Narzuciłam sobie zakaz pisania, bo tyle smutku wokół, po co mam go rozsiewać dalej, jest jak chwast nigdy nie do wyplenienia.
Oszukuje i mami, bo gdy wydaje się, że już jestem go pełna bez miejsca rezerwowego, gdy jakoś go oswajam, przykrywam niemyślą i zaniedbaniem, on wybucha jak wulkan nową erupcją problemów.
Oszukuje i mami, bo gdy wydaje się, że już jestem go pełna bez miejsca rezerwowego, gdy jakoś go oswajam, przykrywam niemyślą i zaniedbaniem, on wybucha jak wulkan nową erupcją problemów.
Jednak nie jestem odporna, psiakostka, ani taka twarda jak mi się wydawało.
Wszystkie moje miękkości są obite i pełne siniaków od walki z losem.
A przecież na drugim planie toczy się „normalne” życie, muszę o nie zadbać, dać jeść, nastawić pranie, wyjść z psem i zatankować auto.
Stare samoratunkowe sposoby nie dają rady…wczoraj kupiłam sobie piękne buty i nie pomogły!
TEN smutek odporny jest i na zakupy i na nowe perfumy i na dotyk kosmetyczki.
Musi się wydziać, muszę go przeczekać.
A przecież na drugim planie toczy się „normalne” życie, muszę o nie zadbać, dać jeść, nastawić pranie, wyjść z psem i zatankować auto.
Stare samoratunkowe sposoby nie dają rady…wczoraj kupiłam sobie piękne buty i nie pomogły!
TEN smutek odporny jest i na zakupy i na nowe perfumy i na dotyk kosmetyczki.
Musi się wydziać, muszę go przeczekać.
Znalazłam sobie jedno tabu, miejsce wolne i niedostępne dla złych wciórności.
Mam tu śliczną pościel, czasem kielich z czerwonym wytrawnym, laptopa, książkę i poczucie, że nareszcie mam własne łóżko i nie (za)waham się go użyć.
Od soboty mam prawdziwą sypialnię, z półkami na książki i z lampą do czytania.
Jeszcze tylko rolety w okna i obrazy na ściany… i będzie cudnie.
A co na to Lec? Wiadomo:
Wszystko mija, nawet najdłuższa żmija.
Li.

Moi kochani, Tata ciągle żyje, tylko umiera.
Li, potrzeba czasu, żeby sprawy się ułożyły.W sumie – cóż z tego…Potem nic już nie będzie takie samo.Będzie i n a c z e j…
Trzy dni bez literek Li to prawie jak cała wieczność!!! Smutno mi, ale rozumiem Ciebie. Ściskam mocno w tych trudnych chwilach. Jestem myślami i sercem z Tobą… Daj chociaż znak, że trzymasz rękę na pulsie.
Li… przytulam mocno_mocno.Im dłużej do Ciebie zaglądam, tym bliższa mi się stajesz. Taka pokrewna dusza odnaleziona przypadkiem w gęstwinie sieci…I Lec własnie tymi słowami dodaje mi otuchy od dawna. I już wiem, że wszystko mija… nawet najdłuższa i najgorsza żmija… Raz jeszcze – po prostu przytulam.
potrzeba czasu, jako lekarstwa najlepszego, sciskam
Przytulam mocno, Li.
Biedna Li,biedna, pomyślisz sobie, że cię małpuję, tu gosposia, tu trudy życia, ale ja też, jak mi wszystko jest wbrew i brak życzliwości ze strony świata, ładuję się do łóżka. Nie ma lepszego miejsca. Herbata, stolik, książki, dwie lampki, jedna do czytania na leżąco, druga na siedząco, wygodnie, tak jak lubię. To mój kawałek podłogi, no i trochę ponad nim.
Li, sercem i myslami z Toba….trzymaj sie…usciski
Li, jest mi ogromnie przykro!!! Ściskam Cię mocno! Trzymaj się!!!
Niech będzie pięknie ….
Li, przyjedź na kilka dni, poskrobiesz freski, napijesz się wina, zrobię Ci makaron z oliwą i cytryną i wrócisz z wiosennym wiatrem w skrzydłach…To co? Anita
Oj zapaść smutkowa ciężka jest…Jak wiosna zapuka ona minie, bo słońce nie da się smucić. ja taką mam nadzieję…
Mija ta żmija, mija, ale czasem wydaje się nam,że przyrosła do podłoża.
Joasiu, po raz pierwszy w życiu przeżywam smutek nieopisywalny. Ściskam mocno!
u mnie też smutności pożarły świat. Trzeba chyba im udzielić głosu…