Życie pogrywa ambiwalentnie wynikami płytek krwi, dziś wprawdzie szybują nadal poniżej normy, ale za to są zdecydowanie powyżej wczorajszego rozpaczliwego dna.
Tata czuje się lepiej, więc i mnie jest lepiej.
Dzień odszedł w noc zabierając swoje manele i tobołki z problemami, wieczór jak tabula rasa, zapalam łagodne światło, nalewam sobie wina i zaczynam celebrować- w programie mam same zmysłowe przyjemności: pranie, zmywarka, sprzątanie, wymianę żwirku w kocich kuwetach, zniwelowanie kilku pokaźnych wzniesień prania… ech, Pani Jadzia chora!
Nie będę myśleć, tylko będę snuć się leniwie po domu, pokopciuszkuję, posprzątam, poukładam, pocieszę się długą kąpielą, a o problemach pomyślę jutro.
Li-Scarlett

a jest jakiś męski odpowiednik Scarlett?
Codziennie zasypiając mam nadzieję, że rano-tak jak w grze komputerowej- będę miała nowe życie.Rzecz w tym, że tak się nie dzieje.Dalej- tak jak Ty-ciągnę swój wóz.Raz jest ciężki,innym razem lżejszy-nigdy nie jest tak, że nie czuję.Li, to chyba znak, że żyjemy:) Dana
No pewnie, jutro też jest dzień.
podłechtałaś mnie nie powiemale co tam jA ani w literackich ani w tych Ja i moje życie nie mam szans… padam do stóp i proszę tylko o kawę na tarasiep.S. kawę zrobię ja ok?
La, Ty bezkonkurencyjna kobieto :))
hmmm czy mi się zdaje czy mamy podobny tok myślenia? zdecydowanie za często bawię się w Scarlettzapraszam do siebie Lap.S. ja nie biorę udziału w konkursie więc nie jestem konkurencją dla nikogo! ha