż pojechał kupić ptasie mleczko, nie było ;-(. Kupił wedlowskie cukierki "Bajeczny" – też smaczne ;-). Jeszcze uwielbiam paluszki z Lajkonika. Wszystko co z Krakowa ma niepowtarzalny smak, nawet precelki ;-).
A bo to pierwszy raz tak grzeszymy? :-D
Krzysiu, ale trzeba będzie zbierać te sms-y, namawiać, zabierać telefony… :D Oczywiście mnie nie będzie wypadało tego robić…, ale…innym… :D
Ech.. Wiem.. Brylant i pół królestwa :-|
Tę rzecz to można bez głosowania. Oczywiście stajemy do walki :-)
Popłakałaś mnie:)))Cóż było napisać kiedy zagroził, że z kontaktów polecę? Od razu polubiłam waniliowe:DKrzysiu, kompromis? Wiesz, ze to Cie bedzie drogo kosztowało?:>
A co robimy z blogiem roku? Stajemy do walki? Ja piszę bloga, Wy piszecie sms-y :) Poddać to pod głosowanie?
Ja jednak lubię słowo kompromis ;-) Dziewczyny nie kłóćcie się :-) powtórzę to co już wcześniej pisałem: co kto lubi ten ma :-)
A poza tym ja tu rządzę i właśnie rozkoszuję się śmietankowymi- innych w monopolowym obok mnie nie było :))
Karla, et tu Brute, contra me? :)
nieśmiało – czekoladowe. Cudnie być odmieńcem z zamiłowaniem do maksymalnej zawartości "cukru w cukrze":)Specjalnie dla Krzysia – jeśli miałabym wybierać pomiedzy waniliowym a cytrynowym to tylko waniliowe.
Yo, nie oszukuj, nie takimi metodami zdobędziemy zwycięstwo :P
waniliowea galaretki malinowe …
C-Y-T-R-Y-N-O-W-E mniam… 4:3 No:)pozdrawiam v.
Cytrynowe!Remis 3:3(galaretki też:)
waniliowe : cytrynowe 3 : 2póki co :-)
Waniliowe zdecydowanie!
Tylko cytrynowe :) Galaretka w czekoladzie też jest najlepsza cytrynowa! :)
Zgodzę się z aurorą. Najlepsze jest waniliowe. Zresztą co kto lubi ten ma. :-)
nie waniliowe, tylko cytrynowe przecież!
Łaaa, nie chodziło mi o ciężar fizyczny, a tak jakoś wyszło. Może raczej od tego stosu, a nie pod nim. Miłego wieczoru i następnych też.
Z gazetami to ostrożnie. Stos gazet – brzmi atrakcyjnie, a można pod nim zginąć ;).
Zwłaszcza te z Wedla ;-). Pozdrawiam!
Waniliowe najlepsze :-)
ptasiego mleczka to Ci zazdroszczę