Deszcz bębniąc w mój dach, myje miasto z resztek śniegu.
Lubię gdy tak pada, wilgoć skręca mi końce włosów w śmieszne loki, a czerwony szalik rozświetla szarości.
Wróciłam do domu, wolna już od obowiązków zawodowych, mogę całkiem spokojnie wypić kolejną kawę i nacieszyć się chwilowym spokojem. Łaknę spokoju, nawet wtedy, gdy tylko udaję, że rzeczywistości nie ma i zamykam się w swoim domu pod gwiazdami.
Ostatnie moje lata to same przełomy i zmiany, wariactwa myśli, wybuchy, ruchy i tsunami emocji.
Walczę ze sobą i światem, nie ma we mnie obojętności ani przyzwolenia na status quo i jak po burzy przychodzi słońce, tak po wojnie musi przyjść pokój. Czekam.
A co na to Lec?
Z walki myśli rodzi się pokój człowieka.
Życie ciągle uczy mnie wiary w konieczność zmian, ciekawości w zaglądaniu za róg i walki ze strachem o byt.
Bo to przecież jasne, że się boję. Czasem boję się tak, że zwijam się z bólu i czuję jak mi brakuje powietrza.
Strach jest okrutny, dławi i otumania, paraliżuje rozum i odbiera jasność spojrzenia. Najbardziej w życiu walczę ze swoimi strachami, bo w tylu sprawach jestem tchórzem.
Rozsądny stosunek strachu do rzeczywistości pomaga żyć, przerost strachu jest zbrodnią na samym sobie, bo zabija poczucie własnej wartości, marzenia, wiarę w siebie i radość życia.
Strach jest jak psychopatyczny partner, toksyna od której trudno się uwolnić- silny, wstrętny, złośliwy, wymagający, bezlitosny, nieprzewidywalny, piętrzący trudności, śmiejący się prosto w zmęczone oczy i wpełzający do serca.
Boję się o tatę, boję się o życie bez taty, boję się kolejnej straty.
A co na to Lec?
Jak zwykle: Wszystko mija, nawet najdłuższa żmija.
Tylko szkoda, że to „mijanie” tak wyjątkowo boli. I ta bezsilność!
Li.

Dzięki Ewa, namawiaj, namawiaj, bo te sms-y zbiera się gorzej niż kamienie na polu :P
PrzeczytAŁAM całego Twojego bloga Li. Śmiałam się i płakałam. Jesteś niesamowitą kobietą i niesamowicie piszesz. Masz mój głos i będę namawiać innych. Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie Ewa
Dzięki Dziewczyny :)Ale coś czuję, że ciężko będzie, stoję w miejscu, a chciałoby się iść naprzód! Nie tracę jednak nadziei, że przynajmniej co trzeci z moich czytelników zagłosuje…:)
Czytam od dawna z wielką przyjemnoscią , masz również mój głos . Hanna
Odzywam się po raz pierwszy, ale blog czytam od zarania i to z wielkim upodobaniem. Dwa głosy ode mnie i trzymam kciuki… Krynia
"ach kochany augustynie, wszystko minie, minie minie….."pozdrawiam. /whatdaafuck.blog.pl/
anne-marie, zostawiłam sobie Ciebie na koniec, jako koło ratunkowe :)) Całusy!
Masz "głosa" i w ucho. Albo zwracasz uwagę na masowe esemesy, pojedyncze ignorujesz, albo masz już w nosie starą znajomą. ;))) Się obrażam, że na gg nie dałaś mi znać anne-marie
Nowa Czytelniczko- witam i dziękuję za dobre słowo :)
Anabell i dzielność ma swoje granice. Za często je niestety przekraczam, tracę wtedy poczucie bezpieczeństwa. I zaczynam się bać…a kysz!
She, dzięki wielkie, gdy przeczytałam Twoje słowa, to jak boga kocham- poczułam się jak królowa :))
Joasiu, Znak daje mi znaki, a mnie wszystko co napiszę wydaje się beznadziejne :) Kasuję i piszę, kasuję i piszę… na razie jeszcze nie stracili cierpliwości;-)A co do szczęścia… ech, ciągle sobie powtarzam, że nie znoszę przecież być nieszczęśliwą :) Sciskam mocno!
Li, jak się chwilę zastanowić to całe nasze życie jest jednym, wielkim przemijaniem.Tylko , nie wiedzieć czemu, to wszystko co miłe, dobre, radosne i piękne przemija zbyt szybko, a to co nam dokucza, rani nas i napawa smutkiem, przemija znacznie wolniej.Ale Ty jesteś bardzo dzielną kobietą.Odważyłaś się na zmianę swego życia, wybudowałaś dom, jesteś ostoją dla swych córek i wiem,że swój lęk też pokonasz.
Dziekuje Li, kazde Twoje slowo jest piekne, wazne i potrzebne i gdyby to tylko ode mnie zalezalo Twoj blog bylby krolem blogow.
Głos oddany. Li, swoją drogą, czy nie to jest najbardziej cudowne, że umiesz być szczęśliwa POMIMO…poza tym daj info, jakiś ZNAK:)
Bardzo pięknie piszesz, niesłychanie ujmująco. Przeczytałam Twojego bloga od początku zajęło mi to dwa dni, ale warto! Teraz czytam Twój poprzedni blog. Pozdrawiam i na pewno masz mój głos! Czytelniczka