Na obecną chwilę doszły jeszcze wpłaty od:
Sylwii
Trzech Ann,
Weroniki
Mateusza
Basi
Piotrusia,
Agaty,
Trzech Magdalen
Pauliny
Dwóch Iwon
Dwóch Ew
Czterech Katarzyn (ale zaszalałaś Kaśka:)
Marzeny
Igi
Karoliny
Trzech Agnieszek
Marcina
Krzysztofa
Sprzedaży Internetowej
Wojciecha
Joanny
Janusza
Anity
Aleksandry
W sumie jest: 3630, 66 zł. plus 115 $ USD!!!
Cudna jest ta groszowa końcówka:)
…
I jeszcze dodam kilka słów, po dyskusji w komentarzach na blogu Chustki, gdzie zostałam nazwana (ale w dobrym Waszym towarzystwie:) „paniusią o złotym serduszku”.
Owszem, przyznaję- jest to pomoc doraźna. A dlaczego doraźna?
Ano dlatego, że gdy ta rodzina funkcjonuje w sposób prawidłowy to pomocy nie potrzebuje:
on pracuje i zarabia na utrzymanie, ona zajmuje się dziecmi i prowadzi dom, dzieci są zadbane, świetnie się uczą, w domu zawsze jest ciepły obiad i choc żyją skromnie, to nie są w biedzie.
Gdy zabrakło żywiciela rodziny porządek ich świata przewrócił się i nie był w stanie wstac bez Waszej pomocy.
Tu nie ma widowiskowej biedy, braku zębów, prądu i wody.
Tu jest bieda ukryta, czysta podłoga i pusta lodówka.
Taka bieda, która nie leży w kręgu zainteresowania opieki społecznej.
Taka bieda, która nie leży w kręgu zainteresowania opieki społecznej.
Taka bieda ma niestety dużo wstydu.
I tak jak napisałam- albo ktoś pomoże ze zwykłego współczucia dla ciężkiej sytuacji Sylwii, albo niech zamilknie i nie wymądrza się o wędkach. Tu nie jest potrzebna wędka.
Zresztą i najlepsza wędka nie pomoże kobiecie z malutkim dzieckiem i w ciąży.
To nie jest czas na zaczynanie pracy.
Zresztą i najlepsza wędka nie pomoże kobiecie z malutkim dzieckiem i w ciąży.
To nie jest czas na zaczynanie pracy.
Jak pan domu wróci, to o Sylwii pisac nie będę, bo będą sobie dawac radę sami.
No!
Li.

Karolina, ta końcówka niezmiennie mnie rozczula:*Li.
koncie mialo byc, ale synek popsul klawiature i kiepsko dziala po naprawie :). K.
hehe, ta koncowka to przeze mnie, wplacilam na koto Sylwii cala sume, jaka zostala na polskim kocie, co do grosza! Karolina :)
Wiesz Li, co jest najważniejsze, że tylu ludzi Ci ufa, tak po prostu, nawet Cię nie znając. Tak jak ja :)A przy "paniusi o złotym serduszku" parsknęłam śmiechem lekko opluwając komputer :D Ludzie są naprawdę kreatywni, ja pieeeerdziu :D Jak czytam te wszystkie komentarze, prowadzenie zbędnych moim zdaniem dywagacji na temat tego, co Sylwia zrobiła, co powinna, a czego nie powinna, jaka jest, a jaka nie jest, to sobie myślę: taaaa, jasne, jacy ci ludzie są mądrzy, naprawdę im zazdroszczę, że mają na wszystko gotowy scenariusz. Tak jak pisała Joasia i Ty Li niejednokrotnie, chcesz to wpłać, nie to nie, przecież nikt nikogo nie zmusza, ani tego nie ocenia. Życie nie jest czarno-białe i pamiętajmy, że los nie rozdaje nam po równo. P.S. Przelewik będzie, dzisiaj trochę "lichawy", bo na koncie puchy, ale w dzień matki się poprawię, bo mnie pracodawca zasili wypłatą :)Pozdro, Agata
dobro budzi u mnie chęć grzechu:)
Li, gratuluję :)Cieszę się z Twojego prawdziwego sukcesu, bo takim jest pomoc tym, którzy są na różnych zakrętach życiowych :)Tak trzymaj!
Yo, to nawet akcja charytatywna budzi Twoje demony? :P
też byłem kiedyś pod Agnieszką, podobało mi siępod Joanną też byłem, ale po pijaku, więc nie pamiętam
Li, kolejny raz wygrałaś!!! To lepsza inicjatywa niż jakiś tam "blog roku" ;-). Masz ogromną ilość serdecznych czytaczy, tylko pozazdrościć. Broń Boże nie myśl o zamknięciu bloga, bo takie słuchy dochodzą na Zieloną Wyspę!!! No!
A ja jestem pod Joanną:) i też bardzo się cieszę, że w jakimś małym stopniu mogę pomóc!
Gratuluję skuteczności.Ja jestem pod Agnieszką:)I mam poczucie że mnoja wpłata nie pójdzie na zmarnowanie:)