Rozpiera mnie duma z powodu moich Czytelników.

Niech sobie notki o Sylwii wiszą w spokoju, co jakiś czas będę je przypominać do momentu, gdy tej pomocy nie będzie już potrzebować.
Dzwoniłam do niej kilka godzin temu, dziewczyna jest w szoku, płacze i śmieje się na przemian, a na koncie ma już ponad 1600 złotych. Różne są wpłaty, do 10 złotych do 100 złotych, każda jest ważna!
Pięknie!!! Ludzie moi kochani, naprawdę pięknie!
I te Wasze dopiski w tytule przelewów, kilka mi przeczytała, można naprawdę w jednym momencie zakochać się w ludzkiej dobroci.
Ale jest i nieludzka twarz, banda idiotów i frustratów, którzy na jednym z blogów- przez litość nie napiszę na którym- używają sobie lansując tezę, że napisałam łzawą notkę na potrzeby konkursu.
I pewnie nie poświęcałabym tej zgrai swojej uwagi, gdyby nie zarzuty o naruszenie tajemnicy adwokackiej, zarzuty dodajmy absurdalne i świadczące jedynie, że gdzieś im tam gra, ale nie wiedzą co.
Informuję więc wszystkich, że to ja miałam dylemat czy podać dane Sylwii na blogu, ale to ona mi na to pozwoliła, twierdząc że uwolni mnie to od podejrzeń o prywatę i chęć osiągnięcia korzyści.
Jak widać nie uchroniło.
Ale ja naprawdę mam to w glębokim poważaniu, bo najważniejsze że Sylwia ma zapewniony byt dla siebie i dzieci na najbliższy miesiąc, pieniądze ciągle spływają, dzieci nie będą głodne, a ona nie będzie żyła w wiecznym poczuciu zagrożenia wyrzucenia z wynajmowanego mieszkania.
Najmłodsze dziecko ma dopiero pół roku, nie ma go z kim zostawić, musi czekać z podjęciem pracy, dopóki synek nie pójdzie do przedszkola.
Jest  to naprawdę dzielna i pracowita kobieta,  jestem pewna że i dla niej nadejdą jasne dni.
Na razie są ciemne chmury, ale przecież czasem słońce, czasem deszcz prawda?
Nasza pomoc pomogła jej uwierzyć w to, że nawet w sytuacji beznadziejnej można mieć nadzieję na zmianę i ufać w dobrego człowieka, a to zawsze dodaje skrzydeł.
Jej mąż zawiódł ją na całej linii, wiem to na pewno- poznałam tego ancymonka przed jego wyjazdem do Anglii. W dodatku wdał się w romans zaraz po wyjeździe, Sylwia dowiedziała się o tym i ciężko to odchorowała.
Drugi mężczyzna też ją w pewien sposób zawiódł, wdając się w sprawy, które zaprowadziły go do aresztu, niezależnie tego, czy jest winny czy nie.  Została bez pieniędzy i bez pomocy. Nie ma matki, matka przecież zawsze pomoże, jak nie finansowo, to przygarnięciem do domu. O ojcu napisałam. Na teściów nie może liczyć.
Ale ma mnie, a ja nie dam jej zginąć. Dla samej przyjemności pokonania złośliwości losu, o!
A ja mam Was!
Jeszcze bardzo dziękuję :)))) i tu uśmiecham się swoim najpiękniejszym uśmiechem, takim na specjalne okazje!
Li.

