Mam klientkę Sylwię, od roku walcząc z bezwładem sądu próbuję ją rozwieść. Na razie nareszcie mam ustanowionego kuratora dla jej nieobecnego i nie znanego z miejsca pobytu męża, sąd wyjątkowo wolno działa w tej sprawie.
Jej beznadziejny małżonek trzy lata temu wyjechał do Anglii.
Początkowo się odzywał, przesyłał jakieś drobne kwoty, a potem słuch o nim zaginął.
Zerwał wszelkie kontakty z rodziną, a jedyny ślad po nim to wpis gdzieś na forum poczyniony przez porzuconą przez niego kobietę i sms do ojca rok temu na Święta z powiadomieniem, że żyje. Ale ten numer telefonu jest już nieaktywny.
Sylwia ma troje dzieci, dwójka pochodzi z nieszczęśliwego małżeństwa, a trzecie z obecnego, szczęśliwego związku.
Gdy porzucił ją mąż, zostawiając ją z długami i bez środków do życia w wynajętym mieszkaniu, zaopiekował się nią i dziećmi kolega męża-Piotr. Opieka ma swoje długofalowe skutki, mają półroczne dziecko, ale muszę przyznać, że to porządny facet, dzieci Sylwii traktuje jak własne, a one za nim przepadają.
Widziałam, więc wiem.
Klepali razem biedę, ale umiarkowaną. Nie stać ich było na przyjęcie komunijne dla córki, ale nie brakowało na jedzenie. Piotr zarabiał pracując na dwóch etatach, Sylwia zajmowała się domem i dziećmi, ot przeciętna rodzina.
15-go grudnia 2010 roku Piotr nagle i niespodziewanie został aresztowany na trzy miesiące, podobno za udział w tzw. aferze paliwowej. Trudno mi w to uwierzyć, sądzę że jest to jak zwykle pomyłka organów ścigania, to jest zwykły kierowca, dopuszczam jedynie możliwość, że został wplątany w coś wbrew swej wiedzy i woli. Jakiekolwiek jednak nie byłyby przyczyny aresztu, Sylwia została sama z dziećmi.
Dawała sobie radę przez kilka dni, aż przed Świętami pękła i przyszła do mnie. Bo nie miała do kogo.
Nie miała też na bilet tramwajowy i z głębokiej Huty do centrum miasta przyszła na nogach z dzieckiem w wózku. Kto zna Kraków to wie, jaka jest to odległość.
Dałam jej trochę pieniędzy, kupiłam zapas pampersów, jedzenie, zupki dla niemowląt, itd i zbadałam sytuację.
Jest bardzo źle:
Nie ma żadnych pieniędzy. Jej matka nie żyje, ojciec mieszka w małej wsi gdzieś na Pomorzu i nie może na niego liczyć, pomimo że będąc byłym wojskowym, ma wysoką emeryturę. Ale pije.
Bliższej rodziny w postaci babć, dziadków i ciotek brak, jej siostra ma 19 lat i jeszcze się uczy.
Koleżanki są, ale są to głównie poznane na placu zabaw inne matki, nie ma przyjaciół, za krótko mieszkała w Krakowie, by nawiązać jakieś mocniejsze więzi.
Matka Piotra mieszka ze swoją matką, obie w sumie mają 1700 złotych z emerytury i renty, z czego 1300 złotych wydają na mieszkanie. Od czasu do czasu przynosi Sylwii jakąś bieda-zupkę, ale jest schorowana i sama wymaga opieki, nie można zostawić z nią dziecka i iść do pracy.
Opieka społeczna opłaca dzieciom obiady w szkole.
Czynsz za styczeń wraz z mediami wynoszący 1200 złotych zapłaciła, bo miała na ten cel na szczęście wcześniej odłożone pieniądze. Za luty już nie ma.
Córka zachorowała i nie miała na leki.
Powiedziała mi, że kilka razy dziennie otwiera pusty porfel, jakby miał stać się cud.
Napiszę Wam tak:
nie jestem w stanie sama utrzymać jej z trójką dzieci.
Potrzebne są pieniądze na mieszkanie i na niezbędne rzeczy dla półrocznego dziecka, typu pampersy, mleko i zupki, dla dziesięcioletniej dziewczynki wyglądającej jak mały elf i dla siedmioletniego chłopca.
Znam Sylwię od dwóch lat, widzę jak walczy z losem.
Na rodziców męża nie może liczyć, są na nią obrażeni, tak na wszelki wypadek, żeby nie prosiła ich o pomoc. Mimo wszystko poprosiła- odmówili, bo cytuję: „im samym jest ciężko”.
