Nie pojechałam do Pragi, ale wewnętrznie wyjechałam daleko, podejmując liczne próby relaksu z urlopem od laptopa w tle.
Nie pojechałam do Pragi na prośbę Taty, a skoro jest przecież jedynym mężczyzną, którego życzenie jest dla mnie rozkazem…to zostałam w Krakowie z rozumiejącymi sytuację córkami.
Tata kolejny raz miał nadzieję, że nareszcie zostanie podana mu chemia w dawce zdolnej do podjęcia walki z Obcym. Niestety, jego płytki krwi są jak V kolumna, sieją dywersję i morfologia wychodzi fatalnie.
Czy ktoś zna sposób na spowodowanie wzrostu płytek krwi? Obecnie oscylują w granicach 68 tysięcy, a jest to co najmniej dwa razy za mało.
Wbrew czarnym scenariuszom Tata żyje, ale nie ma się dobrze. Nadrabia czarnym humorem, nie ze mną jednak takie numery… Fatalną sprawą jest to, że ciągle nie można mu podać właściwej chemii, ta którą go raczą od czasu do czasu jest jak głaskanie kota za uszkiem- ledwo, ledwo… ech!
Nie pojechałam do Pragi, ale wyleguję się w łóżku do południa, piję kawę z mlekiem, czytam, piszę i jestem w tym wszystkim na swój sposób szczęśliwa.
I jeszcze mam do przekazania parę słów od Sylwii (słów było tysiące, z lenistwa skracam przekaz do minimum…): dziękuję, dziękuję, dziękuję!
Wpłynęło od Was w sumie 4180 złotych i kilka wspaniałych i naprawdę hojnych paczek.
A ja poganiam komornika, mam nadzieję że w kwietniu dostanie już alimenty z Funduszu.
Gdyby tak się jednak nie stało, to przecież ma na kogo liczyć, prawda?
Przeciągam się leniwie, idę pod prysznic, koty w ilości czterech sztuk leżą zgodnie w nogach mojego łóżka, pies pomiędzy nimi, dzieci jeszcze śpią, życie chwilowo jest znośne.
W ramach uszczęśliwiania się drobiazgami kupiłam wczoraj w Almi Decor dwa świeczniki.
Zobaczcie sami, czyż nie są czadowe?
I jeszcze mam do przekazania parę słów od Sylwii (słów było tysiące, z lenistwa skracam przekaz do minimum…): dziękuję, dziękuję, dziękuję!
Wpłynęło od Was w sumie 4180 złotych i kilka wspaniałych i naprawdę hojnych paczek.
A ja poganiam komornika, mam nadzieję że w kwietniu dostanie już alimenty z Funduszu.
Gdyby tak się jednak nie stało, to przecież ma na kogo liczyć, prawda?
Przeciągam się leniwie, idę pod prysznic, koty w ilości czterech sztuk leżą zgodnie w nogach mojego łóżka, pies pomiędzy nimi, dzieci jeszcze śpią, życie chwilowo jest znośne.
W ramach uszczęśliwiania się drobiazgami kupiłam wczoraj w Almi Decor dwa świeczniki.
Zobaczcie sami, czyż nie są czadowe?
Li.


1. spożywanie białka w formach najlepiej dostępnych tzn. ryba,drób, fasola i soja2. sok z burakow
Nie wiem na co choruje Twoj tata,ale ja kilkanascie lat temu leczylam maloplytkowosc na hematologii w KRK. bylam umierajaca,jak wiekszosc pacjentow na tym oddziale.Mialam srednio 5000 plytek,chociaz zdarzaly sie wzloty i upadki. po roku leczenia roznymi cudownymi lekemi,ktore nie dawaly zadnego efektu lekarze postanowili mi wyciac sledzione.OPERACJA byla ryzykowna,nikt mi nie gwarantowal ze przezyje…Po kilku latach urodzilam dziecko.Dzis coreczka ma 11 lat. Pozdrawiam. I pamietaj,nigdy nie mozna tracic nadziei.
na płytki – czynnik wzrostu.zapytaj u onkologa czy można Tatę wystymulować czynnikiem.np. firma Amgen produkuje takie leki.
Dzięki Dziewczyny, cenne te rady!
Sok ze świeżych buraków,sok z pomarańczy – świeżo wyciśnięty. Do tego zbilansuj Tacie tak dietę by było dużo – fasoli, szpinaku,soczewicy, żółtka z jajek,i wątróbki. Czy tata łyka witaminę B12 i kwas foliowy? Li poczytaj też tu: http://www.newsweek.pl/artykuly/wydanie/1020/talerzem-w-raka,30074,1 i tutaj: http://www.crazysexycancer.com/Ta ostatnia strona – anglojęzyczna – mówi o piciu soku z grassu::):) – czyli młodziutkiego wykiełkowanego zboża.To jest taka bomba witaminowa – że nie ma nic lepszego. Wejdź tam sobie, przeczytaj historię tej dziewczyny, buduje jak diabli. A tu masz o hodowli:http://trawapszeniczna.pl.tl/HODOWLA-TRAWY-W-DOMU.htmOna jest tez do kupienia w sklepach, w Polsce również – kupowaliśmy, nie pamiętam teraz gdzie, ale na bank znajdziesz w necie w bio sklepach. Ja mam jeszcze ze Stanów taką trawę sproszkowaną – łatwiej i szybciej się ją przyrządza. Jest obrzydliwa w smaku, ale po miesiącu masz o wiele lepsze wyniki krwi. Może masz kogoś znajomego w Stanach, kto By Wam wysłał? Trzymam kciuki za Tatę. i za płytki. spróbuj faszerować Go tymi sokami – non stop, i dietą. Powinno pomóc.Mam taką nadzieję.