21 Responses to Rozpiera mnie duma z powodu moich Czytelników.

  1. Nieznane's awatar Li pisze:

    Zdrowia Ci życzę Joanno :) Masz w sobie tyle pozytywnej energii, że dasz radę, nie może być inaczej, pozdrawiam ciepło :)

  2. Nieznane's awatar Green Canoe pisze:

    Li – tak naprawdę nie chodziło o to czy pomagasz drugiemu człowiekowi czy nie. I nie chodzi o zwątpienie w Twoje intencje. Nie to interesuje atakujących. Ba, śmiem twierdzić, że mają los Sylwii w głębokim…zapomnieniu. Tak naprawdę wkurza ich Twoja osoba. Za dobrze sobie radzisz z życiem, za ciekawie piszesz, za dużą popularnością cieszy się Twoja strona i w ogóle jesteś ZA… To wystarczy by wylać wiadro pomyj a Ciebie wykląć – wreszcie ( UFFF) znalazł się odpowiedni pretekst. Jest taki jeden stan, który osobiście preferuję w stosunku wszelkiego rodzaju blogowej agresji czy złośliwości – IGNORANCJA. Szkoda Twojego czasu i słów. Świetnie, że udaje się pomóc Sylwii i dzieciakom. Mam nadzieję, że i nasza cegiełka się przyda. Z doświadczenia już wiem, że właśnie taka spersonalizowana pomoc jest o wiele bardziej skuteczna i ludzie chętniej się dzielą, kiedy wiedzą z kim. Po powodzi dokładnie w taki sam sposób pomogliśmy blogowo przemiłej starszej Pani Celince, która straciła dosłownie wszystko. I tak jak Sylwia – ta Pani znów uwierzyła w ludzką dobroć i bezinteresowność. Ja zresztą też:)Li – nie przejmuj się trolami, w internecie jest im łatwiej bo są anonimowi. Założę się , że w normalnym realnym życiu – to są "faceci z małymi siusiakami", albo babki w stanie permanentnej frustracji:):):)Twoja i chustkowa strona to mój pokonkursowy bonus:)Dopiero od kilku dni jestem znów domu – wracam do czytania blogowych zaległości.pozdrowienia z lasu:)

  3. Nieznane's awatar Li pisze:

    Dzięki Wam wielkie. Raportuję, że pieniędzy jest 2600 z małym hakiem! Naprawdę kwota zacna, bardzo zacna :))Będzie na opłacenie mieszkania za dwa miesiące, na rachunki, a pampersy i jedzenie biorę na siebie.Zresztą sądzę, że jeszcze trochę przybędzie!!!Sylwia jest ciągle w szoku i to jest najfajniejsze, haha :)

  4. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    mogę się założyć, że niektórym po prostu szkoda kasy (mimo, że ją mają) na pomaganie komukolwiek, więc wymyślają sobie preteksty, by w takich akcjach nie brać udziału – bo to populizm, bo to sposób na zdobycie popularności, bo to syf, kiła i malaria…faktem jest jednak, że życie nie w stu procentach należy do nas i każdy z nas kiedyś może znaleźć się w takiej sytuacji. wystarczy, że ja lub mój facet straci zdrowie, w wyniku tego pracę. dzisiaj mogę się cieszyć, że mam co włożyć do gara, jeszcze nam starczy na wakacje, zabaweczki dla dziecka, gdy już się urodzi, ładne ciuszki… czy powinnam tak bardzo przywiązywać się do tej myśli, skoro wszystko może mi być odebrane w jednej chwili? pisz proszę raporty, ile kasy udało się uzbierać, to budujące i przywraca wiarę w ludzi :)pozdrawiam, jaskrawa

  5. Nieznane's awatar Agata pisze:

    Moja droga, nie przejmuj się tymi trollami co tylko plują jadem na swoich blogach (wiesz, że ja wiem o kim mowa, czytałam te obelgi pod Twoim adresem, to ludzie bez serca, podli i zakłamani). Dzisiaj opowiedziałam mojej Mamie o Sylwii i również prześle jej trochę grosza. Mama jest bardzo chora, dzisiaj dowiedzieliśmy się, że ma "obcego" w płucach, oczywiście nie powiedzieliśmy jej tego, ale ona coś przeczuwa :(.

  6. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Droga Li! troska z jaką piszesz o Sylwii jest niesamowita! Ty jesteś niesamowita, walczysz, jak lew, mało takich ludzi i to jest piękne…Przelew zrobiony, niech dla tej kobiety nadejdą spokojne, bezpieczne dni, bez strachu o siebie i swoją rodzinę,pozdrawiam serdecznie Nikita

  7. Nieznane's awatar Beem pisze:

    Przyjemniej jest pomóc, niż dostać pomoc. Albo niech to będzie przynajmniej równie przyjemne. Miło tu dzisiaj, wszyscy zadowoleni. Ja też.