Sylwia ma trzydzieści lat, a wygląda jak szesnastolatka. Prawie jej nie ma.
Ujmuje mnie swoją troską o dzieci i miłością do nich. Ona niczemu nie jest winna, poza winą w wyborze męża.
Może niedługo, za dwa -trzy miesiące uda się dostać alimenty z Funduszu Alimentacyjnego, jak tylko komornik nareszcie weźmie się do roboty, przestanie bezsensownie szukać jej męża, tam gdzie go nie ma i wyda postanowienie o umorzeniu postępowania o egzekucję alimentów . Mamy wydane przez sąd zabezpieczenie alimentów na tysiąc złotych.
Sylwia dziś wieczorem dowiedziała się, że jej ojciec jadąc autem pod wpływem alkoholu potrącił 74-letniego jadącego prawidłowo rowerzystę, który poniósł śmierć na miejscu.
Ojciec jest aresztowany, grozi mu kilka lat kary pozbawienia wolności, a rowerzystą był dziadek chłopaka jej siostry. Tak to sobie wymyślił los.
Załamała się zupełnie.
Kilka dni temu poprosiłam, by założyła sobie konto.
Jest w tak prawdziwej desperacji, że pozwoliła mi podać swoje nazwisko:
Sylwia Hala, Kraków, nr rach: 65 1050 1445 1000 0090 7055 3459
Może ktoś z Was wpłaci 10 złotych, 20, a może nawet i 50?
W lutym zapłacę za wynajem jej mieszkania, a z Waszych wpłat może uzbiera się na jedzenie dla dzieci, pampersy, mleko i zupki dla małego, bardzo żarłocznego synka. Widziałam go, to wiem. Prawdziwy z niego mały smok, waży już prawie dziewięć kilo.
Potem będziemy martwić się o marzec.
Ręczę sobą, że pieniądze nie pójdą na żaden inny cel, bo to naprawdę jest porządna i uczciwa dziewczyna, walczy z losem jak umie, ale sama nie ma szans.
Muszę powalczyć o wyciągnięcie Piotra z aresztu, jest przecież jedynym żywicielem rodziny!
Trzeba jej pomóc, naprawdę trzeba. Ma zdrowe dzieci, ale za chwilę te dzieci będą głodne.
Patrzę na nią i widzę jak chudnie w oczach, na pewno nie dojada.
Pomożecie? Proszę! Wystarczą naprawdę małe wpłaty, byle od wielu z Was!
A na znajomych z reala powywieram nacisk bezpośredni.
Li.
PS. Taka notka w obliczu konkursu może wyglądać dwuznacznie, jestem pewna, że odezwą się trolle, będą posądzenia o populizm i takie tam, ale mam to w swojej wirtualnej i realnej d…
Nie proszę o pomoc dla siebie.
Update: Pytacie o adres:
Do przelewu adres starego miejsca zameldowania, u teściów Sylwii, taki ma w dowodzie osobistym, choć podobno teściowie wszczęli sprawę o wymeldowanie jej i dzieci. Jak tak rzeczywiście zrobią to powstanie kolejny problem- bez stałego meldunku w Krakowie trudno będzie uzyskać pomoc socjalną.
Pomartwię się tym jednak później: ul. Biskupia 11/10, 31-144 Kraków
Do wysłania paczki lub listu właściwy jest adres wynajętego mieszkania: os. 1000-lecia 1/84, 31-603 Kraków
Zakładam, że psychopaci mnie nie czytają :)

Ja też od Chustki. Poszło…Pozdrawiam.Iwona
Joanna Chustkowa ma u mnie wielkiego buziaka i jeszcze większą wdzięczność :)
Ja też z bloga Chustki. Poszło.
Poszło. Pozdrawiam
Ja tez trafilam z bloga Chustki, wysylamy i my. Powodzenia dla pani Sylwii, niechze jej sie w koncu los odmieni…M.
poszło.
Dzięki Dziewczyny :) No i Chłopaki :)
Trafiłam tu z bloga Chustki:)Wysłałam parę złotych.Też sama wychowuję dzieciaki ( dwóch chłopców) i tez wiem coś o tatusiach nieodpowiedzialnych to łągone określenie, ale przeklinać nie będe). Mnie tez któś kiedyś z dołka wyciagnął. Teraz sobie radzę i choć trochę pomogę. Hanka
Przelew poszedł,pozdrawiam!
