Dylematy imprezowiczki, wcale nie imprezowo nastawionej.

Chce mi się nic, a tydzień wymaga ode mnie ponadnormatywnej aktywności, zwłaszcza w zakresie przemieszczania się po naszym pięknym kraju.
W piątek mam być w Warszawie na urodzinach mojego ukochanego przyjaciela Hieronima. Jak było jeszcze daaaaaaleko do tego właśnie piątku, to jaaaaaaaaaaaaaaasne, że miałam przyjechać. Wynajęta „Fabryka Trzciny” i na pewno świetna muzyka, jak to u Hirka.
Ale dziś mi się chce jakoś mniej, bo w sobotę muszę być w Opolu na ślubie i weselu  kolegi Artura.
No i co mam zrobić?
Obecność jest obowiązkowa i tu i tu.
Hirek ma zajęty kawałek w moim sercu, a z Arturem łączy mnie prawie trzydziestoletnia znajomość i wspólne przejścia w jego sprawie rozwodowej.
Dziś czwartek, a ja ciągle jeszcze nie wiem co mam zrobić.
Mam z tego powodu zły humor, bo któryś z nich obrazi się na mnie na bank.
O Arturze i jego historii pisałam na starym blogu.
Udało się z rąk tej kobiety wyrwać jedną córkę, a teraz  mimo przyznania mu przez Sąd prawomocnym już wyrokiem opieki również i nad drugą córką (cztery rozprawy apelacyjne! rekord prawdziwy, znienawidziłam podróże do Wrocławia), nie ma do niej dostępu. Nie widział jej od marca.
Artur przeciwny jest niestety wariantowi siłowemu, walczymy o egzekucję wyroku via Sąd, a Sąd nierychliwy…
(Warto obejrzeć ten reportaż pod linkiem, dziennikarzy wezwała była żona, ale mam wrażenie, że obróciło się to przeciwko niej. Oto jaki los rodzice potrafią zgotować swoim dzieciom- ku przestrodze!)
Komentarze pod reportażem są zablokowane, bo to był sączący się strumień pomyj wylewanych oczywiście przez P. Beatę- ma kobieta niepowtarzalny styl pisania, wprost nie do podrobienia.
I pomyśleć, że przy okazji tej sprawy mogłam być sławna na cały kraj, a przynajmniej wśród widzów Polsatu, bo w trakcie kręcenia reportażu dziennikarz chciał ze mną przeprowadzić wywiad,  dzwonił i dzwonił, ale ja… ech… to był piątkowy wieczór, impreza jakaś nieistotna, telefon nieodebrany, bo nieusłyszany, na sławę trzeba będzie jeszcze poczekać :)))
Ciekawa jestem Waszego zdania,  po której  stronie jesteście?
Ja oczywiście nic nie sugeruję…:)
Li.

29 Responses to Dylematy imprezowiczki, wcale nie imprezowo nastawionej.

  1. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Dopiero dzis po raz pierwszy czytam Twojego bloga.Jestem matka po rozwodzie, tez mialam roznorakie sytuacje z bylym mezem:( W sprawie Natalki widac ewidentnie ze matka godzinami "wbijala" swoje slowa do glowy dziecka.Dziecko uzywa slow, ktorych nie rozumie badz inaczej nie zdaje sobie sprawy z ich znaczenia.Wrecz napisze wiecej matce nie zalezy na Natalce tylko na domu, ktory moze zatrzymac majac dziecko….Panu Arturowi radze wziasc sprawy w swoje rece i nie czekac na kolejne wyroki sadu, lecz musi pamietac iz jesli podejmie takie kroki z jednej strony bedzie musial od poczatku budowac w Natalce poczucie bezpieczenstwa, relacji w rodzinie i zatarcia w dziecku swojego zniszczonego wizerunku bycia po prostu dla niej Tata, bo im dluzej przebywa ona z matka tym bardziej trudniej bedzie mu naprawic te relacje.Zycze jemu i calej jego rodzinie sil i szczescia oraz przede wszystkim spelnienia ich marzenia aby Natalka byla z nimi…pozdrawiamhania