  8. Nieznane's awatar echoes pisze:

    Brakło mi słów, po prostu… Jesteś niesamowita!!! I wszyscy, którzy pomogli. Trzymam kciuki za szczęśliwe zakończenie.

  9. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    wspaniałe co czynisz- mogę pomóc malutko bo sama mam niewiele, ale wiem że czasem niewiele znaczy tak dużo..B.

  10. Nieznane's awatar Li pisze:

    Monna, ale ja liczę na to, że wciągu dwóch miesięcy uda się załatwić alimenty z Funduszu Alimentacyjnego, niestety bezwład urzędniczy to spowalnia. A jak się uda dostać alimenty, to 1000 zł będzie już pewne.To już będzie coś! Opieka społeczna do wakacji oplaciła obiady dzieci w szkole, to też jest już coś! Będzie dobrze, najważniejsze że teraz jest zabezpieczona conajmniej na miesiąc, a jutro się pewnie okaze, że conajmniej na dwa. Dzięki Wam!

  11. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Chciałoby sie powiedzieć "dziś dla nas, w świecie nieproszonych gości…" Polak darczyńca? Brzmi dziwnie. Zamykamją sie w czterech ścianach, nie spoglądają na boki, ba nawet w oczy nie zazbytnio chcą popatrzec , bo te oczy są albo smutne , albo potrzebujące , albo zrospaczone. Boją sie nieszczęscia, boją sie biedy , wzdrygają przed tym, unikają … jak zakaźnej choroby.Lepiej jest mącić , oceniać i dywagować.Oświadczam więc, wszystkim niewierzącym w filantropię Li, że tak jest i inaczej nie będzie. I nie ważne czy sie komus to podoba czy tez nie, Sylwia nigdy nie bedzie samotna bo przeciez jest ktos, kto nad nia czuwa.Z harcerskim pozdrowieniem, pozostająca w wierze w łaskawośc losu, Monna ;)PS: Pragnę przypomniec ,ze sprawa Sylwi to nie jest jednorazowa akcja , taki zryw społeczny jak WOŚP. Pamietajcie wiec ludzie o Niej i jutro i pojutrze … dzieciaczki przeciez nie są głodne jednorazowo.

  12. Nieznane's awatar Li pisze:

    Lola, odpisałam. Wyobraź sobie, ze czasem odchodzę od laptopa ;-))Podajesz tylko maila, Mo67@poczta.fmA czemu fm? Nie mam pojęcia, to mail na Interii, a ta należy chyba do RMF.fm, takiego krakowskiego radia. Całusy!

  13. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Ciesze sie ze przeszlo, moc usciskow, Basia

  14. Nieznane's awatar Lola pisze:

    Li, dostalas mojego emaila? Czekam na namiary na paypal.Czy Twoj email to Mo67@poczta.fm? FM? Bo z fm sie jeszcze nigdy nie spotkalam.

  15. Nieznane's awatar jadwiga pisze:

    Kochana, ludziom nie miesci sie w głowie, że można chcieć komuś pomóc, ale ja w ludzi wierzę, dlatego do tej pomocy sie włączam i cieszę się, maleńkim uśmiechem na twarzy Sylwii. Dziekuję Tobie Li za wielkie serce, pozdrawiamjadwiga

  16. Nieznane's awatar Mota pisze:

    Li- dzięki za bieżącą informację. Jest styczeń, grube chmury, przyda się trochę słońca w ten zimowy dzień. A ponieważ altruistów, nie byłoby, gdyby nie działania ich antagonistów, nie przejmuj się tym.Jesteś wielka. Pozdrowienia dla Sylwii :D