Na razie nie wiele ale zawsze coś- w przyszłym tygodniu tez cos posle( mam tygodniowy przypłych tzw groszy na życie). Może potrzebuje Sylwia jakiś ubran, art. szkolnych lub etc. Mieszkam w Krakowie więc moge coś pomóc więcej może… mój mail: jlmlchwsk@yahoo.pl
Trafiłam tu przypadkiem z http://pelnakultura.wordpress.com/Zrobiłam przelew, trzymam kciuki i pozdrawiam!
Gabi, myślę że to świetny pomysł :) Do tego wszystkiego doskwiera jej samotność.
Nie ma szansy na alimenty od teściów, jasne że zbadałam tę sprawę. Teściowa nie pracuje, zajmuje się dwójką dzieci nawiasem mówiąc w tym samym wieku co dzieci syna i Sylwii, a teść ma kompletnie niedochodowy interesik oprawy obrazów, tam też bieda aż piszczy.
A ja pragne przypomniec, iz w sytuacji braku mozliwosci egzekucji alimentow od tatusia, obowiazek alimentacyjny przechodzi na jego rodzicow… moze warto cos w tym kierunku zrobic?
Będzie dobrze, trzeba w to wierzyć! Dzielna dziewczyna, jesteśmy z nią. Przelewik poszedł a ciuchy dowiozę sama, jestem z Kraka. Buziaki i dzięki Li – Twoja stała Gabi
Też poszło
ok juz widzę :)
Li nie widzę informacji jakie lubi dania Maluszek, jakie pije mleczko (bebilon 2 czy jakie?, jaki rozmiar ubranek ? i czy nosi pieluszki 4 czy jakie ?Gratuluje tak skutecznego odzewu z pomocą :) Oby tak dalej :)
Jola, jakie to jest wspaniałe, prawda? Budujące i dające poczucie, że w obliczu nieszczęścia można liczyć na innych. Ściskam!
I my się dorzucamy i dziękujemy Cię, Li za taką możliwość. Ludzie chętnie sobie pomagają nawzajem (wiem, bo widziałam:)) tylko trzeba ich odpowiednio zmotywować. Tobie się udało.
Wszystkie informacje podałam powyżej:)
Hej, wysłałam zapytanie wczoraj: jakie mleczko, jaki rozmiar ubranek, jakie pampersy nosi, jakie dania lubi i jakie rzeczy potrzebuja starsze dzieciaczki?
Mocno trzymam kciuki za p. Sylwię. Los się musi odwrócić!
Ja też mam gulę w gardle, gdy czytam Wasze komentarze i maile. Jestem zachwycona i zbudowana Waszą reakcją. Jutro napiszę sprawozdanie ile pieniędzy udało się uzbierać. Jak tylko wyrwę ze stuporu zszokowaną stanem konta Sylwię:)
Jutro, jutro wypłata.Gulę w gardle musiałam przełknąc ogromną. Niewyobrażalne nie mieć co dac dziecku jeść!Potworne! Ola
Trafiłam tu od madame. Sama wychowuję syna. Kilka lat temu znajomi do mnie wyciągnęli pomocną dłoń…Wiem ile to znaczy.Dziś dzielę się tym co mam. Pozdrawiam ciepło
Li, pomysl o Paypalu:)) Przede wszystkim zorientuj sie jakie sa koszty posiadania takiego konta po stronie Waszej. Mysle, ze to rozwiazaloby problem nie tylko Stanow ale i innych zakatkow swiata. Ja glownie korzystalam z Western Union, bo to najszybicej, ale przez WU nie oplaca sie wysylac mniej niz $100 na co nie kazdego moze byc stac i kilka lat temu oplata wynosila $15 wiec troche duzo. Ja bede sie starala tutaj zagladac regularnie, ale jakbys cos wiedziala to prosze daj znac na luckyme3@wp.pl Dziekuje i pozdrawiam:)
Li a może napisz wzrost dzieci, bo wiek jest najmniej ważny, moja dziesięciolatka nie ma nic z Elfa ;)a teraz na poważnie : poprosze o wzrost, to może sie przydac tym, którzy myślą o paczce a w niej o ubrankach dla dziecip.S. ciesze sie tym odzewem jakby to ja widziała ruch na swoim koncie ;)
Hej Li, melduję, że przelew zrobiony. Kurczę, czasami los powala ludzi prosto na glebę… Pozdrowienia, Agata
Li, ja emerytka ale tez poszło,
She, wszystko zrobię, by został uchylony areszt. Ale nie jestem w stanie powiedzieć, kiedy to bedzie. Ściskam mocno!
Dziewczynka jest w 3 klasie, chłopiec w pierwszej, a najmłodszy ma pół roku :)Pomyślę o tym Paypal-u :)
W jakim wieku są jej dzieci? Sprecyzowanie wieku ułatwi, a może przeoczyłam?Jestem z Krakowa, na pewno coś wyślę.
