Przeżywam stany w skali dotąd mi nieznanej.
Gubię się w nich i desperacko szukając poczucia bezpieczeństwa najchętniej nie opuszczałabym granic łóżka, tu czuję się najlepiej.
Stany depresyjne? Możliwe. I na mnie musiała przyjść pora Wielkiej Smuty.
Boli mnie cały mój środek, szalejący w nim niepokój czyni spustoszenia, wznieca pożary i powodzie łez.
Nie piszę, nie odpowiadam na maile, nie wchodzę na gg, nie chce mi się gadać przez telefon, nie chce mi się z nikim spotykać, nie chce mi się niczego poza świętym spokojem.
Muszę znowu znaleźć w sobie siłę, ale nie mam siły jej szukać. Ot, klasyczna pętla na szyi.
Czasem słońce, czasem deszcz…
Wszystko mija, nawet najdłuższa żmija.
Clematisy na tarasie wypuszczają nowe pędy.
Li.

Li, Jędza dzisiaj odlatuje i przywiezie Tobie w prezencie ślicznego kota, którego wspólnie wybrałyśmy. Mam nadzieje, że znajdziesz miejsce dla nowego zwierzaczka :). Całusy Kochana!!!
Dzielności w tych trudnych chwilach. Jak dobrze Cię rozumiem! Mogę jedynie przesłac ciepłe myśli. Ilona
Trzymaj się Kochana Li. Agata
Dziękuję.Serdeczność wysyłamLi- dia
Mogę wszystko zrozumieć, bo zmarł Nasz Wielki Przyjaciel Rodziny,j
Li,nie czuję ruchu w Twoich ruchach……Obudź się wreszcie!!!Jeśli chodzi o mnie zaniedbałam dziś pewną sprawę( moim zdaniem-bagatelną)i dostałam niezłego kopa od przyjaciela. Tego mi było trzeba!Przez kilka dni będę chodziła prosto:)Prostuj się!!!
top swój smutek w litrach łez, ale oddychaj, patrz na słońce, odczuwaj, żyj.
Przytul kota , przytul psa, gawrona z tarasu tez przytul … warto ; Monna
Li, to minie… Wszystko mija…Teraz jest czas smutku. Później przyjdzie inny czas. Jeszcze niedawno pytałam się, czy kiedykolwiek będę się śmiać. Dziś się śmieję. Bo wszystko mija…Przytulam
Droga Li. Właśnie skończyłam czytać dwa Twoje blogi. Aż szkoda, tak się dobrze czytało… Cieszę się, ze jest nadzieja na książkę. Jesteś fantastyczną osobą, jestem pewna, że spotka Cię jeszcze w życiu wiele dobrego. Bardzo Ci tego życzę! Pozdrawiam.
I Ty wypuścisz jeszcze nowe, zielone pędy. Na pewno, Li.
A ja mysle, ze nie ma co walczyc z uzasadnionym smutkiem. Masz prawo do tych lez i nie powinnas czuc sie slaba czy winna. A po burzy przyjdzie slonce. Przytulam mocno.
"Siedzę w ciszyNic nie robięWiosna przychodziA trawa rośnie sama".Mam najlepszych Czytelników na caluśkim świecie:)
kup rower treningowy, wystaw na balkon i kręć:)
Ściskam Cię mocno. Wynagrodzimy Ci smutek choć w niewielkim stopniu, sprezentujemy Tobie kotka z Zielonej Wyspy i odrobinkę się uśmiechniesz, ok? :)*
Niedobrze, Li, niedobrze. Weź się w garść, bo tak dłużej być nie może!Nie raz udawadniałaś, że potrafisz. Spotkaj się z D., idź na pływalnię, pobiegaj z psem, napij się z przyjaciółmi etcWiem-łatwo mówić trudniej zrobić, ale sama wiesz, że musisz! Przytulam mocno i życzę siły.PS Ja też codziennie zmuszam się do działania:(
Przytulam…
chowaj się tam, gdzie bezpiecznie.siły życzę w przeżywaniu sztormu.uścisk.
Moja Kochana, rób to, co Tobie pozwoli odzyskać spokój – bo wierz mi, on prędzej czy później przyjdzie. A my tylko myślimy o Tobie serdecznie i zaglądamy tu co chwilę – czekamy. Panistarsza
:***