  17. Nieznane's awatar Li pisze:

    Basia, dostałam wpłatę od Ciebie przez PayPal,bylaś pierwsza, ale to świetny patent :)

  18. Nieznane's awatar Li pisze:

    Aha, wszelkie komentarze kreatury pod nickiem Inspektor Leśny będę bezwzględnie kasować :) Z uśmiechem na mych pięknych ustach :)

  19. Nieznane's awatar Li pisze:

    Świetna opowieść, Monna:)Agata, biedni i głupi, ja też im współczuję :)

  20. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Kochana Li, tym ludziom żal po prostu d… ściska, że tyle osób Ci zaufało i brużdżą. Widocznie taka ich rola, biedni są, oj biedni. Pozbawieni wiary w życzliwość i bezinteresowność drugiego człowieka. Naprawdę szczerze im współczuję. Cieszę się, że Sylwia może na trochę odetchnąć. Ludzie są wspaniali i tego się trzymajmy :))))Agata

  21. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Biegając po necie natknełam sie na taki fragment książki "Demon i panna Prym":"pewien czlowiek wedrowal ze swym koniem i psem. zaskoczyla ich burza i schronili sie pod ogromnym drzewem, w ktore uderzyl piorun i wszyscy zgineli. jednak czlowiek ow nie zorientowal sie, ze opuscil juz ten swiat, i podjal na nowo wedrowke ze swymi towarzyszami. czasami umarli potrzebuja troche czasu, by uswiadomic sobie nowa sytuacje.czlowiek, kon i pies wspinali sie mozolnie po zboczu gory, byli zlani potem i umierali z pragnienia, bo slonce grzalo niemilosiernie. na zakrecie dostrzegli wspaniala brame, cala z marmuru, prowadzaca na wylozony brylami zlota plac, gdzie bieglo zrodlo krystalicznie czystej wody. wedrowiec zwrocil sie do straznika pilnujacego wejscia: "witaj!" "witaj, wedrowcze!" "powiedz mi, coz to za piekne miejsce?" "to niebo" "jakie to szczescie, ze trafiles do nieba! jestesmy bardzo spragnieni" " mozesz wejsc i napic sie do woli" – odrzekl straznika, wskazujac zrodlo. "moj koniec i pies takze sa spragnieni" ." bardzo mi przykro, ale tutaj zwierzeta nie maja prawa wstepu". wedrowcowi bardzo chcialo sie pic, ale nie zamierzal opuszczac w biedze swoich przyjaciol, z zazelm podziekowal straznikowi i ruszyl w dalsza droge. wspinali sie jeszcze bardzo dlugo i calkowicie juz wyczerpani dotarli do starych, zniszczonych wrot prowadzacych ku polnej drodze wysadzanej drzewami. w cieniu nieopodal lezal czlowiek z glowa przykryta kapeluszem. "witaj!" – odezwal sie wedrowiec. wyrwany ze snu mezczyzna skinal tylko glowa. "umieramy z pragnienia, ja, moj kon i moj pies". "posrod tych skal znajdziecie zrodlo. mozecie pic do woli" kiedy juz wszyscy ugasili pragnienie, wedrowiec podziekowal nieznajomemu. "wracajcie tu, kiedy tylko przyjdzie wam na to ochota". "powiedz mi, jak nazywa sie to miejsce?". "niebo". "niebo? przeciez straznik marmurowej bramy powiedzial, nie niebo jest tam!". "tam nie bylo nieba, tylko pieklo". wedrowiec poczul sie rozbity z tropu. "nic z tego nie rozumiem. jak moga byc pieklo nazywac niebem? pewnie niejedn czlowiek dal sie oszukac!" "tak naprawde to oddaja nam wielka przysluge, bo tam zostaja wszyscy, ktorzy sa zdolni porzucic w biedze swoich najlepszych przyjaciol…."I tak sobie myśle, że chyba wszyscy znaleźliśmy sie w niebie , dzieki Sylwi, jej Dzieciom, dzieki Li i dzieki kazdemu co coś tam wysupłał w zakamarkach swoich oszczedności. Monna