  2. Nieznane's awatar ingrid pisze:

    Mysle, ze nie ma sie co zaglebiac w moralne meandry zycia uczuciowego pana Artura lub tez jego ex. Prawdopodobnie gdyby sie przyjrzec kazdemu/ej z nas z lupka to by sie niejedno znalazlo. Sam wiem, ze no coz, hmmm nie zawsze bylam ok.Najwazniejsze, zeby to dziecko przestalo byc szarpane, wyrywane sobie z rak do rak, zeby wreszcie mialo normalny dom, w ktorym bedzie sie czulo kochane i bezpieczne.Tak jakos czuje ktoryms tam zmyslem, wechem moze, ze w calej tej sprawie chyba chodzi tez o pieniadze. Pani Beata mieszka w domu nalezacym do ex tesciowej.

  3. Nieznane's awatar Li pisze:

    Marcinie, głupstwa Pan pisze i tyle:)Ja nie mam żadnych wątpliwości, zwłaszcza po lekturze dwóch opinii biegłych. Pozdrawiam:)

  4. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    ma być "przejrzał"Marcin

  5. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Reportaż nastraja mnie negatywnie do Artura. Bardziej niż do Beaty. Pani Beata jest zdesperowana, może stracić córkę. Ty Li pewnie w takiej sytuacji też byłabyś u kresu wytrzymałości. Nie widzę nic pozytywnego w facecie, który pracował 15 godzin na dobę, miał czas na kochankę, bzykanko, ma dziecko około dwóch lat i zostawił żonę z małym dzieckiem. Po cholerę głupol siedział z Beatą tyle lat, tak późno na oczy przejżał???. Znalazł kochankę tyle. Też parszywie się czułać, jak Twój mąż Cię zostawił. Nie zauważał, że ma w domu narkomankę z problemami, czyli nie bardzo orientował się co się dzieje na bieżąco w jego rodzinie. Narkotyli i nałogi są tam gdzie się o uczuciach nie rozmawia, gdzie kłamstwo, obłuda i brak szczerości jest. Kobieta Artuta (od przedwczoraj żona) nie wiem po co występowałą przed kamerą. I wiesz co, mało które dziecko chciałoby mieszkać z ojcem i jego drugą kobietą. Mam wrażenie, że to dziecko odgrywa teatrzyk przed swoim ojcem i jego kolejną żoną. Te flmki, te kółeczka graniaste, te urodzinki. Przed panią Beatą oczywiście też.Li to jakaś farsa.Ta starsza oczywiście tez nieźle gra i manipuluje – opłaca jej się to. Z tymi prawami rodzicielskim to się nieźle wygłupiliście. Sąd jej praw nie odbierze, co najwyżej ograniczy. Z tego chciejstawa mu się poprzewracało we głowie. Nie wszystko mozna mieć w życiu. Może tej kobiecie trzeba pomóc, może potrzebna jest pomoc psychologiczna, a nie odbieranie praw rodzicielskich. Może niech były małżonek wystąpi o skierowanie na terapię, a nie egzekucję. Po ostatnich wydarzeniach medialnych sąd pewnie będzie nierychliwy w sprawie egzekucji. Może to i dobrze.Li nie wiesz naprawdę jak tam było, nie mieszkałaś z nimi, nie byłaś materacem, nie widziałaś gościa kupe lat. On w Opolu, Ty w Krakowie, ne znasz go i ne wiesz jak się zachowywał w swom poprzednim luksusowym domu. Po prostu widzę to tak, jest Twoim klientem, pomagasz mu uporać się z jego brudami. Taka rola adwokata. Zwykły deal. Ty siedzisz w cudzych brudach i grzeszkach, masz dzięki temu luksusowy dom, życie, ładne gadżety i kasę. A nie żadna tam przyjaźń czy znajomość.Zastanawiam się czemu pytałaś swoich czytelników o zdanie? Masz jakieś jednak wątpliwości w tej sprawie?Buziaki :-)marcin

  6. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Nie ma to jak układy, znajomości i kasa… Cwaniactwo i manipulacja.polecam film "Plac Zbawiciela". Może ktoś zbyt zapatrzony w siebie przejrzy na oczy.pozdrawiam