Przelew ze Stanow jest stosunkowo drogi w porownaniu z kwota, tak samo drogo jest wysylanie pieniedzy przez Western Union. Moze jednak ten Paypal sie oplaca? Wiesz oplata za przelew czy WU nawet w postaci $10 to juz jest ok. 30zl dla dzieci. Przyszlam tu od Madame i chetnie pomoge, ale poczekam chwile, moze jednak sie skusisz na ten Paypal.
Li, bede w Polsce na poczatku marca…wiec wtedy, sprawa bedzie aktualna, prawda….
Li, ja wiele nie mam bo sama wychowuję dziecko, ale parę groszy poślę. Kiedys ja moge potrzebować pomocy. Ale wtedy na pewno zwrócę się do Ciebie :)))))) Skuteczność masz porażającą :)))) Mała Mi.
A maili dostałam ze czterdzieści:))Lola, nie nazywaj mnie aniołem, bo od razu rosną mi kopyta :P Zwyczajnie jest mi szkoda tej dziewczyny, a jak da się pomóc, to trzeba pomóc, a jak się nie da, to też trzeba.I bardzo Wam wszystkim dziekuję, naprawdę dokladnie tego się po Was spodziewałam :))
Pamietam, ze za przelew ze Stanow pobieraja niemala oplate, chyba ze cos sie zmienilo. Ktos sie orientuje? W miedzy czasie poprosze mame o przeslanie pieniedzy. Li, jestes aniolem.
Od Laury też poszło. Pozdrawiam!
Juz wygooglowalam : NRB( ten rach") może być przekształcony na międzynarodowy numer IBAN (International Bank Account Number) poprzez dodanie na początku znaków PL. Cyfry kontrolne wyliczane są zgodnie ze standardem IBAN, przyjmując, że numer zawiera oznaczenia kraju "PL" (niezależnie od tego, czy występuje ono w zapisie, czy nie). – przyda sie i "Ameryce, nie trza przez paypal…:-) Fata…
Też posyłam. Napisałam więcej, ale wykasowałam. Biedna.
jezu, nie mam pojęcia Fata, ale na pewno czyta mnie ktoś pracujący w banku? :) To wyjaśnimy sprawę!
Czy ten "numer rach", to "numer IBAN" ? – bo sie nie znam…Fata…
Nie mam nic przeciwko:)) Kochana La, dzięki za maila, a adres Sylwii dodałam do notki.
informacja z linkiem to dobry pomysł, nie masz nic przeciwko Li?
wkleilam link do notki u siebie(btw. ja tez trafilam od yours)moze jakis namiar na wyslanie paczki?u mnie z kasa dupa (na minusie), ale mam tu sporo ludkow, ktorzy ubrania/buty/pierdoly dla dzieci dadza od reki..
Na mnie też możesz liczyć. DanaPS Li, jesteś WIELKA !
Mój Bebunio mi się przypomniał, który mając sześć tygodni (nie miesięcy, tylko tygodni)ważył siedem i pół kilo.Krucho u mnie z kasą. Ale jak myślisz, moze mogłabym napisać jakiś list?
Witaj Li,Jestem tutaj nowy – trafiłem do Ciebie dzięki yoursowi. Przelałem niewiele – mały kryzys. Po wypłacie przeleję więcej…Pozdrawiam!
wyrazy szacunku Li. Nie mam wiele ale troszeczkę mogłam wyslać. Na te zupki!
Basia, obadam o co chodzi, może będę mieć!marek… trzy kropeczki nigdy mnie nie zawodzą :)A Tobie dziękuję:)Rety, ja ja się cieszę, wiedziałam że mnie nie zawiedziecie, byłam tego pewna!!!
a moje poszło z pozdrowieniami w tytule
właśnie …poszło … w tytule … wpisałem … CUD … :)))
Li Kochana, masz moze paypal? Nie wiem jak inaczej przesylac kase ze stanow. Zapierasz mi dech w piersiach.Basia
Dzięki Dziewczyny Kochane, wiedzialam że na Was można liczyć!
Monia, wiedziałam od zawsze, że jesteś cudownym człowiekiem!!! Zaraz zrobię przelew. Bardzo przykra sytuacja. Wiem na 100%, że jej pomożesz a my się do tego przyczynimy w małej mierze, ale to zawsze coś!
dobrych uczynków nigdy za wiele, ode mnie też coś poszło:)na_sen
dorzucam mój wdowi (czyli bezrobotny) grosz. mam nadzieję, że ci z pracą dorzucą więcej.