Po co tu wchodzicie? (Ale niemiłe to pytanie:)) U mnie nihil novi.
Spadłam z przestworzy i trochę się potłukłam.
Spadłam z przestworzy i trochę się potłukłam.
Nie piszę, bo chwilowo jestem kobietą na skraju wyczerpania.
W sobotę wylądowałam na SOR-ze.
Tomograf, USG, EKG, morfologia, 200/130, potem 90/60, potem znowu jakieś szaleństwa własnego środka nad którym nie mam kontroli.
Tomograf, USG, EKG, morfologia, 200/130, potem 90/60, potem znowu jakieś szaleństwa własnego środka nad którym nie mam kontroli.
Robi sobie co chce, bezczelny typek.
Koncentruję się na przeżyciu kolejnego dnia. Cieszę się gdy nie boli mnie głowa.
Cieszę się jak uda mi się przespać noc.
Nie odbieram telefonów po 22.00, bo wtedy już śpię.
Wstaję rano, trawa rośnie, problemy też, wyjechałam za daleko i muszę zwyczajnie wrócić do siebie, po drodze załatwiając tylko życie.
Łatwizna… ale na pisanie nie mam siły.
Pytacie o Sylwię. Bardzo potrzebuje pomocy, chyba nawet bardziej niż ostatnio.
Szanowny partner ciągle aresztowany, do 15-go czerwca, a jej ciąża jest już bardzo zaawansowana i ma ciężki przebieg.
Sylwia jest bardzo samotna, nie ma przecież żadnej pomocy ze strony rodziny, naprawdę nie mam pojęcia jak ona daje sobie radę. Widzę tylko jak bardzo jest smutna i zmęczona.
Sylwia jest bardzo samotna, nie ma przecież żadnej pomocy ze strony rodziny, naprawdę nie mam pojęcia jak ona daje sobie radę. Widzę tylko jak bardzo jest smutna i zmęczona.
Ale ja nie mam odwagi prosić Was o kolejne datki! Jakoś dam sobie z tym radę sama.
Chyba. Chyba?
No więc jednak proszę, bardzo proszę. Pomóżcie. Bo ja też jestem już trochę zmęczona.
10, 20, 30, 40, 50… zł.
Sylwia Hala, Kraków, nr rach: 65 1050 1445 1000 0090 7055 3459
Li.
No więc jednak proszę, bardzo proszę. Pomóżcie. Bo ja też jestem już trochę zmęczona.
10, 20, 30, 40, 50… zł.
Sylwia Hala, Kraków, nr rach: 65 1050 1445 1000 0090 7055 3459
Li.
UPDATE:
Blogger oszalał i najpierw bez mojej zgody i wiedzy skasował tę notkę, napisaną nota bene w czwartek wieczorem, w piątek ukrywał ją gdzieś w swoich czeluściach, nie pozwalając mi wejśc w bebechy własnego bloga i dziś ją przywrócił, ale bez Waszych komentarzy! Przepraszam, ale nie mam na to żadnego wpływu.
Blogger oszalał i najpierw bez mojej zgody i wiedzy skasował tę notkę, napisaną nota bene w czwartek wieczorem, w piątek ukrywał ją gdzieś w swoich czeluściach, nie pozwalając mi wejśc w bebechy własnego bloga i dziś ją przywrócił, ale bez Waszych komentarzy! Przepraszam, ale nie mam na to żadnego wpływu.

No:)
no co Ty? :)
Nie wiem Yo dlaczego, ale w Twoich słowach zawsze widzę drugie dno :PJadwigo- ruch szkodzi, jestem tego przykładem;)
Li, nie można przesadzać nawet w tak prostych sprawach jak ćwiczenia gimnastyczne bo jak widzisz czasami na zdrowie nie wychodzi, poza tym pracujesz jak szalona, wykonujesz zawód stresujacy, zatem nie dziwota, że serce zaczęło grać w rytmie czaczy a nie walca jak nalezy, trzymaj sie dobra Kobieto, wszelkie dobro wróci do Ciebie w dwójnasób, wszystkiego zdrowego!j
wchodzę bo lubię
Kobiety drogie, bardzo Wam dziękuję!Berlinka:) staram się, choc nie zawsze mi wychodzi:) W każdym razie dziękuję, że dla mnie zrobiłaś swój pierwszy komentarzowy raz:))
"Moja" Li :)Od dawna zaglądam tu, podziwiam, podczytuję…Nieraz sobie popłakałam… innym razem śmiałam się jak głupek do monitora ;) Czas wreszcie podziękować za pozytywną energię i radość życia, którą zwyczajnie zarażasz! Ostatnio tak Ciebie mało, że uśmiecham się jak tylko zobaczę tytuł nowego wpisu ;) Wracaj do formy i na blogowe strony bo tęskno…Nigdy nie myślałam, że dodam komukolwiek komentarz do jakiegoś bloga, ale to nie jest "jakiś" blog. Jesteś dobrym człowiekiem, a dobro zawsze powraca, niech właśnie teraz wróci do Ciebie:)))Pozdrowienia z Berlina…
oj Li! Przyjedź do mnie choć na weekend! Podobno wszystkich ładuje dobrą energią – naładuje i Ciebie! Popracujemy nad lepszym humorem to i ciało ożyje! A Sylwią się nie martw:) pieniądze zawsze da się zorganizować!