  7. Nieznane's awatar Agata pisze:

    Zobaczyłam ten reportaż i powiem tak: Pan Artur powinien sobie odpuścić odbieranie córki dla jej spokoju, ale bacznie obserwować sytuację dziecka jeśli nie może sam to przy pomocy opieki społecznej i psychologów szkolnych, czy dziecku nie dzieje się krzywda. Na pewno pamiętasz co mój Robert przechodził z chorą ex żoną, też kurator sądowy chciał odebrać matce ich syna, ale nie chcieliśmy dziecku robić większej krzywdy, bardzo dużo z nim rozmawialiśmy. Potem ex żona robiła wszystko aby syn się z nim nie kontaktował, udało jej się to przez dwa lata. Syn wydoroślał i sam zaczął szukać potajemnie kontaktu z ojcem. I co? I we wrześniu Gracuś przylatuje do nas na stałe. Nie powinno się robić coś na siłę. Twoją postawę rozumiem z racji Twojego zawodu i wiem, że wygrasz, ale czy ma to sens? Szkoda tego dziecka!

  8. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Jeszcze raz posłuchałam reportażu. I wpadło mi w ucho jedno "i jeżeli będzie płakać, krzycześ, że ja nienawidze to i tak ją wezmę, bo wiem, że to neprawda. No cmmments. To też przemoc, tyle że słowno-psychiczna. W 100 % pozytywni bhaterowiew bajkach tak się nie zachowują. Co za szacunek do potrzeb, uczuć i emocji małego człowieka. Po żadnej stronie nie stanę. I kasa jeszcze nikomu rozumu nie dała.Sympatyczna

  9. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Zapomniałąm się podpisać. To ja, Sympatyczna z Wrocławia, miłośniczka Twojego tarasu. Im więcej myślę o sprawie Twojeg kolegi, tym bardziej dochodze do wniosku, że ne ma tutaj dobrego dla wszystkch rozwiązania. Małą zapłąci emocjonalnie za wszystko. PozdrówkaPs. Jak już zdecydowałaś się być bywalczynią w sądach, po po rozprawie polecam wzytę na wrocławskiej starówce i jej okolicach. Nie tak piękna jak krakowska, ale piękna :-)

  10. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Nie wiem czy czytałać Li artykuł o tych kwestiach w ubiegłotygodnowej albo dwa tygodnie temu wydanej Polityce. Myślę, że oboje nie mają dobrych kwalifikacji do bycia rodzicem i powinni iśc na szkolenie. Są beznadziejni mówiąc dosadnie. Nie stanę po żadnej stronie, najbardziej szkoda dzieci, dorośli (w tym Artur, Wysoki Sąd) robią wszystko, aby miały totalnie "zryte berety". Oboje są winni i Artur i jego była żona. Piszesz cytuję "Artur przeciwny jest niestety wariantowi siłowemu, walczymy o egzekucję wyroku via Sąd, a Sąd nierychliwy". Wiesz egzekucja sądowa też często bywa siłowa, po prostu w obecności kuratora i policja zabierane jest dziecko (nawet w piżamce, jak to niedawno było głośno o egzekucji dzecka znanych psychologów). Należy tą prawdę także napisać. Artur walcząc o egzekucję wcale nie taki delikatniusi. Matka dzieci jest jaka jest, ale on tocząc swoją walkę dziecku nie da szczęścia. Nie jestem pewna czy jemu samemu to da szczęście. A próbował mediacji z byłą żoną, może terapia, ugoda, umowa, wizyta u psychologa, szkolenia dla rodziców (pewnie w Opolu takowych nie ma, jesteśmy ciemnogród w tych sprawach). Wniesliście o pozbawiene władzy rodzicielskej matki, hmm…Ekstrema nigdy nie jest dobra, sami to zarzucacie matce dzieci. Mała nie chce widzieć ojca, 18 letka nie chce znać matki, egzekucja dziecka to jest k… dopiero porażka. Piszesz Li cytuję "Ta sprawa to moj duży sukces, ale też i zmieniające się przekonanie sądu, że lepsza najgorsza matka niż najlepszy ojciec". Wiesz Li, pieprzyć taki sukces. Dla mnie to wszystko jest cholernia smutne gorzkie. Strasznie mi żal tej małej (która ma być odbijana matce). Totalny brak poszanowania emocji uczuć dziecka traktowanie jak przedmiot. Płakac się chce.