Bardzo serdeczne myśli Ci posyłam. Przez ostatnie dni nadrobiłam to, czego nie przeczytałam od listopada, bo opiekowałam się swoim chorym tatą. Taty już nie ma – ale, Li, mój miał 85 lat i od 10 lat chorował na nowotwór. Twój z pewnością młodszy i silniejszy, z wolą walki. Pięknie, że nie pojechałaś, że z nim jesteś. Moja przyjaciółka która miała bardzo złą morfologię, powodującą odwoływanie naświetlań dostawała w warszawskim Centrum Onkologii kilkakrotnie transfuzje, które poprawiały morfologię. Czy w wypadku Twojego taty lekarze nie rozważają takiej możliwości? Trzymam za Ciebie kciuki, pozdrawiam serdecznie. Panistarsza
Ja dodaję jeszcze kilka ząbków czosnku.Sok jest świetny pod warunkiem, że nie cierpi się na nadkwasotę. Uważam jednak, że nie ma to jak świeży, prosto z sokowirówki. Dana
Płytki krwi, sok z kiszonych buraków , zrobiony w sposób następujacy: buraki 2 kg obrać, opłukać, pokroic zalać wodą ciepłą, wrzucić skórkę chleba razowego, po 3 dniach zlać i pić zamiast wody i innych napojów, doskonały!
Li,przepraszam,że wpisuję to w Twoich komentarzach, dotychczas miałam dostęp do Chustki czyli Asi, dzisiaj pokazało się, ze nie jestem wpuszczona, nie wiem, ale może Asia przeczyta ten komentarz? Chciałam sprawdzić co z kotami dałam notki w tej sprawie na kilku blogach,u dziewczyn kochajacych koty, nie wiem czy pomogło?pozdrawiam
Agawa, niestety ja też nie jestem tam wpuszczona:(
Ojej… A wiesz, Li, co się stało u Chustki? Zmienione są ustawienia i nie można zajrzeć? No i jak ja mam iść spać?…
Koty – cudo :)Dla Taty moc pozdrowień, uścisków, życzeń… … i jeszcze sok z kiszonych buraków… koniecznie, w ilościach hutrowych… (przepis na forum dla amazonek: http://www.amazonki.net)A Ty sobie odpoczywaj… U nas ferie już pojutrze; jak ja się cieszę :) Mam plik książek; i marzenie o kawie w łóżku o poranku… ;)A Praga – nie zając. Stoi o stuleci, to postoi jeszcze trochę ;) i poczeka na Was :)
Przecież wiesz, że możesz liczyć….
Coś mi się zdaje, że Asia( Chustka) miała problemy z krwią. Może ona poradzi?
W ciężkich przypadkach warto sięgnąć po rzeczy, których nie poleci żaden lekarz. Warto spróbować wszystkiego. http://www.terapiagersona.com.pl/
koty super :) tez chce!!!:))))))))))))))))))))))))))))
Karla, masz mistrza w przekazywaniu informacji;-))
Praga nie ucieknie… Czerp zewsząd małe radości i patrz z nadzieją w przyszłość.Świeczniki czadowe:)Aaa, znalazłam dziś ksiegarnie w której miałam możliwość zamówić książkę Anity. W sobotę przeczytam:)Ściskam mocno.
Trzymam się.
Może to ostateczność, ale nie byłoby szybciej gdyby rozważyć transfuzję krwi? Bo ile musielibyście w tatę wlać różnych soków witaminowych czy "ulepszaczy" krwi żeby odzyskał tyle płytek krwi ile potrzeba. Nie jestem znawcą, ale taki pomysł przyszedł mi do głowy ;-). Kotki w butach są prześliczne, po prostu bajeczne! Trzymaj się moja droga!
Tak, koty aż się proszą, żeby na podstawkach stała nie świeczka, ale szklaneczka albo kieliszek, pełne. Właściwie to powinna butelka np. szampana, ale za małe biedactwa. Rozkoszne są.
Koty kojarzą się z lokajami z Carskiego Sioła;-)Te buty… ;D
Nie wiem na ile to pomaga, ale mąż mojej koleżanki, gdy w trakcie leczenia raka prostaty miał problem z płytkami, ona w niego wmuszała surowy sok z czerwonych buraków, ponoć z hodowli ekologicznej.Kiedyś rzeczywiście czytałam,że sok ten ma właściwości krwiotwórcze, ale nie wiem czy poprawia ilość płytek. A świeczniki przezabawne. Trzymaj się, Li.