Też wpłaciłam. Paczki nie wyślę, bo myślę, że kupi co potrzeba. Ciuszków dla dzieci nie mam, a mogłoby się okazać, że może mały sklepik z chemią i szamponami otworzyć :)Będę wpłacać (niewiele, ale zawsze coś) na każde Twoje hasło – dopóki dam radę. A Ty się trzymaj!!! Panistarsza
OK.Trzymaj się dzielnie i wreszcie zadbaj o siebie( nie chce Ci truć jak stara ciotka:)
Dana, zalinkowałam ją w notce, kliknij w niebieską Sylwię i wyjdzie notka z numerem konta!
Li,nie odpowiem, ale wyznam, że jestem nieszkodliwa i nietoksyczna:)Jeśli chodzi o Sylwię to proszę o nr konta, bo nie mam siły grzebać w archiwum( masz mój adres).Bardzo żal mi tej biednej dziewczyny.Ściskam Cię mocno!( do utraty tchu:)
Sylwii potrzebne są przede wszystkim pieniądze- na czynsz, opłaty, jedzenie, pampersy.Mam ogormne wyrzuty sumienia- zajęta swoimi sprawami nie kontaktowałam się z nią przed dwa miesiące, a ona nie chciała mi " zawracac głowy". Spuściłam ją z oka no i zastałam prawdziwą katastrofę- finansową i emocjonalną. Szczęśliwie ma jeszcze na tyle siły, że ochrania dzieci- nie wiedzą jaka jest sytuacja ich matki. Sylwia ma duże problemy zdrowotne związane z ciążą, powinna położyc się do szpitala na kilka dni, ale nie ma co zrobic z trójką dzieci. Można oszalec! Proszę, pomóżcie jej jak tylko możecie, ja wierzę w moc kilkuset wpłat małych kwot, niech chociaż ma pieniądze na wynajem, media i jedzenie! Jak chcecie wysłac paczkę, to najlepiej z jedzeniem, chemią, szamponami i tego typu rzeczami. Bardzo, bardzo dziękuję!
Dobrze, że napisałaś o Sylwii, czekałam na jakąś informację o niej bo nie wiedziałam czy nadal potrzebuje pomocy, czy adres i nr konta są nadal aktualne…teraz wiem i działam dalej. Przesyłałam Sylwii paczki a także chyba z raz pieniądze na konto, proszę Li napisz co lepsze paczki z konkretnymi produktami czy pieniądze…bo sama nie wiem. Pozdrawiam ciepło i życzę czasu na szczęście! http://www.nawetsieniebronie.blog.onet.pl
Dana, wszystko mija nawet najdłuższa żmija.Napisz mi, dlaczego musisz byc złośliwa?:)A co do wad, to przecież wiadomo, że jestem zbiorem wad, i bogu dzięki!
Wchodzę tu, bo lubię. Ba, przepadam za Tobą!Choć masz swoje wady( muszę być złośliwa:) to jednak dajesz ludziom przykład, jak żyć.Wiem, że ciężko Ci zwolnić bieg, bo terminy, bo kredyty, bo, bo…ale pomyśl o sobie. Przytul się do siebie.Będzie dobrze. Myślę, że teraz jest jakiś wariacki czas, ale to minie.
marchiocha i Lola, powiem po cichu, ze na to liczę:**
Beem, moja kochana, masz rację, przegięłam:)
Tak to jest jak sie za duzo cwiczy. ;) Co do Sylwii to kazdy trzy grosze dorzuci i juz bedzie cos.
Maj to dobry miesiąc do kontmplacji ;)A Sylwię trochę wspomożemy, przecież chodzi o Twojego chrześniaka ;)
Miłe pytanie.
Zwolnij kobieto! Uściski i całusy!
zdrowia życzę,dużo zdrowia…
buzi Kochanie, trzymaj się.