  11. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Li droga, po co on drugie dziecko z nią robił, zamiast uciekać? 10 lat różnicy wieku, to już chyba widział jaka jest? Dorośli są głupi, a potem dzieci cierpią.Taka opieka po równo dla mnie to też jakaś zgroza. Ja bym tak nie chciała żyć.To straszne, że pół roku dziecka nie można zabrać. A jak ktoś wynajmie osiłków, to potem raban, że czekać na Sąd trzeba i zgodnie z prawem.A z domu tej matki nie można wywalić? W końcu nie ma żadnych praw.Koleżanka ma dom przedślubny – jak się rozstawali z mężem, to on tam został, powiedział, że nigdzie nie pójdzie, a ona z dziećmi do matki poszła. Próbowała coś załatwić z policją – nic się nie da, bo facet zameldowany. Wymówiła umowę o prąd, gaz, założył na siebie, bo zameldowany, to może, płaci, to firm nie interesuje, czy ma prawo do mieszkania. Chciała rozwód z jego winy, to powiedział, że dom spali, może przypoadkowo zaprószyć ogień i tak nie jego. W końcu dostał 200 tys. i się wyniósł z domu, do którego nigdy nie miał praw. A teraz na alimenty oczywiście nie ma. 500 zł trzeba z niego wyciskać.Była żona mojego J. wycisnęła z niego co mogła, bo on dobry człowiek. Ma dwa mieszkania, za które nie zapłaciła nawet złotówki, duże alimenty i narzeka, że na okulary nie dał dodatkowo.Dlaczego to przeważnie niemiłym ludziom wiedzie się w życiu?Gabi

  12. Nieznane's awatar Li pisze:

    Ingrid, w Polsce też jest już możliwośc opieki naprzemiennej. Pół czasu u matki,pół u ojca.Pod warunkiem jednakże, że rodzice się w tej sprawie porozumieją, zawrą ugodę i przedstawią ją sądowi.A co do bohaterów reportażu: tam ojciec jest naprawdę pozytywną postacią i cieszę się, ze wyszło to w dwóch opiniach biegłych. Matka jest koszmarna- niezrównoważona, niedojrzała, ale o niewinnych oczach skrzywdzonego dziecka- niektórzy dają się nabrać.Artur nie chciał jej ograniczać kontaktów z dziećmi, ale teraz, po tych jej działaniach wnieśliśmy o pozbawienie jej władzy rodzicielskiej i wizyty dziecka jedynie pod nadzorem kuratora. Starsza córka ma 18 lat i nie chce mieć z matką nic wspólnego, to jest dopiero porażka! I wiesz co? Ta sprawa to moj duży sukces, ale też i zmieniające się przekonanie sądu, że lepsza najgorsza matka niż najlepszy ojciec. Nareszcie sądy zauważają ojców- pod warunkiem oczywiście, że są to dojrzali emocjonalnie ojcowie.Prędzej czy później wyrwiemy Natalię z niewoli, ale szkody będą nie do oszacowania.Pozdrawiam:)Li.

