Pochwała soboty ze wstydem w tle.

W soboty przebudzenie wygląda zupełnie inaczej i nie chce mieć nic wspólnego z nerwowymi porankami poprzednich pięciu dni tygodnia.
Budzik nie wrzeszczy, a ja go nie zabijam jednym celnym uderzeniem,  okno nie trzeszczy z wysiłku nie wpuszczania głośnych odgłosów miejskiego życia, dzieci śpią, i nawet koty wiedzą, że jest sobota, bo nie wykazują wzmożonej porannej  aktywności, z której najbardziej cudownie uciążliwym objawem jest dotykanie zimnymi noskami mojej twarzy (choć z powodu tego ostatniego z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że rano jestem budzona pocałunkami).
W sobotę rano mogę siedzieć w łóżku z widokiem na nagą lipę za oknem, bo rolet i zasłon wciąż brak, pić ulubioną kawę z mlekiem, czytać, pisać i robić plany, a planowanie wychodzi mi najlepiej.
Dziś zaczęłam tworzyć listę zaniedbań i niedokończoności, powieszę ją w widocznym miejscu, może wzbudzając we mnie poczucie wstydu, sprowokuje mnie do twórczego działania.
W domu ze ścian sterczą kable, nie ma progów, brakuje klamek, w trzech miejscach nie ma listew przypodłogowych, nie powieszone obrazy smutnieją,  wbrew swej woli ukryte za kanapą, wyspa kuchenna ciągle czeka na ubranie, ściana nad kuchennymi szafkami też jest naga, nie ma rolet, nie ma zasłon, nie ma półek, nie ma niezbędnej komody.
Cudowna lampa nad schodami cierpi na brak  żarówek, bo z przewidzianych czternastu sztuk ma zaledwie dwie.

Poniżej: widok z drugiego poziomu na lampę i  sterczący kabelek na suficie. Oczywiście, że  na etapie budowy było zrobione specjalne wzmocnienie pod lampę, bo już wtedy mialam przeczucie powieszenia tu czegoś ciężkiego. Okazało się jednak, że nie pasuje… akurat ta lampa nie zmieściła się między schodami.
No cóż, na wszelki wypadek nikt pod nią nie staje.

Bobcio zapozował pod rybą, nie mogłam się oprzeć…

Lampa wygląda naprawdę pięknie, idzie się schodami razem z nią.

Sterczące kable wyglądają jednak dramatycznie przygnębiająco:

Przeprowadziłam się, zamieszkałam, pokochałam, przytuliłam do mojego serca i nie zauważam na co dzień wad,  braków i niedociągnięć.
Akceptuję bez zastrzeżeń, ślepo wpatrzona i zakochana do końca świata i o jeden dzień dłużej.
Coś mi to przypomina, haha…
Li.

16 Responses to Pochwała soboty ze wstydem w tle.

  1. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    O, matko! Myślałam, że Bobcio to porcelanowa figura! Bystra jestem:) Dana

  2. Nieznane's awatar Li pisze:

    Dana, cieszę się że nie zauważasz moich kabelków,choć mnei się wydaje, ze widać głownie kabelki :))

  3. Nieznane's awatar Li pisze:

    Fata, zrobiła się tak gorąco, że miałam wrażenie że mi kable eksplodują:))Kupię tu żarówki ledowe, wtedy mogą się swiecić i świecić! Iwona, no dzięki :)Jadwigo, jesteś najmilszą byłą konkurentką :)) Dziękuję!

  4. Nieznane's awatar Li pisze:

    She, haha niesamowite że to pamiętasz :)) Ryba razem z dwoma dużymi ceramicznymi kotami przyleciała z Indonezji via Singapur, w bagażu podróżnym, wzbudzając nieuzasadnione podejrzenia celników na lotnisku :) No i popatrz, doczekała się, po latach poniewierania się po kartonach, nareszcie wisi i cieszy oko. Za każdym razem jak na nią patrzę uśmiecham się na wspomnienie tamtej szalonej podróż. Ściskam mocno!

  5. Nieznane's awatar she pisze:

    Li, lampa wyglada imponujaco….ale ryba….po prostu genialnie…bardzo lubie jak cos wisi w oknie, pamietam, chyba kiedys pisalas jak ja przemycalas przez granice z jakiejs podrozy na daleki wschod…doskonale dla niej miejsce.

  6. Nieznane's awatar jadwiga pisze:

    Od nas poszło 7 smsów, pozdrawiam jadwiga

  7. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Li. nigdy nie pisłam komentarzy, ale tym razem nic mnie nie powstrzyma.Od czterech dni jak tylko złapałam wolną chwilę czytałam Twojego bloga. Właśnie przed chwilą skończyłam i muszę Ci napisać, że dostarczyłaś mi tak wiele przyjemności, wzruszeń, śmiechu i łez, że nie pamiętam takiego nagromadzenia emocji w tak krótkim czasie. I to przez co przeszłaś i jak z tego wyszłas jest godne podziwu. Teraz zabieram się za czytanie Twojego wcześniejszego bloga i wiele sobie po nim obiecuje!!!Gorąco Cię pozdrawiam i życzę zwycięstwa, jestes the best!!!!!Iwona

  8. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Li? 60×14 ? To licznik chodzil szybciej niz szlifierka, co ? …Moge sie przyznac, ze kocham Twoje lampy i balustrady ? Moge !"szacun" i od Faty…

  9. Nieznane's awatar Li pisze:

    No to cześć Monna :) Cieszę się, że podoba Ci się moje żelastwo :)

  10. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Ty juz wiesz co "szacun" napisany wielkimi literami oznacza , Ty juz wiesz …..nie udawaj. A że wypada sie przedstawić , no to….podpisano Monna

  11. Nieznane's awatar Li pisze:

    Szacun to nick? :P

  12. Nieznane's awatar Li pisze:

    Beem, ona ma nawet ponad trzy metry! Montażysta oczywiście wsadził do niej żarówki, ale o mocy 60 W. Pomnóż sobie 60×14, bo tyle jest abażurów. :)) Po jej zapaleniu zrobiło się tak gorąco, jak w inkubatorze dla kurczaków:)) Musiałam zredukować liczbę żarówek, ale ciągle nie mam czasu jechać po nowe…Chcę dać takie słabe, tak by tylko się żarzyły, wtedy efekt będzie niesamowity!Pozdrawiam :))

  13. Nieznane's awatar Beem pisze:

    Jest lampa! Bardzo byłam ciekawa, bo dawno zapowiadałaś, ale wreszcie. Naprawdę ma 3 metry? Transport i zawieszanie to musiał być prawdziwy hardcore. Ale warto było, tak, zdecydowanie. Bardzo lubię światło, szczególnie w zimie dom mam nieoszczędny, bo w każdym pomieszczeniu coś świeci. Musi, inaczej melancholia, to jest zresztą naukowo przebadane, zimą tęsknimy za światłem. Wyobrażam sobie, jak pstrykniesz giganta, to łaaaa!

  14. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Chciałoby sie powiedziec wiele, ale normalnie zatkało. Pozwól wiec Li,że wybulgocze tylko jedno słowo , które mam nadzieję wyrazi wszystko to co teraz czuje, widze, podziwiam ……SZACUN

  15. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Ja nie widzę żadnych braków i niedociągnięć, a kabelki? Co tam kabelki! Drobiazg:) Dana

  16. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Śliczna ta lampa, niezwykle oryginalna.