Plan dnia z planem buntu w tle.

Wstaję wcześnie rano, ogarniam mniej lub bardziej sytuację domowo-szkolną.
Wychodzę zaraz po dzieciach, albo mogę jeszcze trochę pobyć w domu i to są najmilsze chwile dnia.
Pracy i stresu mam dużo za dużo, jak już w to wejdę, to błąkam się do wieczora, z małą przerwą na sprawy obiadowo-domowe.
W międzypracy wychodzę na godzinę, by  odwieźć Młodszą na zajęcia.
Wracam i za dwie godziny znowu wychodzę, by dziecko odebrać.
Podrzucam ją do domu, albo zabieram ze sobą i robię zakupy dla siebie i dla Rodziców.
Zawożę je do Nich, stojąc w gigantycznym korku, bo rondo ciągle w remoncie.
Wracam do domu w okolicach dziewiątej wieczorem. Czasem o dziesiątej.
A i tak z reguły mało kogo zadowalam.
Jestem beznadziejną córką i ojcomatką.
(Narasta we mnie jednak takie poczucie buntu, że jak walnę, to…!!!)
A dzieci to mam z Nikim. Nikt nie interesuje się ich sprawami, no bo jak ma się interesować, skoro jest Nikim? Nikt został profesorem, to zapewne zabiera bardzo dużo czasu. Tego czasu, który mógłby być zmarnowany na weekend z córkami. Albo przynajmniej na kilka dni ferii. Albo na jedno popołudnie.
Marzę o wolnym weekendzie.
Samotnym, wolnym weekendzie, w posprzątanym domu, w łóżku, bez telefonu, bez pośpiechu, bez konieczności gotowania obiadów, z usprawiedliwionym lenistwem, z maseczką na twarz, szyję i dekolt, z płatkami nawilżającymi pod oczami, w ciepłym frotowym szlafroku, ze śniegiem szalejącym za oknem, co wzmaga poczucie bezpieczeństwa i przytulności… rety…
Li.

15 Responses to Plan dnia z planem buntu w tle.

  1. Nieznane's awatar Agawa pisze:

    Li, długo Cię nie ma…Martwię się… Jak sobie radzisz? Daj mały znak życia…

  2. Nieznane's awatar Jola pisze:

    Li, a co na to Lec?"Samotności, jakaś ty przeludniona!"

  3. Nieznane's awatar monina pisze:

    wiem o czym piszesz, niedawno sama to przeżywałam i z ulga powitałam ferie zimowe i pomoc rodziców dzięki którym spędziłam takie lenistwo że po kilku dniach z nudów błagałam juz by dzieci wróciły:0 ale co było moje to moje!pzdr

  4. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Co tam słychać u Sylwii? lepiej coś? staram się ją regulrnie wspomagać i wierzę, że będzie dobrze. Czytam Cie regularnie i bardzo to lubię.www.nawetsieniebronie.blog.onet.pl

  5. Nieznane's awatar jadwiga pisze:

    z marzeniami tak pieknie nam do twarzy, a rzeczywistość , huśtawka nastrojów, szczególnie teraz, ale nikt nie ma łatwo, a profesor nadzwyczajny jest taki zupełnie zwyczajny lub juz prze-kształcony, jaka szkoda,.. całusy i przytulaki, jak mawiaja moje wnuczkij

  6. Nieznane's awatar Agawa pisze:

    Zaglądam z nadzieję na słoneczny wpis… Słoneczko za oknem. Może troszkę lżej na duszy? Powyżej Anonimowy mądrze napisał: najtrudniejsze, najbardziej męczące są nienazwane lęki, niewymyśłone_do_końca myśłi…Może potrzebujesz z kimś pogadać?…Nieustająco przytulam….