  13. Nieznane's awatar ingrid pisze:

    Jestem po stronie dziecka. Niestety my, dorosli, czesto traktujemy dzieci jak przedmioty, nie tylko w sprawach rozwodowych. Szkoda mi bardzo obu tych dziewczynek ich, w pewnym sensie, straconego dziecinstwa, poczucia bezpieczenstwa, ktore leglo w gruzach. Zal straconego zaufania do doroslych, ktorzy nie potrafia byc ponad swoje ambicje. Ciekawe, czy ktorekolwiek z rodzicow zastanowilo sie nad tym: co czuje 6-8letnia dziewczynka uczestniczaca w takiej walce?To, ze prawo w Polsce nie jest egzekwowane to juz inna historia. Sad w marcu uznal, ze dziecko ma mieszkac z ojcem i ono do sierpnia mieszka z matka?! To brzmi jak kpina i obraza Sadu.Niestety sytuacja dziecka w przypadku rozwodu jest dramatyczna wszedzie i zawsze. W moim stanie (Arizona) rozwiazano to w ten sposob, ze jesli oboje rodzice maja pelnie praw rodzicielskich, to dziecko spedza 50% czasu z jednym 50% z drugim z rodzicow. W zwiazku z powyzszym ma dwa domy, zestawy ubran, zabawek itd. 3 dni w tygodniu z tata, 3 dni z mama, niedziele na zmiane. KOSZMAR. Moj Starszy mial kolege w klasie, ktoremu rodzice zgotowali takie zycie. Bo musi byc po rowno. Bo kazde z nich ma prawo. Tylko co z dzieckiem? Shea, tak ma na imie ten chlopiec, jest bardzo smutnym 5ciolatkiem.

  14. Nieznane's awatar Li pisze:

    cudowne jest to, że collazzione to śniadanie.Anito droga, jasne że przyjadę, jak tylko urządzisz się już do końca;-)Poza tym muszę zgrać termin z Yo, bez niego się nie ruszam, mamy wspólne plany….:DZazdroszczę Ci jak nie wiem co, jestem jeszcze w pracy, za oknem już ciemno, w domu nikogo nie ma, lodówka pusta, a wczoraj dostałam wino pod nazwą Malaga Rząska, winiarze: Lila i Michał, czerwone gronowe, strach otwierać;-))całusy!

  15. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Li, jestem po degustacji wina z naszymi gośćmi,szumi mi w głowie, co za ludzie, mówię Ci, że też Ciebie tu nie ma, lecę robić na kolację makaron z cukiniami, bo mimo, że oferujemy naszym gościom tylko collazzione, czyli śniadania, to czasem trzeba też zrobić normalną kolację, co jest prawdziwą przyjemnością i dużym zaszczytem.Pożyczyli nam samochód, byśmy mogli przywieźć półki na książki, więc jak ich nie kochać, powiedz? Pozdrawiam, przyjeżdżaj, nie męcz się latem w Polsce, czekam, Anita.

  16. Nieznane's awatar Li pisze:

    Ech, Ty domatorko:*Przypominam, że dyskusja miała dotyczyć zupełnie innego tematu:)A ja dam sobie radę, ostatecznie nigdzie nie muszę dostarczyć roweru:D

  17. Jako urodzona domatorka, uwzględniająca także utrudnienia komunikacyjne typu: korki na drogach wszystkich kolejności odśnieżania, kilkusetminutowe, mogące ulec zmianie opóźnienia pociągów dalekobieżnych, podmiejskich, ICC, TLK i pozostałych oraz powiększające się mielizny na Wiśle i pozostałych ciekach wodnych – doradzałabym pozostanie na własnym tarasie ;D

  18. Nieznane's awatar Li pisze:

    Lola, najważniejsze to mieć plan, a ja mam:w piątek wsiadam w pociąg do Warszawy, bawię się całą noc i rano wsiadam w pierwszy poranny do Krakowa:)W domu kąpiel i sen, po czym późnym popołudniem wsiadam w auto i jadę do Opola. Trudno, na ślub nie zdążę, ale na wesele i owszem.A w niedzielę, wyspana i zadowolona wrócę do Krakowa. Proste! :D(A w poniedziałek wyląduję na reanimacji…:)Li.

  19. Nieznane's awatar Lola pisze:

    Slub jest wiekszej wagi impreza niz urodziny wiec mozesz sie slubem wykrecic i przeprosic, ze nie mozesz byc na urodzinach. Mozesz byc tez na obu, bo w koncu nie sa tego samego dnia. Jesli bedziesz zmeczona na slubie to szybko sie pozegnasz. Trzeci opcja to isc spac i przespac obie imprezy, ale zazwyczaj im mniejsze checi do imprezowania tym lepsza zabawa.

