Mógł się walić mój świat, ale jedna rzecz od dwunastu lat zawsze była niezmienna i niewzruszona- pachący porządkami Pani Jadzi piątek.
„Kocham Panią nad życie Pani Moniczko, ale nie dam już dłużej rady”- powiedziała mi wczoraj, a mnie najpierw stanęło z żalu serce, a potem popłynęły łzy.
No bo jak to będzie bez Pani Jadzi?
Mojej Przyjaciółki, naszej domowej instytucji od wszystkiego, podpory, powiernicy, ukochanej przez dzieci, psa i koty mądrej i cudownej kobiety?
Mojej Przyjaciółki, naszej domowej instytucji od wszystkiego, podpory, powiernicy, ukochanej przez dzieci, psa i koty mądrej i cudownej kobiety?
Nie jest sztuką znaleźć kogoś do sprzątania, sztuką jest z kimś kto wchodzi nam do domu, do sypialni, do łazienki, do szafy nawiązać taką więź, że nie ma tabu intymności, naruszania prywatności, a jest zwyczajna radość z cotygodniowego zobaczenia się z kimś tak dobrym, przyjaznym, wiernym i kochanym.
Pani Jadzia kończy w tym roku 75 lat.
Od dłuższego czasu widziałam, że coraz trudniej jest jej sprzątać, skarżyła się na ból ręki, mówiła, że musi już ode mnie odejść, że nie sprząta już tak dobrze jak kiedyś, że… ech, ale miałam nadzieję, że nie odejdzie tak szybko, egoistycznie jej potrzebowałam, już tęsknię, brak mi słów.
Pani Jadzia kończy w tym roku 75 lat.
Od dłuższego czasu widziałam, że coraz trudniej jest jej sprzątać, skarżyła się na ból ręki, mówiła, że musi już ode mnie odejść, że nie sprząta już tak dobrze jak kiedyś, że… ech, ale miałam nadzieję, że nie odejdzie tak szybko, egoistycznie jej potrzebowałam, już tęsknię, brak mi słów.
Jest mi bardzo smutno, za bardzo przywiązuję się do ludzi.
Przyznaję-to moja wielka wada.
Przyznaję-to moja wielka wada.
Li.

Panie Jadzie, Jagódki, Ele… i wszystkie inne. Takie dobre kobiety, które pomagają nam żyć. Aż się przestraszyłam na myśl, że moja Pani by sobie poszła… I dobrze rozumiem, o co chodzi z intymnością… Jakaś kobieta dotyka mojej bielizny, a pomimo to czuję się z tym bezpiecznie… Mam nadzieję, że szybko znajdziesz godną następczynię. Dom bez czułych rąk Pani Pomagającej zaczyna być smutny…
Rozstania sa na pewno przykre, ale nic nie trwa wiecznie… z drugiej strony to nie jest prosta sprawa wysprzatac wszystko w jeden dzien….nie jestem w tej kategorii wiekowej, a sprzatam etapami…np. tylko podlogi, albo tylko lazienki…bo inaczej nie dalabym rady.Usciski..
Wzruszyłam się. Ja też nienawidzę rozstań.Współczuję Ci bardzo. Dana
Wiem, wiem…jest Ci ciężko na samą myśl… Li, my też będziemy tęsknić za opowieściami o P.Jadzi zwłaszcza o tych opisanych kartonach w trakcie przeprowadzki ;).
Aga, rzecz w tym, że Pani Jadzia to Pani Jadzia. Lepiej tego wytłumaczyć nie potrafię. Dla niej zawsze chciało mi się w piątkowy wieczór odwozić ją do Huty, w sumie 24 km, ech… będę mieć wolny piątkowy wieczór, ale mój dom będzie za nią tęsknić!
No cóż… na pewno będzie Ci smutno, ale z czasem znajdziesz zastępczynię i może to będzie replika Pani Jadzi? Wierzę, że znajdziesz godną zastępczynię. Życzę Ci tego!!! P.S. Ppomyślałam o Sylwii, może ona będzie chciała zastąpić P. Jadzię? Masz do niej zaufanie, a to już coś! Dziewczyna jest w potrzebie i Ty też! :)
Nic nie trwa wiecznie w tym samym stanie. Rozumiem twoje rozterki ale Pani Jadzia wszak nie odchodzi w niebyt. Nadal będziecie się widywać.
Miałam taka panią Alę, była wiele lat, ale wiek i choroba nie pozwoliły na dalszą pracę, wiem co to znaczy, ale Ty Dobry Człowiek jesteś, znajdziesz kogoś, kto będzie w potrzebie i znów będzie wiernym towarzyszem przez kolejne lata, ja w to wierzę.
Wiem, rozumiem. Ale życie ciągle nam zmienia, chcemy, czy nie. To się pocieszam.
Ech…:*
Beem, Pani Jadzi nikt nie zastąpi, nikt.
Też to niedawno przechodziłam, trwoga i smutek mną szarpały, no bo jak to? Nie ma siły? Okropne! Ale wyobraź sobie, dobrze w sumie na tym wyszłam, pomijając straty moralne. Mam taniej i staranniej. I miło też.
To niech przychodzi dalej co piątek. Posiedzieć przy kawie… :)