  7. Nieznane's awatar Avatea pisze:

    Jak ja Cię dobrze rozumiem… Samotny weekend – marzenie.Nie zadowalam wszystkich…a zwłaszcza rodzicówtyle, że mój Faszysta ostatnio jakby cieplejszy…Przytulam…delikatnie…

  8. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Pierwszy raz się odzywam, ale pewnie nie ostatni. Czytam co piszesz od czasu konkursu. Gdyby nie to że wysiadły mi oczy przy czytaniu Twojej historii (cały dzień pracuję na komputerze w pracy) to doczytałabym ją do końca. Ale wszystko przede mną :) Podoba mi się (jeśli tam można to ująć) autentyczność Twoich uczuć, a właściwie to jak potrafisz je wyrażać. Chyba to najbardziej ratuje w chwilach kiedy są trudne… Właśnie to, że potrafisz je ponazywać. Mam obawy jak przyjmiesz to co piszę, bo (jak sama kiedyś napisałaś) słowa można odebrać wieloznacznie. Ale mam nadzieję że w razie niezrozumienia zapytasz :) Może w tych wszystkich kłopotach najbardziej doskwiera nie sama ilość zajęć, choć jest ich bardzo dużo, co gonitwa myśli i wewnętrzny niepokój? Może trzeba się zatrzymać, a nie mając czasu na dłuższe wolne, dać sobie godzinkę, żeby sobie odpowiedzieć – co myślę, o co mi chodzi? Dopuszczenie bolesnych myśli daje też ulgę… Przynajmniej poznaje się wroga. huśtawka

  9. Nieznane's awatar Joanna pisze:

    dawaj córki do mnie, a sama leniuchuj :)

  10. Nieznane's awatar Li pisze:

    Yo :))) Ty to mnie zawsze rozśmieszysz;-)

  11. Nieznane's awatar Yo pisze:

    profesor rzeczywiście nienadzywczajny

  12. Nieznane's awatar Li pisze:

    Zorka, dzięki, ale nie będę czytać o hospicjum. Może kiedyś…Kakot, gdyby w tym co robię była choć odrobina perfekcji… ech…To codzienne obowiązki tak mnie przygniatają! I korki. Sciskam mocno!Anabell, często robię zakupy przez internet, ale mój tata chce to i to dokładnie z tego właśnie sklepu, żadnego innego. A korki w stronę wyjazdu na autostradę są notoryczne, bo rondo w notorycznym remoncie. Kiedyś do Rodziców jechałam 15-20 minut, teraz muszę liczyć godzinę.A co do Nemo: szkoda słów. Ściskam!

  13. Nieznane's awatar anabell pisze:

    Li, zapamiętaj na zawsze- nigdy nie zadowolisz wszystkich, cudów nie ma, a dążąc do zadowolenia wszystkich tylko i wyłącznie wpadniesz w depresję.Ty masz być zadowolona z siebie.Wtedy wszystko się układa naprawdę lepiej.Zerknij w internet, może u Was są sklepy netowe, dostarczające zakupy do domu. To prawdopodobnie bardziej się opłaca niż stanie w korkach.Wiem, chcesz być u Rodziców codziennie, ale jeśli zakupy będą dostarczone przez sklep, Ty masz możliwość pojechania do Nich w bardziej przyjaznych dla ruchu godzinach i nie marnować czasu w korkach. Nikt co cały poemat, niestety jakoś nie mogę dostrzec w tym człowieku ani uczuć ojcowskich ani nawet zwykłego poczucia obowiązku, wynikającego z tego, co głosi metryka córek.Nie bardzo wciąż rozumiem, dlaczego niektórzy przenoszą swą niechęć do byłej żony na wspólne dzieci.

  14. Nieznane's awatar zorka pisze:

    Rozumiem. Li.Mi pomaga wjazd do hospicjum. Szlafroki, łóżka, wyłączone telefony, obiadów gotować nie trzeba, sprzątać też nie.wychodzę stamtąd i znów chce mi się stać w korkach, gotować, walczyć i padać na pysk.Chcesz zerknąć? http://www.zorkownia.blogspot.comPozdrawiam serdecznie!

  15. Nieznane's awatar kakot pisze:

    Li, rety, nie poddawaj się. Dążenie do perfekcji i zadowalania wszystkich jest zabójcze – a w dodatku tak trudne do przezwyciężenia, gdy chodzi o tych, których się kocha. Wiesz, są rzeczy, które zrobić można i trzeba, i warto – i są rzeczy, które jednakowoż należy odpuścić. Nie powiem więc "odpuść sobie to jeżdżenie przez miasto", bo wiem, że tak naprawdę nie o dowiezienie zakupów chodzi. Ale z drugiej strony, może sprawdź możliwość załatwienia tej sprawy zdalnie – bo może się zdarzyć taki dzień, że całkowicie naturalnie i racjonalnie padniesz na pysk, i zakupy będą musiały dowieźć się same?