  20. Nieznane's awatar Li pisze:

    To zła kobieta była, She…:)

  21. Nieznane's awatar she pisze:

    Reportaz widzialam wczesniej, za nim o tym napisalas i teraz i wtedy nie umiem stanac po zadnej stronie. Matka jest u kresu wytrzymalosci, to widac.. ale ktora matka nie bylaby w obliczu utraty wlasnych dzieci? On tez nie wydaje mi sie bez winy, dlugie godziny pracy, wszystko na jej glowie, malzenstwo wyraznie nigdy nie bylo dobre, problemy ze starsza corka, a mial czas na znajomosc z konkubina?…szkoda dzieci, to na pewno.

  22. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    zalicz obydwie imprezy. Z Wwy czmychniesz pociągiem, 2,5 godz wystarczy. Dwie huczne imprezy w jeden weekend to marzenie!

  23. Nieznane's awatar Hawajska pisze:

    A ja czasem myślę (może naiwnie), że po prostu często ludzie nie potrafią kochać mądrze (bo nie potrafią, bo sami nie byli kochani mądrze, bo nie są za mądrzy życiowo, mnóstwo powodów tak naprawdę) Nie widziałam tej relacji, trudno mi się więc wypowiadać, ale nie chcę wierzyć, że ktoś celowo i świadomie podejmuje decyzję: to teraz spieprzę życie memu dziecku.

  24. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Fakt, że ojciec tych dziewczynek występuje przed kamerą w pełni, to znaczy nie boi się pokazać swojej twarzy, mówi sam za siebie…A matka..no cóż, mam wrażenie, że bardziej zależy jej na tym by nie obniżyć swojego standardu życia niż na dziecku.Szkoda mi Natalki, bo ewidentnie jest 'naszpikowana' przez matkę złymi emocjami, nie do końca znając ich przyczyny, skutki…Niemożliwością jest, by w tak małym dziecku było tyle jadu, tyle gorzkich słów…ale matka jest 'na dobrej drodze' by spieprzyć dziecku dzieciństwo i sparzyć na całe życie..pozdrawiam, Magda

  25. Nieznane's awatar Hawajska pisze:

    U mnie ten link nie działa, mamy blokadę w pracy na takie strony :-(Jak to Cię nikt nie zaprosił???? :-)))))

  26. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    v., wystarczy obejrzeć reportaż, by wyrobić sobie zdanie. Do Poznania na imprezę nikt mnie nie zaprosił;-)pozdrawiam, Li.

  27. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Ja tam sie nie udzielam, nie znam sprawy, więc się nie wypowiadam. Oceniać może ktoś, kto przebywał z nimi na codzien i widział jakie były relacje. A co do podróży …z dwojga "złego" może Poznań?:) Pozdrawiam v.

  28. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Kasia, uderzylaś w sedno: najbardziej szkoda dzieci. Płakać mi się chce na widok tej biednej Natalii. Ale w końcu wygramy! Tylko myślę, że koszty emocjonalne będą nie do oszacowania.Sciskam,Li.

  29. Nieznane's awatar Hawajska pisze:

    Nie lubię nawet słuchać o takich sprawach, wrażliwość mam w górnych rejestrach, może też dlatego, że samo(dzielną) mamą jestem od dawna. Na szczęście nam – Rodzicom Młodego – w tym akurat obszarze "widzeń i opieki" nad Młodym udało się dogadać, chociaż o zgodę na wydanie paszportu dla niego musiałam występować do sądu, a jeśli chodzi o alimenty… to szkoda nawet wspominać.Po której stronie jestem? Po stronie dzieci całym sercem. Aż nie chcę myśleć, co im się kotłuje w tych duszach w takich chorych sytuacjach, które przerastają dorosłych, a co dopiero dzieci. ***A zmieniając temat – chyba nie ma wyjścia – trzeba będzie pojechać i tu i tu, słowo się rzekło… :-) Ale jak wiesz z doświadczenia, takie imprezy z reguły okazują się super wydarzeniami, świetnie się bawisz, świetnie wygladasz, nawet nie przyjdzie Ci żałować, że jednak się zdecydowałaś. Tak i będzie i tym razem – zaprawdę powiadam Ci :-) A odpowczniesz, wyśpisz się i wypiejsz kawę na tarasie za tydzień – teraz i tak ma padać deszcz :-)