Są filmy, które kłują w moją wrażliwość i zostawiają w niej ślad nie do zatarcia.
Wczoraj wieczorem płakałam do łez i śmiałam się do łez na „Jak zostać królem”.
Cudowny, fantastyczny, znakomity, grający na najczulszej nucie film. A Colin Firth będący od lat moim fizycznym ideałem mężczyzny, ze swoją pewną charakterystyczną nieporadnością, nieśmiałym spojrzeniem, ale z niezwykłą wewnętrzną siłą tą rolą zajął moje serce na wieki wyrzucając z niego nawet Indianę Dżonsa.
Pzeczytałam ostatnią książkę Grocholi, niby to czwarta część przygód Judyty. Tytuł „A nie mówiłam!”.
Można ją sobie darować, nie dorównuje poprzednim częściom ani trochę, nudna, pisana na siłę i kompletnie bez grocholowatej lekkości. Szkoda! Jedyną przyjemnością przy jej czytaniu była kąpiel w pachnącej mandarynkami pianie…
Niedzielę czas zacząć!
Li.
PS. W linkach mam Dom w Toskanii.
Autorka tego bloga Anita Stojałowska wydała książkę pod tym samym tytułem, ale nie są to teksty z bloga.
Coś innego i zaskakującego. Polecam Wam gorąco, świetnie się czyta, jest słodko-gorzka, to moj ulubiony smak i nuta zapachowa.
PS. W linkach mam Dom w Toskanii.
Autorka tego bloga Anita Stojałowska wydała książkę pod tym samym tytułem, ale nie są to teksty z bloga.
Coś innego i zaskakującego. Polecam Wam gorąco, świetnie się czyta, jest słodko-gorzka, to moj ulubiony smak i nuta zapachowa.

Uwielbiam marnotrawić czas oglądając Colina…Bo, jakem zła córka, to błogosławione marnotrawienie… Czy jakoś tak;)
zapomniałam się podpisać – "v" oczywiście ;)
Zgadza się, film aktorsko bezbłędny, ale jak dla mnie nudny, przewidywalny. Zabrakło w nim historii, czegos co sie zadzieje, wszystko przewidywalne i słabe. Poczekamy zobaczymy;)
Ależ jeszcze co najmniej trzy: Geoffrey Rush- tu nie mam najmniejszej watpliwości, scenografia i reżyseria! Choć ostatnio typowanie wyników konkursowych mi nie wychodzi… :P
Oscar dla C.Firtha, to wszystko :)
Przeczytałam ostatnio książke Chris'a Stewart'a, Jeżdżąc po cytrynach, Optymista w Andaluzji, to urocza ksiażka jest napisana przez byłego członka grupy Genesis o jego zyciu w Hiszpanii, polecam, sympatyczna, na stresy znakomita
V. a załóż się, że Oskary będą :)
Dość dobry, ale czy na miano kilku Oscarów? Wątpię. v.
Miałaś rację i nie waham się tego przyznać :)Wredna też byłaś :PCałusy :)
Li, dziękuję Ci za tę przyjemny, słodki nepotyzm, poczułam się jak w domu, czyli we Włoszech, gdzie swój swego…A przecież byłam taka niedobra, taka niedobra i wredna, choćby ta notka o konkursie na blog roku. Ale sama widzisz, że miałam rację, no powiedz:)))Pozdrawiam gorąco. I jeszcze dodam, że u nas wiosna, kurczę, wczoraj pierwszy raz od listopada(!) wyszłam na spacer po górkach i było 15 stopni, słonko świeciło pomarańczowo, zachodząc sobie nad Anghiari, powietrze nagrzane, nawet mój mąż powiedział, że ładnie mi w tych okolicznościach, a ja mu na to, że żyję, więc mi ładnie z tym życiem. Całusy. Anita
Czytam bloga Anity i uwielbiam. Jestem chyba nienormalna, ale przez książkę pół nocy ryczałam! Mężczyznę nawet mojego budziłam i roztrzęsiona opowiadałam. Później się w bloga wczytałam, później… Ola
Cieszę się, że pani G. Cię rozczarowała:) Dana
Joasiu, ja mu talentu nie odmawiam, wręcz przeciwnie, jako Peter Pettigrew był genialny, ale jakoś do postaci Churchilla mi nie pasował…
Filmowy Churchill – znakomity angielski aktor Timothy Spall. Polecam Wam "Wszystko albo nic" Mike'a Leigh.
A, widzisz, Li, ja na Harrym nie byłam, stąd moje spectrum było zawężone. A Churchillowi filmowemu na pewno dostało się sporo ze środków aktorskich użytych do Parszywka :).
Piotruś, no co Ty, pewnie że kupiłam i przeczytałam. W łóżku, a nie w wannie, to nie jest książka, której nie szkoda zamoczyć :)
w księgarniach jest "Nuda" Alberto Moravii, na pewno lepsza niż Grochola :)
Beem, a jak Churchill mógł im sie udać, skoro w Harrym Potterze grał tę szuję Parszywka? :)Mam nadzieję, że zgarnie wszystkie, dawno żaden film mnie tak nie zachwycił!
Mnie tam Pani G. z nudów obniżyła cisnienie;-))Powiem Ci coś: nigdy za nią nie przepadałam, ale muszę przyznać, że "Trzepot skzydeł" to znakomita książka, świetne studium kobiety-ofiary przemocy. Za tę jedną książkę kupuję jej książki i ciągle się rozczarowuję… Ale nogi ma niezłe, to fakt!
Obejrzałam ten film przedwczoraj, też mnie zachwycił, weszłam tam od stóp do głów i się zatraciłam. Fantastyczna atmosfera. Świetni aktorzy.Tylko Churchill im się nie udał. Ale to drobiazg. No i tytuł polski ma się nijak do wieloznaczności angielskiego. Ciekawe ile Oscarów zgarnie?
Tak, Li! Mnie też ten film zauroczył: mądry, czuły, bezpretensjonalny i w dodatku znakomity warsztatowo. Aktorski i reżyserski majstersztyk.Na temat pani G. będę milczeć jak zaklęta, bo ten temat zawsze podnosił mi ciśnienie:)