Cały dzień czekałam na wieczór.
Zmęczona tygodniem uświęcam piątek z jego gwarancją wolnego weekendu.
Siedzę na swoim łóżku i…
… mam mnie tylko dla siebie, mogę sobie zaborczo i swobodnie wyciągać myśli, oglądać je, jedne chować, inne odganiać, a jeszcze inne posłać gdzieś w świat.
A co na to Lec?
Różne myśli chodzą po głowie. Niektóre ją nawet opuszczają.
Laptop grzeje moje kolana swoim ciepłem, są takie chwile w życiu kobiety, gdy i takie ciepło przynosi spokój i ukojenie. Potrzebuję tego spokoju nocy po niepokoju dnia, bo codziennie poddając się biegowi wydarzeń, nie doganiam czasu dla koniecznej myśli analizy, odkładam ją na potem, a potem… jestem zaskoczona wynikiem, nie znajduję w nim swoich myśli, może wyparowały, zmieniły skład chemiczny, kwasy stały się zasadami, zasady nagle weszły w odczyn obojętny, opóźnienie mojej reakcji zabiło spontaniczność i oszukało instynkt.
Coraz więcej ważnych dla mnie spraw odkładam na potem, jakby miało mi to dać gwarancję długiego życia, jakby moje przekonanie, że nie mogę zejść z tego świata bez załatwienia swoich ludzkich interesów miało jakiekolwiek znaczenie dla losu i mojego zapisanego w nim czasu.
A co na to Lec?
Życie zabiera ludziom zbyt wiele czasu.
Skupiam się na codzienności, coraz mniej uciekam w marzenia, to wskutek zrozumienia, że droga do realizacji marzeń wcale nie jest bezpieczna, dla własnego spokoju wolę więc nazywać je zadaniami, najwyżej ich nie odrobię, zamiast rozczarowania dostanę tylko pałę i będę powtarzać rok.
Bo rozczarowanie niszczy mnie najbardziej, a ja przecież chcę żyć długo i szczęśliwie, w tej kwestii ciągle jestem konsekwentna.
A co na to Lec?
Cudna mozaika z naszych rozbitych marzeń.
Ten tekst napisałam dwa lata temu na poprzednim blogu.
Nic nie stracił ze swojej aktualności i dziś mnie to przeraziło. Nic się nie zmienia?
Jestem zmęczona, ale ciągle z nadzieją na…
Tylko, że dwa lata temu miałam o te dwa lata więcej czasu.
Dlaczego ciągle mi się wydaje, że jestem młoda i mam czas?
Li.

Li, wiecznie młoda i mądra, bądź pozdrowiona. Jak widzisz wygłosiłam pozdrowienie władców, i tak ma być, Tak ma byc, bo kobieta tak ma. Wiecznie młoda, bo przeciez w młodości siła, a kto ma byc silny na tym łez padole jak nie my, babeczki. Wiecznie ma czas, bo przeciez to na nas płec zwana brzydką ma czekać aż sie wypacykujemy blokujac na dwie godziny łazienkę,a nie na odwrót. Wiecznie władcza , i tu przywołam obraz tej szyi co to kręci głową( czytaj: globem). Powiem Ci, że jako przedstawicielka tej samej płci co Ty , mam tak samo. Wiecznie biegam za czymś, wiecznie załatwiam cos za kogoś , wiecznie o kimś mysle i kombinuje jakby tu zrobic ,żeby zrobic …itd. A kiedy przychodzi dzień, kiedy juz nie daje rady , kiedy ten menisk wypukły zadań do wykonania zaczyna sie przelewać z tej wypełnionej po brzeg szklanki …padam . Padam na piduszki jak ten listek od pitruszki. Wtedy jest okazja, żeby albo odegrać mała,zmeczoną i anemiczna kobietke , którą z nagła dopadła migrena, albo odwrotnie zostać generałową , która w swoim centrum dowodzenia knuje i układa plany wojenne. Gdy tak sie juz należę, nabyczę , nawywracam we wszystkie obydwa boki, dochodze do wniosku ,ze trzeba brać życie za bary i nie ma co tak rozmyślać, trzeba działac!Co do Twojego "mam czas" , to powiem Ci,że czytając te słowa przyszła mi na myśl moja Mama ( świec Panie nad Jej duszą). Ona tez zawsze miała czas. A dlaczego ? Bo była z nami. I pomimo wieku mocno posunietego , kiedy to inne standartowe mamusie, babcie i prababcie wskakuja w bambosze i w swym ulubionym fotelu, dziergajac na drutach skarpetki dla wnuczat rozmyslają o chorobach , Ona o nas wszystkich dbała, przytulała, uczestniczyła w naszym życiu i zawsze miała dalekosiężne plany. Bo przeciez im bardziej nam bije licznik, tym mamy wiecej zadań. A jak są zadania , to musi byc i czas na ich wykonanie. Podsumowując: ja swoje świetlane życie kobiety XXI wieku spedzam całkiem miło.Jak mam czas to siedze, obgryzam długopisy, stukam w klawiature i myśle . A jak nie mam czasu to tylko siedze.Czego sobie, Tobie i innym czytelnikom bloga nieżycząc pozdrawiam Monna
hi, hi… no przecież wiem, żeś mądra ;) mądrość przecież dokładnie na tym polega…
Jadwigo, nawet nie masz pojęcia jak podziwiam to, że ciągle Ci się chce :)
Agawa, czasem jestem bezdennie głupia, ale szczęśliwie zdaję sobie z tego sprawę i wtedy jestem mądra;)))
Li, zajrzałam do Ciebie kierowana skąd_innąd :) I jestem po prostu zakochana. W Twojej mądrości i dobroci. Do świata i ludzi.A wpłata oczywiście poszła.Mała cegiełka. Ale chcę budowac z Tobą, z Wami :)
Całe swoje zycie nie miałam czasu na nic, dzisiaj jako 66 latka też nie mam, bo dopiero dzisiaj ten czas wściekle pedzi i nic nie moge odłożyć na później, niestety
aurora: Żyć jest bardzo niezdrowo, kto żyje ten umiera. /Lec/ :)
Anabell, muszę znaleźć jakiś sposób na to zmęczenie, weekendy są za krótkie :)Od kilka lat nie ma radosnego okresu w moim życiu, ale w sumie wcześniej też nie było lekko:) A jednak ciągle mi się wydaje, że nie jest źle :) I tego się trzymam!
Echoes, szczęściaro przed podróżą do Chin :)Wydawało mi się, że czterdziestka jest przereklamowana, ale niestety była to tylko opóźniona reakcja, haha :))
"Życie jest pełne bólu, cierpienia i nieszczęść, a w dodatku jest za krótkie" Woody Allen rzekł:-)
Li, bo jesteś jeszcze młoda, tylko bardzo, bardzo zmęczona i to nie tylko fizycznie, psychicznie też.To,że nie uciekasz w marzenia to wynik ciągłego napięcia, obawy o zdrowie i życie najbliższych.Gdy drżysz codziennie o czyjeś życie nie masz szans na marzenia, bo wiesz,że musisz być tu i teraz, super przytomna, trzeżwa, gotowa na każde skinienie.Gdy to pisałaś to też nie był radosny okres w Twym życiu.
Li, chyba większości z nas wydaje się, że jesteśmy młodzi i mamy czas. Czy to takie złe? Ważne tylko, żeby nie odkładać życia na później i wierzyć, że najlepsze jeszcze przed nami. A skupianie się na codzienności i brak ucieczki w marzenia, jak wynika z moich własnych obserwacji, to efekt przekroczenia czterdziestki :) Uściski