Im dłużej nie piszę bloga, tym mniej tego pragnę.
Coś czuję, że ten etap życia zaczynam mieć za sobą.
Do internetu zaglądam w celach zawodowych, czasem na jakieś blogi, ale już bez specjalnego zainteresowania.
Dni przynoszą mi nowe sprawy, a wieczory spędzam nader przyjemnie.
Są dni, że tłucze się we mnie depresja i poczucie beznadziei, ale staram się z tym walczyć, albo poddaję się idąc spać. Łóżko i wciąż niezmienne bezpieczeństwo kołdry to ciągle moi sprzymierzeńcy.
W sumie to sama jeszcze nie wiem.
Albo przeczekam moje niechęci i wrócę do pisania, albo zamknę za sobą drzwi i pozostawię się samotną w sieci.
Do niczego nie mam zamiaru się zmuszać, cenię sobie luksus wyboru.
W sobotę na cały dzień jadę do SPA. Możliwe, że nabiorę zapału…:)
W sobotę na cały dzień jadę do SPA. Możliwe, że nabiorę zapału…:)
Całusy!
Li.

Cześc dziewczyny i chłopaki:)Sylwia jeszcze nie urodziła, ale już niedługo;)dzieki za pamięc, paczki, wpłaty, no i za to, ze mnie jeszcze czytacie- mnie, taką niewdzięcznicę:*Li
Też mam nadzieję, że wrócisz.Na razie, póki co, czytam Twoje stare wpisy, na starym blogu. Więc nie ma Cię, ale jednak jesteś :-) Pozdrawiam ciepło – Kasia z Poznania
Czuję się samotna bez Twoich wpisów.Nie wiedziałam jak bardzo wniknęłaś w moje życie.Szanuję Twój wybór. Mam jednak nadzieję, że powrócisz.Pozdrawiam
Pozdrawiam Ciebie seredcznie! Mam nadzieję, że lato Cię rozpieszcza, praca oszczędza, radości garną się do Ciebie, a smutki unikają. Kasia z Poznania.
a co słychać u Sylwii? Jesteś już ciocią_
Każdy ma prawo do samostanowienia, czy nam się to podoba czy nie, szczerze mówiąc i co z tego, że mnie sie nie podoba? Życzę dobrego pobytu w SPA, ktoś Ci musiał dać popalić,… pozdrawiamj
Masz do tego wszelkie prawo, ale ja sie nie umiem pogodzic z tym, ze bylas czescia mojego poranka lub wieczora i ze nagle moze Cie nie byc. To gorsze niz smierc ulubionego bohatera literackiego. Wole juz te nieusprawiedliwienia z nadzieja, ze jak przyjdzie wena to cos napiszesz, anizeli jakies ostateczne, ostre ciecie. Liberum veto! ;)
Ot życie…
No tak, zmęczenie materiału. Rzadko kiedy mija, niestety.Nawet jeśli nie wrócisz to i tak nie przestanę Cie lubić.
czasami człowiek musi,bo inaczej sie udusi…powodzonka:)))
A ja po prostu przytulam… :) I po prostu bądź sobą. Cokolwiek by się działo. Lub -nie działo…
Jaka by nie była twoja decyzja na pewno ją zrozumiem. Czasami po prostu trzeba odpocząć i tobie się ten odpoczynek bardzo należy.
No tak, ale ja nie przyjmuje tego do wiadomości, że przestaniesz pisać! Lepiej nabierz zapału, no i pakuj walizki! :)
Tak, no tak, zanosiło się…:(
No tak …
No tak, zrobisz jak zechcesz, ale wiedz, że jak Cie tu nie będzie to nam będzie bardzo smutno! Obyś nabrała siły i chęci do pisania w tym SPA :)Blackberry