I znowu mijają noce i dni, chodzę po świecie z kolejną dziurą w sercu, dzieci chodzą do szkoły, z psem trzeba wyjść na spacer, wczoraj byłam na manicure, po dzisiejszej środzie będzie jutrzejszy czwartek, a po nocy przychodzi dzień.
Mam godzinę dla siebie, schną mi włosy, paruje kawa z mlekiem, obok mnie koty i pies, jutro kremacja, ostateczne unicestwienie materii, urna z popiołem i niekończący się serial wspomnieniowy w pamięci.
Szkoda mi Taty, tak bardzo mi go szkoda.
Ciągle odkładał życie na później, wydawało mu się, że ma dużo czasu, że jeszcze zdąży pojechać w tyle miejsc, że jeszcze zdąży przeczytać następną część książki znalezionej pod choinką.
Szkoda mi Taty bo planując przyszłość, nie przewidział teraźniejszości.
Li.

Li, właśnie minął tydzien, od momentu skremowania i pogrzeby Przyjaciela Rodziny, przezyłam to, sama organizowałam bo przyrzekłam, obiecała, stress ogromny, Wiem co znaczy odejście, przytulam najmocniej…
…
Beem, o swojej suce pisałam nie raz :) Nazywa się Kara Boska.A pies, o którym piszę teraz to bardzo tęskniący za swoim panem Vincent, bokser mojego Taty. Biedny Wicuś, on nic nie rozumie, nie chce jeść z tej tęsknoty, siedzi ciągle przy drzwiach, serce pęka, jak się na niego patrzy… czeka.A wszystkich ciepło pozdrawiam:)
Każdy z nas odkłada wiele rzeczy na pózniej bo to stwarza nam iluzję dłuższego pobytu na świecie.A potem odchodzimy i nam jest wszystko jedno, żal dotyczy tylko tych, co pozostali.Dla tych, którzy odeszli skończyło się cierpienie i niepewność – te doznania przechodzą na nas, pozostałych.Przytulam, Anna
czy uciekamy w przyszłość, bo boimy się żyć, żyć tu i teraz?
Pies, właśnie, jaki pies? Czasem się pojawia jakaś bezosobowa wzmianka.Albo jestem gapa, albo nic bliższego o nim nie wiadomo.Tylko koty były (cudne). Pokaż go i nazwij nam, bo biedny zwierzak na pewno czuje się niedowartościowany. Jak tylko będziesz miała ochotę.
szkoda, że tak często teraźniejszość nie planuje nas na przyszłość
Coż mogę powiedzieć?? Jestem i mocno przytulam. Marzenna i Bartek
Witajżadne słowa nie ukoją bólu po stracie tak bliskiej osoby.. wiem, bo sama 4 lata temu żegnałam umierającego Tatę – najlepszego przyjaciel jakiego kiedykolwiek miałam… tęsknie za nim bardzo, nadal.. czasem mnie odwiedza, ciągle z nim rozmawiam, ale tak naprawdę to mimo upływu czasu wciąż boli. Teraz żyję tak żeby był nadal ze mnie dumny, żebym mogła powiedzieć, że tego wszystkiego nauczył mnie mój Tata i że to dzięki Niemu jestem jaka jestem. ściskam Cię z całego serca, siły życzę na ten nielekki czas. Jesteś niesamowitą osobą, mam wrażenie, że góry dasz rade przenosić, ale pamiętaj, że dni ciężkie też są potrzebne – a my tu na Twoim blogu obserwując Cię i czytając jesteśmy też po to aby Cię wspierać. Będziemy tuż obok.
Li, odwiedzam Cię od jakiegoś czasu i podziwiam. Nie znam takich słów aby Cię pocieszyć ale szczerze wspólczuję. Uświadomiłaś mi, że żyję przeszłością i przyszłością a nie ma mnie w teraźniejszości. Pozdrawiam
Bardzo Ci współczuję, Li. Ale Ty żyj właśnie teraz mocniej jeszcze i radośniej, dla siebie i dla Niego. Sciskam Cię.
Li… …