To nie jest wina poniedziałku, że jest jak jest.

Narzekam na trudy życia, ale chyba jednak grzeszę, skoro zaczynam poniedziałek w łóżku.
W domu cisza- Starsza pracująca córka odsypia trudy wczorajszej popołudniowej zmiany, Młodsza od wczoraj u babci po mieczu, koty  poprzytulane do siebie nawet nie otwierają oczu, pies jeszcze nie wyszedł spod kołdry, atmosfera wyraźnie nie sprzyja przejawom aktywności.
Siedzę wygodnie umoszczona w ciepłym świetle lampy.
(Jest mi błogo i miło).
Piję kawę z mlekiem  i czytam wiadomości.
Jestem w swoim domu i czytam o zabitych na wakacyjnym obozie  dzieciach.
(Na górze w  pokoju śpi spokojnie moja córka).
Wypijam kolejny łyk i czytam o Amy Winehouse.
( Jej płyty stoją na mojej półce).
Poprawiam kołdrę.
( Z laptopa wypada informacja o ludziach  masowo umierających z głodu w Afryce).
W sobotę byłam z Gusią na Harrym Potterze. W 3D.
Zaskakujące, jak bardzo osadzony w realiach naszego strasznego  świata jest ten film.
Zaczyna się nowy tydzień.
Li.

10 Responses to To nie jest wina poniedziałku, że jest jak jest.

  1. Nieznane's awatar Hawajska pisze:

    A u mnie ten tydzień, subiektywnie, zaczął się bardzo miło. Po dwutygodniowej nieobecności, z wakacji u eksa wrócił Młody. Dobrze było wykorzystać Jego nieobecność do nadrobienia swojego życia towarzyskiego, dobrze było nie myśleć, co jutro na obiad i nie martwić się prawie pustą lodówką. Ale też… bardzo dobrze, że jest już z powrotem w domu :-) A poza tym mam skoszoną trawę, wreszcie sąsiad nie ma ładniejszej ;-)i wczoraj spędziłam miły wieczór u sąsiadki Anny na imieninowym winie. I jeszcze na dodatek – to, co miało do mnie przyjechać we wrześniu i na co czekam z niecierpliwością ogromną, właśnie dziś w nocy zameldowało się w moim mieście i jeszcze tylko parę niezbędnych dni i będzie moje… :-) Taki tydzień – może trwać :-))))

  2. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Basiu moja starsza to kotka, ma 4 lata, ta którą adoptowała moja córka to też kotka, wg jej badania to ośmiomięczna dziewczyna ;)może to obudzi matczyny instynkt w Lenie, choć z jej temperamentem obawiam sie tych czarnych scenariuszy… Li dziekuję za te szczegóły, zdaję sobie sprawę, ze każdy kot ma swój charakter i nie ma szablonów zachowań, ale staram się przygotowac na ten moment a przynajmniej stworzyc sobie iluzje przygotowania ;)Co do córki to prawda, to jest najfajniejsze, bardzo mnie ujęła swoim zachowaniem, poświęciła swoje obozowe kieszonkowe na zakup obrózki i jedzenia i jak twierdzi, kotka jej ufa a przeciez nie może zawieźć jej zaufania ;)nie mogłam jej odmówić ….sama rozumiesz ;)miłegoLap.s. a taras…mrrrrrau

  3. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    La, kamień obrazy będzie- to pewne:DAle dwa koty są ze sobą szczęśliwsze, w końcu zaakceptuje konkurencję.U mnie nie było problemu, Masza miała rok jak przyszła mała Sasza, matkowała jej. Jak trzy lata później pojawił się Szary,to razem tworzyły zwarty niechętny obrażony front. Ale jakoś im przeszło, głownie dzięki temu, że Szaruś ma łagodny charakter i nie zrażał się fochami.Gdy dwa lata później trafił Bobcio, to była masakra, głównie ze strony Maszy. Sasza i Szary przyjęli z godnością, a Masza Bobcia nie lubi do dziś i niestety strasznie wojują, tłukąc mi co jakiś czas coś z moich zbiorów, bo w czasie bitki dosłownie latają po ścianach. Bobcio zawsze zaczyna prowokowac, a Masza daje się sprowokowac. W to wszystko włącza się jeszcze Kara szczekając jak oszalała i wtedy ja szaleję. Daję klapsa w ogony i zamykam w areszcie na kilka godzin :)Ale wiesz co jest najfajniejsze? Że masz dziecko wrażliwe na kocią krzywdę. Co prawda zdeterminuje to w jakiś sposób jej życie, ale w jakże miło mruczący przyjemny sposób:)Koty zresztą powinny byc przynjmniej dwa- wtedy się nie nudzą jak zostają same.Ściskam Cię mocno!Li.

  4. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Moze być róznie , a zależy zdecydowanie najbardziej od charakteru kota już zadomowionego. Przeszłam przez to. Moja kotka z trudem zaakceptowała druga kotkę, która trafiła do nas jako maleństwo. Natomiast kocurek-kastratek nie miał nic przeciwko komukolwiek… ale w sumie cala trójka żyła zgodnie. Ważne, jakiej płci są Twoje koty! Dorosły kocur może nawet zagryźć kociątko, a drugiego kocura w szczególności. Poobserwujcie , popilnujcie na poczatku….moze sie pokochaja od pierwszego spojrzenia. a na pewno bedzie im ciekawiej zyc w duecie.Basia

  5. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Li potrzebuje rady, więc klikam do Ciebie boś znawca jest. Jak to było jak wprowadziłaś drugiego kota do domu z pierwszym? mocno się lały? sa jakieś cenne wskazówki tajemnice jak ułatwić te pierwsze dni? moja córka wraca z obozu z kotką! no a w domu już mocno zadomowiona rezydentka, troche sie obawiam bójek i innych takichczarny kot biały kothelp!wszelkie porady mile wskazaneściskam La

  6. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Nie przesadzajmy z tym smutkiem. Jest częścią życia.PozdrawiamCzarnawiewiorka

  7. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Smutne posty nie są popularne Liiiiii…

  8. Nieznane's awatar oleandra pisze:

    leniwe poniedziałki to najlepsze z możliwych poniedziałków. przywracają wiarę w to, że poniedziałki dają się polubić przyłączam się do powyższych życzeń, pozdrawiam :)

  9. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    dziękuję:) Czyż nie przeczy zasadom arytmetyki fakt, że dobre małe światki wcale nie składają się na dobry wielki świat?Li.

  10. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    i niech ten tydzień będzie cudowny, w przeciwieństwie do wysypujących się wiadomości …